wtorek, 30 września 2014

"Metro 2034" Dmitry Glukhovsky

Przez długi czas nie chciałam wracać do mrocznych tuneli moskiewskiego metra, ale… musiałam. Jest w nich coś, co przyciąga czytelnika zupełnie tak, jak światło żarówki kusi ćmę. Tylko, czy warto sparzyć sobie skrzydła ponurą wizją świata po zagładzie?

            „Minęło ledwie dwadzieścia lat, odkąd to się wydarzyło, ale człowiek nie jest już panem Ziemi. Stwory zrodzone z promieniowania są znacznie lepiej przystosowane do nowego świata. Epoka człowieka dobiega kresu.”

            W takich warunkach próbuje przetrwać Homer – staruszek uporczywie poszukujący natchnienia. Kiedy już je znajduje, boi się, że nie zdąży spisać historii, bo może zginąć w każdej chwili… Na Sewastopolskiej urywa się łączność. Ludzie wysłani po towary przepadają bez wieści. Homer, wraz z Ahmedem i Hunterem, wyruszają, by wyjaśnić, co zaszło. Po pewnym czasie zyskują nową towarzyszkę, Saszę. Hunter będzie musiał mieć oczy dookoła głowy, by uchronić dziewczynę przed niebezpieczeństwem. A ona, jak twierdzi, chce uchronić Huntera przed… nim samym.


            Uwielbiam takie książki i nienawidzę ich jednocześnie. Książki, których świat przedstawiony jest tak wymowny, tak realny, że nie da się obserwować go, stojąc z boku. Przez takie powieści przeżywamy wszystko tak, jakby dotyczyło nas bezpośrednio. A później zostajemy z przeczytaną lekturą w dłoniach i kacem książkowym.

            Uwielbiam ponury, błyskotliwy styl pisania autora. Jego spostrzeżenia nie dotyczą tylko świata po zagładzie, ale również – a może zwłaszcza? – współczesności. Tym bardziej powieści daleko do określeń „lekka” lub „optymistyczna”. Dmitry Glukhovsky jest dla mnie mistrzem pióra, bo pisze w charakterystyczny dla siebie sposób i trzyma się tego konsekwentnie, a jednocześnie sprawia wrażenie, że po prostu opowiada nam całą historię bez zastanawiania się, jak ładnie ubrać ją w słowa. Zupełnie, jakby zawarł jakiś pakt z diabłem – bo pisze świetnie, a przy okazji ponuro, a nierzadko wręcz… okrutnie. Nie ma litości ani dla bohaterów, ani dla czytelnika.

            Mówiąc krótko, jestem zachwycona kontynuacją Metra 2033 i z przyjemnością poznam inne książki z tego uniwersum. Jeśli szukacie niebanalnej książki, która zapewni Wam zastrzyk adrenaliny, nie zastanawiajcie się długo – Metro 2034 czeka.


            „Ojciec mówił, że kiedy człowiek umiera w metrze, jego dusza błąka się po pozbawionych światła poplątanych tunelach, z których każdy kończy się ślepo. (…) I będzie musiała błądzić, aż gdzieś daleko przed sobą zobaczy płomień małego widmowego ogniska. I kiedy go zobaczy, powinna biec do niego, bo został po tę duszę posłany i, cofając się, wskaże jej drogę tam, gdzie czekać ją będzie spokój. Zdarzało się jednak, że ognik się zmiłował i prowadził duszę z powrotem do utraconego ciała. O takich ludziach mówiło się szeptem, że wrócili z tamtego świata, chociaż właściwiej byłoby mówić, że wypuściła ich ciemność.”

*

Wyzwania: Czytam fantastykę, Książkowe podróże, Klucznik

9 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej serii różne opinie, ale mimo wszystko chyba jednak chciałabym się z nią zapoznać. Wygląda naprawdę interesująco ;) No i bądź co bądź, skoro opinie są raczej podzielone, staram się zapoznać z takimi książkami i sama stanąć po którejś stronie barykady ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie rozumiem fenomenu tego cyklu, pierwsza część kompletnie mnie rozczarowała i na pewno nie sięgnę po drugą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam, że niektórym Metro totalnie nie przypada do gustu. ;) A ja nie rozumiem JAKIM CUDEM. :D

      Usuń
  3. Czytałam obie. Pierwsza mnie powaliła totalnie, natomiast druga mnie troszkę rozczarowała, ale tylko troszkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem fanem serii, ale muszę przyznać, że Metro 2034 prezentuje się słabiej niż 2033 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze do Metra nie dotarłam, lecz cały czas pociąga mnie w ten wykreowany świat, też uwielbiam powieści, które tak realistycznie oddają wyobraźnię autora

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chciałaś wracać? Ja też jakoś nie mogę wrócić w to miejsce, choć przebywałam tam bardzo krótko - zaledwie kilkanaście stron ;) Zawsze odkładałam Metro 2033 na później. "Bo to ważna książka, bo ambitna, trzeba skupienia i czasu...". Bla bla bla. Może po prostu nie mogłam jej znieść, nie wiem. Wiem, że muszę wejść tam znowu. Muszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przyjemnością się skuszę, chociaż słyszałam różne opinie na temat tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam kiedyś na półce "Merto 2033"... stało, stało, aż w końcu stwierdziłam, że nic z tego... nie mój styl! i sprezentowałam je jednej z naszych blogowych koleżanek w rozdawajce :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga