piątek, 26 grudnia 2014

"Przełamać noc" Liz Murray

„W takich momentach to ja sama byłam dla siebie największą przeszkodą. Ciepły koc czy wyjście na ulicę?”

Zazwyczaj raczej nie sięgam po tego typu książki i Przełamać noc raczej tego nie zmieni. Wiem jednak, że gdyby koleżanka nie poleciła mi tej historii, sporo bym straciła. Czemu? Może dlatego, że od czasu do czasu warto przeczytać o czymś prawie niemożliwym, a jednak zaistniałym? Może dlatego, żeby zmotywować się i podnieść na duchu? Chyba po prostu od czasu do czasu każdy z nas potrzebuje takiej historii.

Liz Murray, autorka i zarazem główna bohaterka książki to laureatka nagrody „Wzór do naśladowania” i kierowniczka organizacji Manifest Living, której celem jest inspirowanie ludzi, by  zaczęli wierzyć, że potrafią osiągnąć wyznaczone cele. Występowała obok takich osobistości jak Dalajlama czy Tony Blair.


Tak jest współcześnie. Cofnijmy się trochę w czasie. Pięcioletnią Liz wychowują rodzice-narkomani i często jedynym sposobem na to, by zjeść ciepły posiłek jest kradzież czegoś ze sklepu. Matka piętnastoletniej Liz umiera na AIDS i dziewczyna staje się bezdomna. Martwi się tylko o chwilę obecną – dziś będzie spać w metrze, czy na klatce schodowej? Czy jej chłopak, który dołączył do gangu, zostawi jej jakieś resztki fast foodu, czy raczej znów zaśnie głodna? Wszystko zmienia się, kiedy Liz dostaje stypendium i zostaje przyjęta na… Harvard.

Zastanawia mnie, ile trzeba mieć w sobie siły i determinacji, by osiągnąć sukces, wspinając się po niego z samego dna. Każdego dnia odmawiać sobie przyjemności, relaksu i konsekwentnie realizować cel. Jestem pełna podziwu wobec dziewczyny, która miała w sobie tyle samozaparcia.

Jako autorka książki, Liz również spisała się bardzo dobrze. Większość historii to jej wspomnienia z dzieciństwa i okresu, kiedy była bezdomna, więc powieść często zdumiewa i każe spojrzeć na samego siebie i swoje możliwości łaskawszym okiem. Liz nie szuka kompromisów i usprawiedliwień, a jednocześnie pisze w sposób tak delikatny i naturalny, jakby kwestia jej pochodzenia i dzieciństwa nie była postrzegana ani jako coś wstydliwego, ani szokującego. Szkoda tylko, że po macoszemu potraktowane zostały jej losy na Harvardzie. Jestem ciekawa, jak przebiegły jej studia.

Myślę, że Przełamać noc jest warte tego, by zainteresowali się nią nie tylko miłośnicy książek. Także osoby, które tylko od czasu do czasu sięgają po książki, powinny znaleźć w niej coś wartościowego. Momentami historia Liz wydawała się wręcz nieprawdopodobna, ale przecież nie można zarzucić jej braku realizmu, skoro wydarzyła się naprawdę. Jestem pewna, że przykład Liz może wielu osobom pomóc uwierzyć w to, że zmiany na lepsze są możliwe i zależą tylko od nich samych.


„Później odkryłam, że świat jest pełen ludzi, którzy chętnie mówią innym, jak trudno dokonać tego czy owego i co to znaczy być realistą. Ale odkryłam też, że nikt, ale to absolutnie nikt nie wie naprawdę, czy coś jest możliwe, dopóki nie spróbuje tego zrobić.”

7 komentarzy:

  1. Nie znałam wcześniej tej książki, ale widzę, że warto ją przeczytać. W takim razie będę mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie podoba mi się to, że to pozycja, po którą byś nie sięgnęła, a jednak Ci się spodobała, mam tak samo jak Ty, więc myślę, że i mi ta lektura czegoś dostarczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie historie oparte na faktach, chociaż wolałabym żeby nigdy się nie wydarzyły. Chętnie przeczytam i dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ją. Podobała mi się, nie tylko ze względu na poruszającą i dającą do myślenia historię, ale także przez sposób napisania- niby autobiografia, ale czyta się jak zwykłą powieść. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dowód na to, że jak się czegoś chce to można to osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile się nie mylę, to powstał film na podstawie tej książki, który kiedyś oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytam raczej takich książek, ale może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga