wtorek, 14 października 2014

"Obsydian" Jennifer L. Armentrout

Czytam sporo młodzieżówek i za każdym razem zastanawiam się, czy naprawdę mam aż tak beznadziejny gust, czy po prostu dobrze mi się przy nich wypoczywa. Jedno jest faktem – Obsydian to trochę głupiutka (z całą dozą pobłażliwości, którą niesie to słowo) i naiwna powieść. Ale nie można odebrać jej tego, że czyta się ją szybko i przyjemnie.

            Katy (blogerka książkowa) wraz z matką przeprowadza się do Zachodniej Wirginii. Jest końcówka wakacji, a ona musi zaaklimatyzować się w małym miasteczku. Kiedy poznaje Dee i Daemona mieszkających naprzeciwko, jeszcze nie podejrzewa, że nie są dwójką zwykłych nastolatków. Wie tylko, że Daemon to arogancki dupek i nie zamierza wchodzić mu w drogę. Nieoczekiwanie chłopak ratuje jej życie w taki sposób, że rodzeństwo nie może ukrywać dalej swojego pochodzenia.


            Generalnie książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i błyskawicznie. Lekki język, bardzo fajne poczucie humoru i autoironia Katy (bardzo wskazana, ze względu na jej zachowanie) sprawiły, że naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Wydawca zadbał o to, żeby poskładać tekst tak zgrabnie, że jest go na każdej stronie dokładnie w sam raz, co bardzo cenię, bo ułatwia czytanie. Szkoda, że okładka to już inna bajka… Chłopak z kilogramem photoshopa na twarzy jednoznacznie wskazuje, że jest to paranormalne romansidło dla nastolatek (kryłam się z tą okładką w pociągu, jak mogłam!).

            Pewnie nawet sięgnę po drugi tom, chociaż z drugiej strony… Grr, mam bardzo mieszane uczucia! Bo niby miło się ją czytało, ale… Obsydian jest do bólu sztampowy i przewidywalny. Ileż razy powtarzano już schemat: dziewczyna przeprowadza się i poznaje chłopaka? I on jest złośliwy, a ona kompletnie nie rozumie, dlaczego… Więc wścieka się na niego, chce z nim być, nie chce z nim być, znów chce… I tak przez całą powieść. Na dodatek każdy, ale to KAŻDY przewidzi, co stanie się w tej książce. Oczywiście poza główną bohaterką… No, bo jak to: prawie ją pocałował, ale NIE! Na pewno nic do niej nie czuje, a złośliwość wcale nie jest jego mechanizmem obronnym… Katy, ratunku! Czasem zachowywałaś się jak bezmyślny cielak.


            W książce trafiłam też na okropnego babola. Nie wiem, czy to pomyłka autorki, czy tłumacza, ale… ludzie. Według tej powieści siano powstaje z… kukurydzy:

            „Tak naprawdę było to ogromne pole zebranej już kukurydzy. Jak daleko okiem sięgnąć, wielkie snopy siana, skąpane w czerwieni i pomarańczy, pokrywały cały obszar.”


            Jeśli zastanawiacie się nad tym, jak bardzo Obsydian jest wartościowy, próżny Wasz wysiłek. Ale jeśli lubicie młodzieżówki i nie przeszkadza Wam przewidywalna bohaterka, powinniście być całkiem zadowoleni. To lekka, niewymagająca książka, momentami nawet zabawna. Tylko pamiętajcie, że czytając ją, musicie (mocno) przymknąć oko na niedociągnięcia. Bardziej krytycznie nastawione do książek osobniki powinny przymknąć i jedno, i drugie oko, a później odrzucić książkę jak najdalej od siebie.


*

15 komentarzy:

  1. Według mnie może książka i jest oparta na utartym już schemacie, jednak czyta się ją z przyjemnością. Jedna z moich ulubionych :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio jakoś nabrałam ochoty na młodzieżówki, ale ta jest wyjątkowo odpychająca. Widzę tu typowo naiwną książkę typu "Zmierzch". Polecała mi ją moja koleżanka, ale w ogóle nie jestem do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Obsydian to taki Zmierzch z kosmitami zamiast wampirów. Cielak w miniaturce posta na blogrollu mnie rozbroił :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czytam dużo młodzieżówek i nie oszukuję się - robię to wyłącznie dla rozrywki i wspomnianej lekkości czytania. Podoba mi się pomysłowość autorów jeśli chodzi o kreowane światy i przymykam oko na brak niezwykłości w kreowaniu akcji i bohaterów. Doceniam za to urok takiej prozy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że jednak taka beletrystyka ma w sobie "to coś", ale jak napisałaś - mi również podoba się pomysłowość. A Obsydian to typowe odgrzewanie kotleta. ;)

      Usuń
  5. To dopiero babol! Bardzo jestem ciekawa Obsydianu, pomimo, że do młodzieży się nie zaliczam, to bardzo chętnie sięgam po takie pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się Obsydian podoba. Lubię takie książki i historie xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Są gatunki książek , których jeszcze szczególnie nie utarłam i oceniam je delikatniej , ale są takie , których przeczytałam już nazbyt dużo i w większości nie obędzie się bez krytyki . Tak jest z fantastyką , w moim przypadku . "Obsydian" był średnią książką , a schematy tak powszechne w innych książkach ,że momentami nie mogłam wytrzymać .. Jedyne co mogę o niej dobrego powiedzieć : lekkie czytadełko z momentami humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałam przeczytać Obsydian po tym, jak wiele blogerek zachwalało go u siebie. Na razie odłożyłam tę decyzję i chyba najpierw skupię się na tych książkach co już mam.
    Ale hej, też lubię młodzieżówki, chociaż wiele osób zwraca mi uwagę, że jestem już za duża na taką literaturę. Ale to w większości świetne powieści na odmóżdżenie. I spodziewam się, że sztampowy Obsydian też taką książką jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja całkiem przyjemnie spędziłam czas w towarzystwie bohaterów, choć szału nie było

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie, nie i jeszcze raz nie. Chyba wyrosłam z takich książek :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam czasu na głupiutkie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zanim przeczytałam Twoją recenzję, bardzo chciała przeczytać "Obsydian". Jednak po lekturze Twojego tekstu stwierdzam, że nie zdecyduję się na kolejną przewidywalną książkę, która jest innym spojrzeniem na dawno ustalony schemat ;/

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, co do siana, nie mogłam uwierzyć, że tam jest tak napisane :) Byłam w szoku.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga