poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Siewca wiatru" Maja Lidia Kossakowska

„– Myślisz, że jesteś gotowy umrzeć? Patrz mi w oczy, gdy do ciebie mówię! Pytałem, czy jesteś gotowy umrzeć za to, co kochasz i w co wierzysz. Bo my tak. I właśnie wybieramy się oddawać życie i krew za Królestwo. Za takich jak ty, Tubiel. Za twoje lilie i róże. Za twój święty spokój. Ponieważ jesteśmy dostatecznie szaleni. Zastanów się dobrze, czy ty również.”

W mojej kolekcji książek jest grupa tytułów, które darzę szczególnym sentymentem. W większości są to powieści wydane przez Fabrykę Słów. Siewcę wiatru przeczytałam na początku swojej przygody z fantasy. Ostatnio wróciłam do tej książki, by Wam o niej napisać. Jak wypadło to ponowne spotkanie?

Paru archaniołów zauważa, że Tron Jasności jest pusty. Bóg ich opuścił. Aby nie doprowadzić do chaosu, postanawiają sami zarządzać Królestwem i Ziemią. Pakt z Lucyferem zapewnia im wsparcie Głębi. Władza jednak coraz bardziej wymyka się z rąk, bo bezpieczeństwu Wszechświata zagraża Antykreator, tytułowy Siewca wiatru. Tylko jeden anioł jest w stanie go pokonać. Daimon Frey, który po własnej egzekucji zostaje wskrzeszony przez Jasność i mianowany Burzycielem Światów. Wyobrażacie sobie minę kata, kiedy Frey ot tak schodzi z szafotu z przebitym sercem?

 „Świry! Nic tylko świry! Jagnię, Serafiel! I wszyscy wieszczą! Daj spokój, Daimonie! To szaleńcy. Uwielbiają wieszczyć. Same klęski, oczywiście. Widzą krew, zgliszcza, dym, sine trupy, gołe dupy i puste pudełka! Mam dość. Jeszcze jeden wieszczący szaleniec i podam się do dymisji.”

Chyba trudno o książkę, którą darzyłabym większym sentymentem. Kontynuacja Siewcy, Zbieracz burz, była jedyną w moim życiu książką, na której wydanie czekałam i zaraz pierwszego dnia pojechałam 40 km do najbliższego Empiku. Jeśli więc pytacie mnie, czy warto przeczytać tę książkę, odpowiedź jest oczywista – albo już ją znasz i chwała ci za to, albo zasuwaj do księgarni.

Styl Kossakowskiej nie ma sobie równych. Aniołowie nie są zniewieściałymi istotkami pokroju Edwarda ze Zmierzchu. Kto nie lubi krwi, przekleństw i scen batalistycznych opisanych bardzo dosłownie (bitwa „trwa” prawie sto stron, a ja nie miałam o tym pojęcia, dopóki nie znalazłam tej informacji w internecie, tak szybko się ją czyta!), nie powinien sięgać po Siewcę. Nie powinni sięgać po niego również ludzie wierzący bez wiedzy, że przy tej książce trzeba zachować duży dystans. ;)

Dla mnie lektura tej książki to czysta przyjemność i pewny kac książkowy na końcu. Do świata przedstawionego na stronach Siewcy wiatru się tęskni. Po odłożeniu książki można poczuć się tak, jakby właśnie zerwało się kontakt z przyjaciółmi – co z tego, że są archaniołami i mieszkańcami Głębi? Poza tym jestem pewna, że podczas lektury niejeden raz zatrzymacie się na moment i wrócicie wzrokiem do poprzedniego akapitu. Celne, dosadne, prawdziwe cytaty potrafią zszokować, a nawet… wprawić w zakłopotanie (bo przecież jak to możliwe, że sami wcześniej nie zauważyliśmy takiej oczywistości? Naprawdę musiało nam o tym powiedzieć dopiero wieszczące Jagnię?). Poza tym rewelacyjny, zaskakujący humor sytuacyjny… Czego chcieć więcej?

Powiem krótko – pokochacie świtę pióra Kossakowskiej tak, jak archaniołowie uwielbiają ziemskie papierosy, a Asmodeusz swoją sieć kasyn i burdeli. ;) Tego towarzystwa po prostu nie da się nie lubić!

            „– Ktoś próbował z nim gadać?
             – Ja – powiedział Kamael. – Wyrzucił mnie.
             – Ściślej rzecz biorąc, razem z drzwiami – dodał Samael.”

*

14 komentarzy:

  1. Od dawna mam w planach twórczość Kossakowskiej, z pewnością sięgnę po nią w najbliższym czasie. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, a ja mam nawet w swoich zbiorach! To niedopatrzenie, muszę sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmm... mam nadzieję, że wkrótce ją dopadnę i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo!!! Ale Ci zazdroszczę! Od dawna przymierzam się do prozy Kossakowskiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytam, przeczytam. Od jakiegoś czasu mam już rezerwację w bibliotece na ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany, aż się boję, że nie starczy mi życia, żeby przeczytać wszystkie książki, które bym chciała dorwać. Przestraszyłaś mnie trochę tym kacem książkowym, no ale dla dobrej pozycji wszystko się przetrwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest dwutomowa kontynuacja, bardzo dobry lek na kaca. ;)

      Usuń
  7. Miałam kiedyś jedną ksiazke tej autorki wypożyczoną,. ale niestety jej nawet nie ruszyłam, czego teraz żałuję, bo widzę, ze jej ksiażki mogłyby przypaść mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam - bardzo mi się podobała. To chyba jedyna kobieta pisząca fantastykę, która mi podpasowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam nic tej autorki, ale skoro jej twórczość tak ci się spodobała, to czemu nie? Mnie akurat pasują brutalne opisy, nie lubię owijania w bawełnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo że nie jestem fanem tej tematyki, z chęcią się zapoznam, bo bardzo mnie przekonuje polskie nazwisko autorki (Sapkowski pokazał mi, że polski autor fantasy wcale nie musi być gorszy od tych wszystkich Amerykanów i Anglików).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jak co, ale Polacy piszą świetną fantastkę!

      Usuń
  11. To wstyd, ale nadal nie przeczytałam nic Kossakowskiej, choć od dawna chcę,a o Siewcy Wiatru ciągle słyszę coś dobrego, chyba czas zabrać się za to na poważnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam chęć na "Siewcę" już od pewnego czasu.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga