czwartek, 5 marca 2015

Za co kocham książkową blogosferę?

Pomysł na napisanie tego posta wpadł mi do głowy przez 5 faktów świadczących o tym, żeblogowanie zmierza w złym kierunku.

[źródło]
Internety to dziwne miejsce. Oglądałam ostatnio stand up Abelarda Gizy, w którym powiedział, że „chyba nie ma na świecie innego takiego miejsca, w którym ludzie tak bardzo chcieliby się pieprzyć, obrażać, bluzgać i krzyczeć (oprócz oczywiście gimnazjum).” Dlatego cieszę się, że w tej „dziczy” znalazłam bastion spokoju i wzajemnego szacunku. Polską blogosferę książkową. Dlaczego?




Grupa ludzi skupiona wokół swojej pasji
Nie ma nic lepszego niż rozmowa o tym, co uwielbiamy, zwłaszcza, jeśli rozmówca jest zakręcony na tym samym punkcie co my. W rzeczywistości spędzamy czas w różnych środowiskach, w których czasem ze świecą szukać kogoś, kto czyta (a jeśli już czyta, to zazwyczaj coś innego niż my, znacie to? Macie wrażenie, że w swojej szkole jesteście JEDYNĄ osobą, która czyta coś innego niż podręczniki i nagle wow! znajdujecie osobę, która coś czyta! Podchodzicie i mówicie, że też lubicie czytać, zwłaszcza fantastykę, a ta osoba robi dziwną minę i pyta z odrazą „fantastykę…?”). Dlatego nie przestaje mnie cieszyć to, że w blogosferze mogę znaleźć opinie o książkach, które sama czytałam i ludzi, którzy będą zachwyceni możliwością porozmawiania o nich.

Kto pod kim dołki kopie…
Przy tym wszystkim mam wrażenie, że to środowisko jest po prostu… W porządku. Raczej nie słyszałam o tym, by jeden bloger książkowy zatruwał życie innemu, żeby z zawiści działał na jego niekorzyść. Słyszałam za to o wielu wspólnych akcjach, zabawach i podejmowaniu książkowych wyzwań, które moim zdaniem są świetną okazją do poznawania siebie nawzajem (nie użyję słowa „integracja”, bo go nie znoszę), wreszcie – o spotkaniach w realu. Nikt nikomu nie podcina bezinteresownie skrzydeł. Nikt nie skrytykuje Cię tylko po to, by sprawić Ci przykrość. Nie oceni (negatywnie) całego Twojego życia, bo akurat font na Twoim blogu mu się nie spodobał. Jeśli już się tak dzieje, to są to jednostkowe przypadki i zazwyczaj reszta blogerów staje murem za niesłusznie poszkodowanym. Ciekawa jestem, czy też to doceniacie, czy zazwyczaj przyjmowaliście to jako coś naturalnego? :)

Nie muszę mieć kosmicznych statystyk i być na świeczniku
Być może niektórzy mają ambicje, by stać się profesjonalnymi blogerami. I dobrze, jak najbardziej! Nie sądzę, żeby była normalna taka sytuacja: siedzimy razem w jednym „bajorku” i niech tylko ktoś spróbuje się wychylić, już my mu pokażemy! Czy tylko ja cieszę się, że któremuś z blogerów książkowych udaje się zaistnieć, pokazać gdzieś poza siecią, coś osiągnąć? Jestem pewna, że nie. To przecież jeden z „naszych”. :)

Równocześnie nie muszę martwić się, że moje statystki za bardzo spadają, bo mam sesję, chorego chomika albo twórczą niemoc. Nie muszę się martwić, że będę nieprofesjonalna, bo napiszę post o populacji ślimaka winniczka zamiast o książce. Jeśli znów się pojawię z jakimś postem, zawsze zajrzy parę osób, które akurat będą zainteresowane i napiszą coś od siebie. Dzięki takiemu środowisku blogowanie naprawdę jest relaksem, a nie maniakalnym śledzeniem statystyk.

[źródło]
Czego bym sobie życzyła?
Przedstawiam to wszystko tak idyllicznie, że pewnie osoby spoza kręgu „zainteresowanych” pomyślą, że
zrobiliśmy zrzutkę na post promujący czy coś. Ale myślę, że moglibyśmy coś zmienić.

Czasem mam wrażenie, że wszyscy są tak kulturalni i przyjaźnie nastawieni, że niechętnie dyskutują. Wolą zgodzić się z kimś, byle nie burzyć tego spokoju. To fajne, bo dzięki temu nie wybuchają kłótnie z byle powodu, ale myślę, że czasem przydałaby nam się twórcza dyskusja, która przecież jest czymś inspirującym!

Bądźmy bardziej pewni swojej wartości. Niektórzy uważają, że jeśli wydawnictwo chce im dać cokolwiek do recenzji, należy wziąć to czym prędzej! Sama dość często odmawiam. Nie chcę czytać czegoś, co mnie nie interesuje, wspierać debiutu książki, która ma kilkadziesiąt stron i okładkę robioną w Paincie. Nasz blog to nasza przestrzeń i ogrom czasu, który w niego włożyliśmy. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy cokolwiek winni tym, którzy dostrzegli nasz potencjał. Jestem pewna, że to dużo bardziej profesjonalne niż ochocze przystawanie na egzemplarz recenzencki dziwnej książki, która ani nam się nie spodoba, ani nas w żaden sposób nie obchodzi. Wymażmy „bo tak wypada” ze słownika. Doceńmy siebie.

*

Naprawdę lubię tu przebywać. Podoba mi się różnorodność gustów (nie tylko literackich), wielość opinii i ta pozytywna energia ludzi, którzy zazwyczaj siedzą spokojnie z nosem w książce... Dopóki nie znajdą kogoś podobnego sobie, albo nie dopadną klawiatury. :)

Jestem pewna, że nawet w takich miejscach trafią się ludzie ze złymi intencjami – niestety tacy zdarzają się wszędzie. Dlatego jeśli już zauważymy, że coś jest nie tak, wystarczy omijać delikwenta szerokim łukiem i tyle. Nie sądzę, by takie przypadki były w stanie zburzyć mój obraz blogosfery, którą tak lubię.


Ciekawi mnie, czy zgadzacie się ze mną? Jeśli macie ochotę, napiszcie o tym na swoim blogu. :)

15 komentarzy:

  1. Ze wszystkim oczywiście się zgadzam. Ale co do tych dołków - okazuje się, że jest naprawdę mnóstwo hejterów, którzy tak potrafią nagadać, że się żyć odechciewa. Oraz inni blogerzy - kopiarze. Albo skopiują całą recenzję, albo zauważą sam pomysł i zaraz robią u siebie coś podobnego. Znam nawet takich, co jak się dowiedzą, co zaczynam czytać, to biegną do księgarni/biblioteki, żeby zrecenzować to jako pierwsi. Takie to przypadki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sława kosztuje! :D W ogóle to musi być jakieś kuriozum - omg, Marta będzie czytać wszystkie tomy "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta, będę pierwsza! A Ty siadasz wygodnie i patrzysz... :D

      Widziałam parę przypadków hejterów, ale myślę, że większość osób (zwłaszcza blogerzy "starsi" stażem) są w porządku. :)

      Co do kopiowania to chyba plaga całego internetu. :/ Ostatnio miałam nieprzyjemną sytuację - jedna z blogerek przywłaszczyła sobie zdjęcie mojego autorstwa. Z kopiowaniem tekstów radzę sobie za pomocą sprytnego kodu html, który uniemożliwia zaznaczenie i skopiowanie tekstu, jeśli chcesz, mogę Ci go podesłać. :)

      Usuń
  2. Lubię blogosferę za ludzi, którzy ją tworzą, za rozmowy . . . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, to chyba jeszcze nie poznałaś "prawdziwej" książkowej blogosfery. Nieprzypadkowo się mówi, że jesteśmy jedną z najbardziej kłótliwych grup w sieci. Ostatnio trochę się uspokoiło, ale niektórzy naprawdę potrafili organizować prawdziwe krucjaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli po prostu miałam szczęście i jakoś udawało mi się unikać najgorszych akcji. I niech tak zostanie. :) Inna kwestia, że blogosfera (nawet książkowa) jest na tyle duża, że nie da się "być" wszędzie.

      Usuń
  4. Ja od niedawna jestem w blogosferze, ale jak na razie trafiam na samych ludzi tak zakręconych jak ja więc to raczej dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko idealnie opisałaś, blog to sama przyjemność, też lubię ten świat! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To stanie murem jest czymś najbardziej niesamowitym i zachwycającym - w zeszłym roku nie raz się zdziwiłam, gdy ktoś próbował zaniżyć wartość blogera książkowego i jego pracy, a pozostali blogerzy zaczęli go bronić. To było coś niespotykanego.
    Ale z drugiej strony kłótliwi jesteśmy - pod kątem współprac z wydawnictwami (masz więcej, a nie zasługujesz! - najczęstszy tekst jaki można znaleźć) i w przypadku tych bardziej popularnych zdarza się, że ktoś im zazdrości i zrobi coś nie fair... Chociaż to faktycznie rzadkie przypadki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobają się mi Twoje poglądy na ten temat. Tak trzymaj i nie daj się zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ze wszystkim masz racje i śmiało mogę poprzeć Twoje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A wiesz, że jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam ? To znaczy oczywiście zauważyłam, że blogerzy nie startują w wyścigu szczurów, zgodnie podziwiają piękne stosiska i gratulują nowej współpracy... może nie dyskutujemy, a zgadzamy się z kimś, bo ludzie, którzy czytają jakoś bardziej rozumieją drugą osobę, mają więcej empatii.. przynajmniej tak mi się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię świata blogosfery , który jest trochę zakręcony, nieraz byłam świadkiem publicznych wyzwisk, kradzieży recenzji, ale cóż taki jest świat i chyba takie zachowania nie zachodza jedynie w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Również uwielbiam blogosferę książkowa i zgadzam się z wieloma Twoimi argumentami, jednak jest tez pewno "ale". Niestety w blogosferze książkowej jest tak jak wszędzie, w mniejszym stopniu, ale niestety tak jest. Także tutaj można spotkać hejterów, oszustów, osoby, które kopiują cudze teksty... Jednak, pomimo tych wad, i tak uwielbiam blogosferę książkową :D

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem tu od niedawna, ale już wiem jaka panuje tu atmosfera, prawie wszyscy są przyjaźni i nikt nie krytykuje :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo pozytywne podejście do tematu. Tym bardziej w obliczu kwasów, które niedawno dotknęły tę "branżę" ;-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga