wtorek, 10 lutego 2015

5 powodów, dla których nie napiszę o Walentynkach

[źródło]

Już zaczyna się szał wszechobecnych serduszek. Z każdej wystawy spoglądają jaskrawe ozdoby i mięciutkie pluszowe misie, a ludzie zachodzą w głowę, co też dać swojej drugiej połówce. Internet siłą rzeczy przesiąka tym samym, ale na szczęście nie tylko (i za to go lubię!). Zdarzają się osoby, które wylewają kubeł zimnej wody na głowy zakochanych, informując, że owszem, chętnie będą świętować tego dnia… na przykład uruchomienie wodociągów miejskich w Krakowie (1901 r.) – wszak zakochani nie mają monopolu na tę datę!

A dlaczego ja nie napiszę o Walentynkach?

1. Mój post zaginie w tysiącu innych!
I będę zajęta ich czytaniem, a nie pisaniem u siebie. :p Tak naprawdę lubię historie o miłości, o ile nie są zbyt przesłodzone, ale jestem raczej kiepska w ich pisaniu. Ten post ma być sprytnym wybrnięciem z sytuacji.

2. 14 lutego mam egzamin z historii literatury romantyzmu.
Chyba trudno o lepszy termin?

3. Internety opustoszeją, bo… premiera 50 twarzy Greya.
Jeszcze parę dni i będzie po wszystkim, ale ja już mam dosyć wszechobecnych zachwytów. Tak naprawdę nie mam nic do samej książki, nawet jej nie czytałam. Ale ilość reklam sprawiła, że nie skusiłabym się nawet na darmowy bilet.

4. Nie jest to data, na którą czekam z niecierpliwością.
Nie przepadam za wszechobecną słodyczą i wysypem zakochanych par, chociaż i tak w symboliczny sposób obchodzę to święto. Każda okazja jest dobra, by zrobić coś miłego dla swoich bliskich.

5. Olać Walentynki. Czekam na Noc Kupały.
Obiecuję, że do tego czasu wznowię cykl o wierzeniach słowiańskich, mielibyście ochotę o nich czytać? :)

Według Wikipedii: „Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak pierwszej wiosny po stworzeniu świata Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się nad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy.”

Naprawdę czarująca historia, sami przyznajcie!

*


Ciekawa jestem, czy lubicie to święto? Chętnie o tym poczytam. :)

16 komentarzy:

  1. Zgadzam się ze wszystkim :) Jak już widzę te reklamy.. i Misie, luzaki, cukierki słodycze kup mnie, nie bądź gorszy! Interes się kręci,niektórzy robią na tym niezły interes. Mnie to święto irytuje ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Cykl o wierzeniach słowiańskich? Ja chcę, ja chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na egzaminie! A resztą nie przejmuj się... znajdzie się sto innych, którzy zechcą napisać o Walentynkach. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię Walentynek. Dla mnie to święto polega na kupowaniu drogich, słodziutkich rzeczy dla swojej drugiej połówki, choć przez resztę roku nawet nie pomyślisz, żeby kupić "miłości swojego życia" kwiaty czy powiedzieć "kocham cię". Oczywiście mam tu na myśli podejście większości ludzi. Wydaj całą zawartość swojego portfela, wylej całą swoją miłość w ten jeden dzień, a potem odmawiaj wyjścia na spacer ze swoją dziewczyną/chłopakiem. Dla mnie miłości nie można kupić, wiadomo, czasami miło jest dostać jakich drobiazg, jakąś książkę ;), ale miłość można okazać słowami, miłymi gestami, bo nie musisz na nią wydać nie wiadomo jakich pieniędzy, no i możesz to robić codziennie. Ja byłabym o niebo szczęśliwsza, gdyby ktoś codziennie mówił mi "kocham cię", niż gdyby raz w roku przynosił mi kosz ze słodyczami. I tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Punkt 5 jestem za :) Kurcze co roku doprowadza mnie do szału zalew walentynkowej tandety. Chyba mam uraz bo kiedyś teściowa przybyła do moich dzieci z plastikowo-pluszowymi sercami skrzeczącymi "I love you", które zaraz po jej wyjściu unicestwiłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja pierwsza myśl "Napisałam post o tym, dlaczego nie napiszę postu" :P
    Ja również nie piszę nic o walentynkach. No bo niby co? Nie będę specjalnie na tę okazję pisać drugiej wersji wspomnianego przez Ciebie Greya - chociaż ile by mi wyświetleń przybyło! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, o to chodziło :D
      Z tymi wyświetleniami to dobra metoda (niestety). :P

      Usuń
  7. U mnie walentynki to dzień urodzin więc świętuję je w urodzinowy sposób- tylko tort w kształcie serca zamawiam bo jakoś lubię ten motyw:)
    Dla sprzedawców jednak walentynki są naprawdę dobre- obroty wzrastają pewnie co najmniej do takiego poziomu jak w Bożenarodzenie:P Jeżeli chodzi zaś o pary to walentynki powinny być dla nich codziennie- wspólne spędzanie czasu, pójście na romantyczną kolację, powiedzenie że się swoją połówkę kocha- przecież te wszystkie rzeczy nie są zarezerwowane tylko na ten jeden dzień w roku.
    Powodzenia na egzaminie, a o wierzeniach słowiańskich z chęcią poczytam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja o Walentynkach coś tam napiszę, bo w zeszłym roku nic się nie pojawiło. Jakieś romantyczne piosenki, filmy na wieczór i ulubione książkowe pary - to wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem szczerze, że pierwszy raz w życiu będę obchodzić to święto z moją drugą połówką :) Wcześniej jak byłam jeszcze singielką, raczej nie przywiązywałam większej wagi do tego dnia, najczęściej spotykałyśmy się z kumpelami i piłyśmy jakieś dobre wino, oglądając filmy.
    http://damekatrin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Święto jest mi obojętne i nie będę o nim pisać. Nie jest na tyle ważne :) Ale jakoś mało tych wszystkich słodkości i serduszek dookoła. Niby już 11. a nie rzucają się w oczy.
    Powodzenia na egzaminie! :) Mam nadzieje, że romantyzm na studiach jest ciekawszy niż w liceum :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ciekawszy, ale i tak części materiału trzeba się wykuć na pamięć, no i stres przed egzaminem jest spory. :) Dziękuję! :)

      Usuń
  11. Grey to mi zaraz z lodówki wyskoczy... Same Walentynki niespecjalnie mnie ekscytują - ta komercja osłabia i nie czuję potrzeby, by do niej dokładać swoje trzy grosze. Jak to mówią przeciwnicy - ja kocham cały rok, nie tylko przez jeden dzień :))
    P.S. Powodzenia na egzaminie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się ze wszystkim. Nie tylko dlatego, że jestem singielką. Myślę, że gdybym była w związku, również nie czekałabym na tę datę z niecierpliwością, chcąc, aby każdy dzień był wyjątkowy, nie tylko głupi, 14 luty.:) Ale tak na marginesie, zdajesz sobie sprawę, że post, iż nie napiszesz o Walentynkach sprawia, że poniekąd właśnie o nich napisałaś? :P Pozdrawiam serdecznie! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Walentynki to zwykła komercha, która nie ma dla mnie żadnego czaru. O Grey mówić nie będę, bo to koszmar. A najlepsze jest to, że gdy byłam w kinie na Pingwinach, jeden chłopak chciał kupić bilet na ten film i co? Nie było już wolnych miejsc.
    Poza tym uważam, że miłość trzeba pielęgnować zawsze, a nie wtedy, kiedy przychodzi ten jeden dzień.
    Powodzenia na egzaminie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co tam Walentynki, dziś tłusty czwartek! To święto o wiele bardziej do mnie przemawia. :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga