sobota, 1 listopada 2014

Słowiańskie obrzędy pogrzebowe

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł napisania cyklu artykułów o mitologii Słowian. W szkołach króluje mitologia Greków i Rzymian, a tymczasem nasi przodkowie również mieli bardzo ciekawe zwyczaje. Często, aby się tego dowiedzieć, trzeba szukać w odstraszających samą nazwą książkach naukowych. Pomyślałam, że wezmę to na siebie, Wam przekazując tylko najciekawsze informacje. Mam nadzieję, że dowiecie się czegoś ciekawego i wartego zapamiętania. Przy okazji Dnia Zmarłych chciałabym przybliżyć Wam nieco, jak Słowianie odbierali śmierć i życie pozagrobowe.

*

[źródło]

Słowianie wierzyli, że po śmierci człowiek udaje się do Nawii. Nie byli pewni, jak konkretnie wygląda to miejsce, ale wyobrażali je sobie jako wielkie zielone pastwiska, położone gdzieś za morzem lub rzeką – dlatego dla zmarłego budowali symboliczny mostek. Do grobu wkładali też pieniążek, zupełnie jak w mitologii Greków, aby zmarły mógł zapłacić za przewiezienie na drugi brzeg, jeśli będzie taka potrzeba. Niektórzy w ogóle się nie patyczkowali – do pieniążka dorzucali duszę żony i służących – albo po to, by zmarły miał w zaświatach wszystko, czego potrzebuje, albo dlatego, by nie miał po co wracać.

W Nawii sprawował władzę Weles, znany też jako Wołos. W najdawniejszej kronice ruskiej nazywane jest „bogiem bydła”, ale brano go też za boga magii, a jeden z zachowanych tekstów („Słowa o wyprawie Igora”) sugeruje również, że był patronem ówczesnych wieszczów. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach nadal możemy zaobserwować pozostałość po kulcie Welesa, czczonego pod postacią tura lub byka. To jedna z kukieł obnoszonych przez kolędników. Ponadto to przysięga złożona na władcę podziemi – Welesa – miała wśród Słowian największą moc, a nie przysięga na Peruna. Weles był ponadto ojcem Marzanny, bogini śmierci i zimy.

Wróćmy jednak do obrzędów pogrzebowych. Na cześć zmarłego urządzano stypę, ale dopiero po 40 dniach od śmierci, albo nawet w rocznicę. Podczas stypy pozostawiano jedno miejsce puste, dla nieboszczyka (skojarzyło mi się to ze współczesnym zwyczajem, by stawiać dodatkowe nakrycie na bożonarodzeniowym stole, ale nie znalazłam nigdzie potwierdzenia). Następnie zapraszano dusze zmarłych, zwane dziadami, na ucztę. Resztki jedzenia zakopywano dla zmarłych. Na Ukrainie, Litwie i Białorusi zwyczaj ucztowania na grobach przetrwał aż do XIX wieku.

Dodatkowo na cześć zmarłego organizowano igrzyska (zwane też tryzną). Urządzano tańce, zakładano maski, odbywały się śpiewy i gonitwy. Zmarły trafił wszak do lepszego świata.

Słowianie wierzyli, że mogą zaskarbić sobie życzliwość duchów tych zmarłych, którzy odeszli w sposób naturalny. Były to dobre duchy, które nie tylko okazywały przychylność ludziom, ale nawet im pomagały. Ze źródeł wynika, że zmarli mieli pełne ręce roboty – pomnażali dobytek w zagrodzie, zajmowali się przędzeniem, a nawet zaplatali koniom grzywy.

Były też jednak duchy groźne – należały do topielców, samobójców, wisielców, a także noworodków, dzieci uduszonych i nieochrzczonych, nowożeńców, którzy zmarli w dniu ślubu oraz kobiet w połogu. Z tymi sprawa miała się zupełnie inaczej, bowiem uważano je za upiory. Te duchy miały szeroki repertuar – od psot do dręczenia ludzi. Demony mogą powodować choroby, dusić, straszyć jękiem, płaczem, śmiechem i gwizdem, wyjadać wnętrzności, jeździć na ludziach (ciekawe. :p), porywać dziewczęta, a nawet mogą – uwaga – załaskotać na śmierć.

Z takimi upiorami trzeba sobie było jakoś poradzić. Często zmarłym, co do których istniała obawa, że mogą stać się upiorami, odcinano głowę i w grobie składano ją między nogami, dodatkowo przebijając pierś kołkiem lub głowę – żelaznym gwoździem. Mniej drastyczne sposoby to działania magiczne nad zwłokami uznanymi za niebezpieczne, sypanie maku na trumnę i chowanie jej pod głazami. Bezpieczniej też było pochować takiego zmarłego za jeziorem lub rzeką.


Bibliografia:
- Mitologie świata, Słowianie, wyd. Rzeczpospolita, Warszawa 2007, pod. red. G. Skibickiej
- Mitologia Słowian, A. Gieysztor, Wydawnictwa artystyczne i filmowe, Warszawa 1982

10 komentarzy:

  1. Słowiańskie nowinki są super, szkoda, że tak mało wiadomo o słowiańskich obrzędach. Ostatnio byłam w górach na Ślęży tam też urzędowali Słowianie i poświęcali czas swoim tajemniczym rytuałom ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł. Dowiedziałam się sporo nowych i ciekawych rzeczy.
    A tak w ogóle to trochę niesprawiedliwe, że polską mitologię traktuje się w Polsce po macoszemu ;/

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze akapity wzbudziły moją ciekawość, ostatnie już nieco dezorientację. Te złe duchy są bardzo ciekawe i chętnie więcej bym o nich poczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, szkoda, że takich rzeczy nie uczyli mnie w szkole- od razu coś się zapamiętuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio oglądałam DDTVN i było o góralskich przesądach na ten dzień i bardzo zaciekawiło mnie to, że według wierzeń, w ten dzień nie można było palić w piecu, ponieważ wierzono, że duchy przysiadują na piecu. ;) Ciekawe spostrzeżenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Mitologia Słowian wydaje się bardzo ciekawa, chyba kiedyś się przemogę i poczytam naukowe książki ;) Skoro przebrnęłam przez "Mity greckie" Gravesa...
    Dzięki za tę notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy tekst:) Takie ciekawostki uwielbiam:) Nie dziwne, że wiosną topimy Marzannę skoro to pani zimy i dodatkowo śmierci brrr :) Tak można powiedzieć, że mieli bardzo zakorzenioną wiarę w istoty nadprzyrodzone jak też przywiązywali dużą wagę do szczegółów. Te tańce, maski, pieniążki na drogę. jednak dorzucanie do tego sługi itp to już lekka przesada, dobrze, że ten zwyczaj nie przetrwał ufff :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst i po przeczytaniu go doszłam do nieciekawych wniosków. Nic nie wydało mi się znajome, a nie jestem od dawna dzieckiem
    To znaczy że moje słowiańskie pochodzenie nie wywarło na mnie wpływu. A to z kolei jest smutne.
    Czekam na kolejne teksty w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł na cykl! Jeśli możesz, podaj więcej publikacji nt. mitologii słowiańskiej, najlepiej takich nieoczywistych. :) Te dwie akurat miałam już w rękach (ta druga - upewnię się jeszcze - to Gieysztor, tak?), ale ekspertką nie jestem i chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, faktycznie, nie podałam autora! Masz rację co do nazwiska. Zaraz poprawię w notce. :) Cieszę się, że spodobał Ci się ten post. :)

      Usuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga