piątek, 23 stycznia 2015

"I tak człowiek trafił na psa" Konrad Lorenz

„Szczęśliwe stworzenie! Godna zazdrości siła systemu nerwowego! Przejścia psychiczne, po usunięciu powodu, nie pozostawiły skutków, którym nie dałoby rady pół minuty wycia i jednominutowy taniec, radykalnie zmiatając je ze świata.”

Z pracami Konrada Lorenza miałam okazję już obcować podczas czytania Rozmów ze zwierzętami. To austriacki zoolog i ornitolog, twórca nowoczesnej etologii i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii w 1973 roku (wiki). Jednak ani poprzednia książka, ani I tak człowiek trafił na psa nie są typowymi, suchymi traktatami naukowymi, przeciwnie! Tę książkę pochłania się tak, że wielu powieściopisarzy mogłoby pozazdrościć autorowi lekkości pióra.

W swojej publikacji Lorenz opowiada nam historię o tym, jak mógł przebiegać proces udomowienia psa. Właśnie tak – jest to raczej historia niż teoria naukowa. W dalszej części przeczytamy o metodach wychowawczych (na które powinniśmy przymknąć oko, bo są dość przedawnione) i zachowaniach psów. Autor nie skąpi nam też anegdot związanych ze swoimi czworonogami, a jego bogate doświadczenie sprawia, że może sypać nimi jak z rękawa! Chyba każdy miłośnik psów uwielbia takie historie.

Najbardziej jednak spodobało mi się podejście Lorenza do psów. Daleko mu do badacza zamkniętego w czterech ścianach laboratorium i już widzę, za jaką herezję w XX wieku  musiano brać jego stwierdzenie, że psy mają duszę! Co więcej – według badacza najbardziej uduchowione są… kundle. W dość kontrowersyjnie zatytułowanym rozdziale – „Oskarżam hodowców” zauważa rzecz dla mnie bardzo ważną – że hodowla pod kątem eksterieru zabija użytkowość (a według badacza także duchowość) psa. Lorenz przewidział nawet rozłam hodowli owczarka niemieckiego na linię wystawową i użytkową, zaznaczając, że hodowla użytkowa jest próbą ratowania każdej rasy. Zgadzam się z tym wszystkim i jestem pod wrażeniem, że ktoś przewidział, co stanie się z hodowlą psów za kilkadziesiąt lat. Jak dla mnie autor – z całym bagażem doświadczeń, wiedzą, dystansem i poczuciem humoru – jest geniuszem i autorytetem.
Ja i Joy polecamy
książkę Lorenza! :)

„Zanik instynktu jest zawsze tylko drzwiami dla inteligencji, nigdy zaś nią samą.”

Ta książka była dla mnie pewnikiem. Od początku wiedziałam, że mi się spodoba, bo znałam już świetne, żartobliwe pióro autora i nie mogłam się doczekać, by przeczytać jego historie i teorie dotyczące psów. Jestem też pod wrażeniem minimalistycznej okładki, idealnie współgrającej z resztą serii. Szkoda tylko, że o
tej książce jest tak cicho!

Zdecydowanie polecam nie tylko właścicielom i miłośnikom psów, którzy być może po lekturze spojrzą na swojego psa z innej perspektywy, ale każdemu, kto czuje się zaintrygowany. Zaledwie 150-stronicowa opowieść mija niezwykle szybko (za szybko!), a pozostawia miłe wspomnienia i świadomość dobrze spędzonego czasu.

„Prosty fakt, że mój pies kocha mnie bardziej, niż ja jego, jest niezaprzeczalny i napełnia mnie zawsze niejakim zawstydzeniem. Pies jest w każdej chwili gotów oddać za mnie życie. Gdyby groził mi atak lwa czy tygrysa, Ali, Bully, Tito, Stasy i jak się one tam wszystkie nazywały, nie wahałyby się ani przez mgnienie podjąć beznadziejnej walki, by mi przedłużyć żywot bodaj o parę sekund. A ja?”

4 komentarze:

  1. Wygląda świetnie. Dla mnie jako dla miłośniczki zwierząt zwłaszcza. Z góry plus na stwierdzenie o duszy. Jak też tak myślę. ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zwierzaki, sama mam pieska, dlatego coś czuję, że to będzie książka dla mnie. Zaciekawiła mnie także sama postać autora - muszę poszperać troszkę w sieci i znaleźć jakieś informacje na temat jego działalności naukowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale masz chude nogi :O
    Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga