wtorek, 3 lutego 2015

Film "Miasto kości" 2013

Trailer klik.

Zawsze trochę obawiam się oglądania ekranizacji książek i zazwyczaj słusznie. Są okrojone, przekształcone i bardziej przypominają streszczenie całej historii. Miasto kości obejrzałam ze względu na sympatię do bohaterów. Chciałam jeszcze raz im towarzyszyć. I mam za swoje. ;)

Ok, może trochę przesadzam. Film naprawdę nie był zły. Był typową ekranizacją, której twórcy założyli, że i tak stanie się popularna. Każdy fan Darów Anioła obejrzy ją chociaż z ciekawości. Nie musi urywać wszystkich części ciała, połowa nastolatek i tak będzie piszczała z powodu Jace’a. A druga z powodu Aleca.

Film wydał mi się streszczeniem książki, a przez to – czymś niepełnym i dużo uboższym niż wersja papierowa. Jakby ktoś dostał limit czasu i chciał naprędce opowiedzieć, o co z grubsza chodziło. Przez to postacie nie zdążyły nabrać wyraźnych rys i chyba Jace stracił na tym najbardziej. Byłam bardzo ciekawa jego kreacji w filmie, ale od ugrzecznionej wersji ekranowej zdecydowanie wolę aroganta z książki. Alec z kolei był już w ogóle postacią nie do zapamiętania. Historia Luke’a ograniczyła się do pobieżnych wspomnień i kina akcji z wilkami w roli głównej… Za dużo, za szybko!

Zazwyczaj nie znoszę aktorów dobranych do ról postaci książkowych. Kompletnie do nich nie pasują i wydaje mi się, że to tak oczywiste, że aż bije po oczach, tylko nikt z grzeczności o tym nie wspomina. Tym razem byłam mile zaskoczona – role odgrywały postacie jakby żywcem wyjęte z książki (albo z mojej wyobraźni). Dla mnie to ogromny plus!

Generalnie dobrze się bawiłam, oglądając Miasto kości. Nie dorównuje książce, ale trzyma przyzwoity poziom, jak na ekranizację młodzieżówki i był jej ciekawym uzupełnieniem. Każdy fan twórczości C. Clare już pewnie dawno obejrzał ten film, a tym, którzy jeszcze nie zdążyli – polecam.

Na koniec wspomnę o jednym momencie, przez który miałam ochotę wyłączyć film. Kto wpadł na genialny pomysł, jakim była scena bójki z wampirami z techniawą w tle? I dlaczego pozostali członkowie ekipy filmowej nie powstrzymali tego kogoś? Błagam, to był koszmar!

11 komentarzy:

  1. Mnie zupełnie ta ekranizacja nie przyciągnęła. Po pierwsze - aktorka wybrana do roli Clary to największy niewypał, ona ma brwi jak facet! Poza tym wszystko jest takie do bólu hollywoodzkie, sztuczne, nie ma w tym tej magii, która płynie z literackiego pierwowzoru. Widać, że film robiony dla kasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie lubię ekranizacji książek. Jedynie "W pierścieniu ognia" i "Kosogłos cz. 1" są według mnie świetnym odwzorowaniem powieści i trzymają poziom ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko kiedy oglądam filmy, a za ekranizacjami to już w ogóle nie przepadam. Nie dość, że nie wystarczająco dobrze odwzorowane, to jeszcze mam zwyczaju okropnie się na nich nudzi (oglądając drugi raz Igrzyska Śmierci, zasnęłam).
    Miasto kości to taka trochę luźniejsza adaptacja filmowa i zyskuje, gdy jest oceniana po prostu jako film, a nie ekranizacja.
    Ubolewam jednak trochę nad tym, że w serialu będą grać zupełnie inni aktorzy, bo Robert Sheehan jako Simon był idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mile wspominam ekranizację :)
    Po niej mam ochotę na powieść!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, ja jeszcze nie czytałam nic tej autorki. A że wolę najpierw przeczytać książkę a później obejrzeć film (ewentualnie) to ekranizacja jeszcze sobie poczeka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Film uważam, że jest przyzwoity, lecz nie zachęcił mnie tak bardzo by sięgnąć po książkę, tym bardziej, że diabelskie maszyny mi się nie spodobały

    OdpowiedzUsuń
  7. Obejrzałam ten film z ciekawości. Jako film nie jest zły, ale jako ekranizacja to nie jest najwyższych lotów. Ale cóż poradzić? Ogólnie ogląda się dobrze, ale dopiero wtedy, gdy filmu nie porównuje się z książką ;)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie potrafię się przekonać do tej ekranizacji. Za dużo naczytałam się o niej, tych niepochlebnych opinii. No i obawiam się, że tylko zepsułaby mi humor :P Zwłaszcza, że książkę naprawdę uwielbiam.

    Może serial wyjdzie lepiej :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja byłam na tym filmie w kinie, tuz po przeczytaniu książki i w filmie nie pasowali mi Jace i Alec a raczej aktorzy, którzy ich grali. Ale ogółem film jako całość nie był zły, choć do rewelacji dużo mu brakowało ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga http://myslamipisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli chodzi o mnie to ja w ogóle nie jestem zainteresowana samą powieścią, a co dopiero ekranizacja. Szkoda wzroku na takie coś. Twoja recenzja utwierdziła mnie w tym, że nic nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczęłam to oglądać, ale mi się nie podobał, więc wyłączyłam ;)
    Co prawda nie czytałam książki, ale może w końcu nadrobię. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga