środa, 10 grudnia 2014

"Koniec gry" Adam Cioczek

„- Żyliśmy jakby nie było granicy. A co jeśli była? A jak ciągle jest?
 - Bzdura. Granice masz we łbie. Nigdzie więcej.
 - Z drugiej strony… gdzieś musi się kończyć gra i zaczynać życie, nie?”

Edward Chojar w biały dzień zabija mordercę swojego syna. To jest tylko początek jego planu. Gra, w którą wciąga prokuratora i adwokata sprawia, że mężczyźni powinni raczej zamienić się rolami. Prokurator bowiem ma osobiste powody, by bronić Chojara, a adwokat – by go oskarżyć…

Koniec gry to bardzo nietypowy kryminał. Już na samym początku wiadomo, kto kogo zabił (i dlaczego). Ale to dopiero wstęp do znacznie bardziej zawikłanej historii – opowieści o hazardziście, który traktuje życie jak rozgrywkę i właśnie rozpoczął jej najbardziej spektakularną część, angażując w nią życie osobiste dwóch prawników i stawiając wszystko na… jedną kartę.

Autor od początku powieści bawi się konwencją kryminału, angażując w to także czytelnika. Przedstawia szczegółowo nie tylko wątek podejrzanego Chojara, ale też adwokata i prokuratora. Każdy z nich jest potraktowany z taką dokładnością, jakby był głównym bohaterem. To sprawia, że poznajemy postacie na tyle blisko, że trudno opowiedzieć się po stronie którejkolwiek z nich. Każdy z trzech mężczyzn ma swoje przeżycia i powody, dla których postępuje w określony sposób. Koniec gry rewelacyjnie pokazuje, że nic nie jest czarne albo białe. Że zło lub dobro – temat i tak dyskusyjny – to tylko kwestia mniej lub bardziej intensywnego odcienia szarości.

Język autora wydawał mi się nieco zbyt potoczny. Prosty i przyjemny w odbiorze, nie szczędzący opisów, ale jednak myślę, że mógłby być bardziej dopracowany. Czasem z tego powodu powieść dłużyła się nieco bardziej niż powinna. Poza paroma literówkami jest to jedyna wada, którą potrafię wskazać.

Generalnie jestem zadowolona, że miałam okazję poznać tę książkę. Bardzo spodobał mi się wyjątkowy pomysł – powieść rozpoczyna się w miejscu, w którym większość kryminałów ma się ku końcowi. Cieszy mnie też, że Koniec gry skłania do tego, by zastanowić się przez chwilę, po czyjej stronie chcemy stanąć. Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie, bo każdy z bohaterów ma coś na sumieniu. To z kolei rodzi kolejne pytania, co moim zdaniem jest cechą dobrych książek. Ta nie trafi jednak do grona moich ulubionych powieści, ani nie zapamiętam jej na szczególnie długo. Ale czy należy tego wymagać od każdej książki?


Koniec gry polecam szczególnie miłośnikom kryminału, którzy chcieliby przeczytać coś nietypowego i lekkiego. Jestem pewna, że ta książka ich nie zawiedzie. Jeśli nie macie pomysłu, po co teraz sięgnąć, albo szukacie dreszczyku emocji myślę, że będziecie zadowoleni.



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Videograf!


7 komentarzy:

  1. Ciekawe :-) szczególnie ojciec, który morduje zabójcę syna ... Ktoś sięgnął po sprawiedliwość :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Postanowiłam ograniczyć nieco książki, które chce przeczytać, bo w tej chwili moja lista jest tak długa, iż nie do śmierci się nie wyrobię. Ale tak mnie zaintrygowałaś, że z chęcią bym zajrzała, kryminały są dla już schematyczne i oklepane, a tutaj jakaś nowość. Na książkę nie zwróciłabym uwagi w księgarni, ale po to odwiedzam blogi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce. Czeka na swą kolej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłośnikiem nie jestem, ale myślę, że taka lektura pomimo, że jest lekka wywołałaby u mnie pozytywne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze się zastanowię nad tym kryminałem,póki co mam ze sto innych do przeczytania w najbliższym czasie :D Ale może w przyszłości i ,,Po koniec gry" sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka mnie nie zachęciła, ale opis i recenzja bardzo. Wow, chciałbym przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa recenzja, z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga