niedziela, 16 listopada 2014

#13 Top 10 - ulubione okładki książek

Z racji tego, że ostatnio czytam Jedwabnika, którego objętość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości czasu, który mogę na niego przeznaczyć, wrzucam dziś coś lekkiego, żebyście o mnie nie zapomnieli. :) Życzę przyjemnej lektury!

*

Uwielbiam okładki książkowe. Uważam, że stanowią bardzo ważny element, który może w bardzo istotny sposób przyczynić się do jej popularności, albo pociągnąć ją w dół. Sama zwracam na nie bardzo dużą uwagę nawet wtedy, gdy wybieram ebooka. Myślę, że całkiem sporo osób tak robi, wbrew powiedzeniu, że książki nie powinno oceniać się po okładce. ;)

Podczas robienia tego spisu zauważyłam, że podobają mi się głównie minimalistyczne projekty. Dużą uwagę zwracam na czytelność zastosowanej czcionki i na to, czy okładka od razu wpada w oko. Książka, na której muszę szukać słabo widocznego tytułu pośród zbyt skomplikowanej grafiki również nie zachęca mnie, by zajrzeć do wnętrza.


Jesteś cudem: Tę książkę kupiłam mamie na Boże Narodzenie. Na podjęcie decyzji wpłynęła właśnie szata graficzna – miałam wybrać inną książkę, ale była tak fatalnie wydana, że uznałam, że trzeba znaleźć coś innego.







Gwiazdozbiór psa: Czytałam ebooka, którego wybrałam między innymi przez okładkę, która ogromnie mi się spodobała. Okazało się, że zawartość zachwyciła mnie równie mocno, co oprawa.







Rozmowy ze zwierzętami: Kolejny minimalistyczny projekt, który wpada w oko. Osobiście uwielbiam tę książkę – i okładka, i treść jest cudowna, czego chcieć więcej?









Gwiazd naszych wina: Nie trzymałam tej powieści w ręku, ale styl okładek dla książek Johna Greena mnie zachwyca. Jedna z tych książek, który mogłabym mieć na półce tylko ze względu na piękną okładkę.







Lawendowy pokój: Również nie czytałam, ale okładka zachwyca mnie, odkąd zobaczyłam ją po raz pierwszy i bardzo chciałabym mieć tę książkę!








Wilkozacy. Wilcze prawo: Uwielbiam ją i w ogóle, bardzo ceniłam dawny styl okładek Fabryki Słów. Dlatego nie mogę odżałować tego, co dzieje się z okładkami obecnych wydań!






Lare-i-t'ae: Dokładnie to samo, co wyżej. Boska, boska okładka.











Kupiliśmy zoo: I cała reszta serii Biosfera wydawanej przez Foksal. Piękna obwoluta i jednolita okładka w jakimś żywym kolorze. Ta seria to mój zdecydowany faworyt i ze względu na treść i na obłędny projekt graficzny!








Pożeracz snów: Mam nawet na półce. Pamiętam, że zwróciłam uwagę na tę książkę właśnie przez okładkę i nietypowy tytuł. Mój egzemplarz swoje już ma za sobą i widać, że był intensywnie czytany. ;) Mimo to nadal bardzo mi się podoba.







Sześć córek: Nie czytałam tej książki, ale w powieściach obyczajowych i kobiecych bardzo podoba mi się taki styl – subtelny, zapowiadający jakąś romantyczną historię. Aż kusi, żeby zajrzeć do środka – oczywiście delikatnie. ;)






*

Które okładki z przedstawionych podobają się Wam, a które wprost przeciwnie? Jakie są Wasze ulubione okładki? I czy to naprawdę ważne, w jaką szatę wydawnictwo ubierze daną powieść?

15 komentarzy:

  1. 'Pożeracz snów' również był i jest nadal na mojej liście ulubionych okładek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jesteś cudem" faktycznie jakaś taka świąteczna :D Ciekawe okładki, ale nie znalazłam tu moich ulubionych - jestem fanką okładek filmowych, choć właściwie nie przepadam za filmami na podstawie książek i w takiej okładce mam na przykład GWN :) Moją taką naj naj jest okładka "Gry o Tron" ta z filmowym Starkiem siedzącym na tronie :) Lubię też trzymać w rękach i oglądać nowe wydanie "Przeminęło z wiatrem" to z czerwonym grzbietem i takim sznurkiem jako zakładką. Uważam, że to ważne jak książka jest wydana, jaką ma okładkę, to swego rodzaju "przyciągacz" klientów. ja jestem estetką i kocham wrażenia wizualne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się "Jesteś cudem" ma piękną okładkę.
    Z mojej strony dodałabym piękne, choć skromne okładki Kolekcji kryminału Agaty Chrisite. "Wybrani" Daughtery i hmmm.... chyba "Poczwarkę" Terakowskiej (tę nowszą).
    Jest jeszcze takich wiele, ale te trzy przychodzą mi pierwsze na myśl!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lare-i-t'ae mi się podoba bardzo i Pożeracza snów okładka. Ogólnie lubię okładki wydawnictwa Fabryka słów, chociaż zdarzają się wyjątki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka dla mnie także jest bardzo ważna! :) Zawsze jest to pierwsza rzecz, na którą zwracam uwagę przy wyborze książki do zakupienia albo wypożyczenia. Wydaje mi się, że niestety niektóre wydawnictwa zaniedbują tę kwestie i wiele genialnych książek nie ma się wcale ochoty czytać właśnie przez koszmarną okładkę. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka "Lawendowego pokoju" mnie przyciągnęła, kupiłam ją i teraz ją zaczęłam czytać ;)

    Przyciąga mnie również "Sześć córek" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. okładka "Jesteś cudem" mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się podobają bardziej takie mroczne okładki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka do Greena rzeczywiście jest piękna, zgadzam się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię książki z pięknymi okładkami i na dodatek porządnie wydane :) Z przedstawionych powyżej od dawna podoba mi się okładka "Pożeracza snów", którą, dziwnym zbiegiem okoliczności, właśnie czytam :) Kiedyś urzekły mnie okładki książek J.M.Coetzee wydawane przez Znak :)

    OdpowiedzUsuń
  11. okładka Sześciu córek, najbardziej delikatna i unikatowa z wszystkich przedstawionych :) Myślę, że okładki to bardzo ważna sprawa, ale nie pierwszorzędna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze - przepiękny motyw!
    A po drugie - 'Pożeracz snów' , 'Sześć córek' i 'Lawendowy pokój' - to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  13. ,,Sześć córek" ma fajną okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka super. Zawartość jeszcze lepsza! Czytałąm Sześć córek, potem moja mama, potem ciocia, a na koniec nawet babcia się skusiła. Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  15. ,,Sześć córek" jest cudowna. Taka lekka, dziewczęca, przyjemna. Bardzo mi się podoba. *_*

    http://wardress-guard.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga