środa, 27 sierpnia 2014

Blogowe dyskusje - Komentarze w blogosferze - odpowiedź na posta Nathalie X.

[źródło]
Dziś przeczytałam post, który bardzo mnie zaciekawił, ze względu na tematykę. Jednak w wielu kwestiach nie zgadzam się z autorką i (przyznaję, trochę z przekory) postanowiłam opisać swój punkt widzenia. Tekst dotyczył komentarzy zostawianych na blogach.

TU znajdziecie całość wpisu Nathalie X. Warto zapoznać się z nim przed przeczytaniem poniższego tekstu.

A to mój komentarz:



            Zapewniam, że nie miałam na celu urażenia kogokolwiek. Chciałam jedynie pokazać inny punkt widzenia, sprzeczny ze stanowiskiem autorki. Nie jest to jedyna kwestia, w której się nie zgadzamy.

            Zawsze są dwie strony medalu. Owszem, mi też jest czasem trochę przykro, kiedy napiszę coś, wkładając w to całe serce i z niecierpliwością czekam na odzew, a tu „o, może przeczytam”. Tu zgodzę się z Nathalie X. Blogger zostawiający taki komentarz wystawia opinię o samym sobie. Czyż nie chętniej wejdziemy na bloga osoby, która ma coś do powiedzenia? Nawet, jeśli niekoniecznie podzielamy jej poglądy, oczekujemy interesujących tekstów i być może dyskusji. Nawet nie zastanawiamy się, co ma do powiedzenia osoba zostawiająca krótkie komentarze.

            Ale!

            Przecież każdy z nas jest inny. Skoro nie powinno się oceniać bloggera po wpisach, to dlaczego niektórzy usiłują szufladkować osoby komentujące według tego, co napiszą na ich blogu, lub zarzucać im złe intencje? Pomyślcie. Może ktoś ma gorszy dzień, ale choć paroma słowami chciał dać znać, że przeczytał Wasz wpis, jest obecny i trzyma kciuki za dalszą pracę bloggera? Ja tak odbieram każdy odzew z Waszej strony. Usunięcie komentarza, który wydaje mi się za krótki byłoby dla mnie równoznaczne z okazaniem braku szacunku autorowi.

            Nie bądźmy też egocentryczni. Trochę pokory. Twój blog jest zapewne jednym z wielu, które odwiedza dana osoba. Nie zainteresowałeś jej na tyle, by zechciała napisać dłuższy komentarz? Zamiast marudzić, pracuj nad jakością swoich tekstów!

            Zresztą, cóż to za polityka, krytykować swoją grupę docelową? Fakt, komentarze sprawiają nam, bloggerom, ogromną przyjemność, zwłaszcza te, które wnoszą coś nowego, ale to MY jesteśmy dla odbiorców. Nie odwrotnie. Mam wrażenie, że niektórzy o tym zapominają. A cóż to za przyjemność, odwiedzać bloga egoisty?

            Uważam, że coś takiego, jak Poradnik Dobrego Komentowania zakrawa na absurd, zwłaszcza, jeśli w „korzyściach z komentowania” wymienione są tylko synonimy reklamy własnej osoby w sieci. Myślę (i wierzę), że nie jestem jedyną osobą, która traktuje tę opcję jako fakultatywną. Przede wszystkim poprzez komentowanie chcę pokazać bloggerowi, że doceniam jego pracę, przekazać odczucia po przeczytaniu tekstu, czasem zdarza mi się też wskazać literówki. I owszem, robię to też dla zabawy. Nie mylmy rozrywki płynącej z rozmów o książkach z trollingiem w sieci.

            Jeszcze jedno odnośnie do posta Nathalie X. Podpunkty „Unikaj”, „Przestrzegaj”… zwątpiłam, kiedy je zobaczyłam. Pomyślałam, że wpis jest ironiczny i aż do tego momentu nie załapałam żartu. Miałam wrażenie, że na końcu znajdę też Wzór Dobrego Komentarza, który można będzie skopiować i wklejać pod dowolnymi postami w blogosferze. Bloggerzy to w dużej mierze indywidualiści. Każdy ma inny pomysł na siebie i swoje teksty. Jak można próbować ograniczać ich twórczość, mówiąc, co robić, a czego nie? Co będzie następne? Cenzura?

            Relacje blogger–komentator działają na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Dlatego to od nas samych w dużej mierze zależy, jak będą one wyglądały.


            Kończąc, życzę Wam wartościowych komentarzy na blogach i fajnych wpisów u innych, pod którymi z przyjemnością napiszecie parę słów. :) Pozdrawiam!

31 komentarzy:

  1. Przeczytałam oba wpisy i przyznam, że obie macie trochę racji. Usuwanie jakichkolwiek komentarzy, nawet takich krótkich, jest bezczelne. Ktoś jednak wszedł, napisał i może rzeczywiście miał zły dzień albo gdzieś się akurat śpieszył. Nie spotkałam się jeszcze z takim lekceważeniem, no ale tak i też bywa. Sama kasuje tylko spam albo komentarz "Skomentowałam, zapraszam do mnie". Tylko wtedy u autora komentarza dodatkowo wrzucam coś podobnego, aby zrozumiał, że blogosfera nie działa w ten sposób.
    Wytykanie błędów na bloku? Z jednej strony tak, bo nikt nie lubi jak ktoś publicznie go krytykuje, ale z drugiej strony komu chce się szukać adresu e-mail? Przy okazji może ktoś zauważy komentarz z krytyką i sam się czegoś nauczy.
    Ale to już jest kwestia sporna i w rzeczywistości każdy sam wyznacza sobie, co toleruje, co robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. :)
      Ja piszę o błędach w komentarzu, bo to szybsza droga. Jeśli ktoś sobie tego nie życzy, może usunąć mój komentarz, ale zazwyczaj dostawałam odpowiedź "dzięki, kompletnie to przeoczyłam", czy coś w tym stylu. ;) To zależy od czytelnika, którą drogę wybierze i obie są moim zdaniem dobre.

      Usuń
  2. Zgadzam się z tobą. Sama zawsze czytam recenzje, a często zdarza mi się zostawiać krótkie komentarze, bo co mam powiedzieć, kiedy sama nie czytałam książki? Jeśli książka mnie zainteresuje, napiszę o tym, powiem, że zapiszę sobie jej tytuł, ale nie będę się wtrącać co do stylu blogera, mogę wskazać jedynie jakąś literówkę.
    Cenię sobie każdy komentarz, nieważne, czy jest krótki, czy długi. Cieszę się, że ktoś chciał skomentować to, co napisałam. Nie ma czegoś takiego jak "idealny komentarz" - każdy komentuje tak jak chce i każdy robi to w inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mnie tak jakoś ta notka irytuje. Rozumiem, że niektóre komentarze to czysty spam. Fakt. Kto chciałby mieć komentarze zupełnie nie na temat? Ale hejtowanie krótkich komentarzy? Ja czasem czytam, jak jestem zmęczona. A że chcę jakoś zaznaczyć, że dany temat przypadł mi do gustu - komentuję krótko. Jak jestem mniej zmęczona, piszę więcej. I co w tym dziwnego? Trzeba mnie może ścigać za to? Bo na pewno to sam spam jest ;). W końcu treść komentarza powinna być normowana odgórnie. Oj, tak. Po co nam różnorodność? Walka o jakość! Hihi. Ale tak na poważnie - dobre rady nie są złe ;) i wiadomo - poradniki dużo ludzi lubi czytać. Ale po co pisać w wszystkowiedzącym tonie? Ludzie powinni mieć szansę własne zdanie sobie wyrobić. W każdym razie masz rację, że usuwanie komentarzy na temat to brak szacunku wobec ich autorów. Mi by się przykro zrobiło, jakby ktoś mój komentarz usunął. I już nie komentowałabym ich blogu więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się też sposób, w jaki tamta bloggerka ludzi poprawia. Jakby byli poziom niżej od niej. Jak do dzieci się do nich zwraca. Przynajmniej ja tak to widzę.

      Usuń
  4. Przeczytałam oba wpisy tj. Twój i tamten w odnośniku. I Twoje "stanowisko" jest mi bliższe. Myślę też, że komuś się bardzo nudzi, że tworzy takie tematy i zastanawia się jakie komentarze są "odpowiednie". To śmieszne takie podejście "mój blog zasługuje tylko na poprawne komentarze, pisz dużo i mądrze to może nie usnę twojego komentarza". Chyba ktoś sobie za dużo wyobraża.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też czytałam oba wpisy i bardziej zgadzam się z Twoją opinią. Chciałabym jeszcze podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z komentowaniem. Otóż wiadomo, że jak czytam recenzję książki, którą już czytałam albo czytałam jakąś podobną, znam ten gatunek itd. to mam więcej do napisania i mogę się jakoś wypowiedzieć. Jednak kiedy np. nigdy o danej książce nie słyszałam albo nie czytam książek z takiego gatunku itp. to wiadomo, że taki komentarz będzie krótszy, no bo co ja mogę napisać, a jednak chciałabym zostawić swój ślad w komentarzu, więc po prostu piszę wtedy, że nie odpowiadają mi takie powieści, że nie sięgam po ten gatunek, może że mam jakieś złe doświadczenia z nim albo że o książce nigdy nie słyszałam lecz recenzja mnie zainteresowała i może się przełamię. Przecież taki komentarz wcale nie świadczy o jakimś braku szacunku czy czymś, po prostu na siłę nie będę dużo pisała jeśli np. nie mam styczności z danym gatunkiem, a chcę zaznaczyć swoją obecność :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że Nathalie X miała na celu wskazanie błędów, które popełniają komentatorzy "klepacze". Takie istoty mają jeden tekst, który kopiują u każdego i to jest właśnie brak szacunku dla naszej pracy. Chyba nam wszystkim zależy na tym, by ktoś zauważał nasze teksty, a nie tylko "odhaczał" blogi na liście...
    Tak jak napisałam u dziewczyn, dla mnie w komentarzu ktoś może napisać tekst o czymkolwiek, byle chciał wejść ze mną w interakcję. Sama takie komentarze zostawiam, choć nieraz piszę, że chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam komentarze w których blogger zwraca mi uwagę na błędy, czy to literówki, czy jakiś brak sensu w zdaniu - cóż nie ma ludzi nieomylnych. Dziękuję wtedy za zwrócenie uwagi i poprawiam błąd :) A co do usuwania komentarzy to usuwam jedynie takie w których blogger pisze: "Zapraszam do siebie (link)" i nic więcej - po co taki komentarz tak naprawdę?
    Jeśli widzę nowy nick dla mnie to sama wchodzę z ciekawości i bardzo często dodaję ten blog do blogrolla :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy pomysł, żeby, zainspirowaną czyimś postem, pokazać tę samą rzecz z innego punktu widzenia. :) Moim zdaniem jednak taki wpis w ogóle nie powinien pojawić się na blogu- pouczanie ludzi, jak mają, jak nie mają komentować? Od tego jest moderacja komentarzy i decyzja o ich publikowaniu, bądź nie. Wydaje mi się, że temat, owszem, można poruszyć, ale zapisanie czegoś takiego, jak Poradnik dla komentujących wprost nie mieści mi się w głowie- gdybym sama na to trafiła, natychmiast opuściłabym dany blog. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż, każdy na komentarze ma swoje zdanie, jednak moje jest bliższe do twojego. Niektórzy w 5 słowach mogą przekazać więcej niż ktoś w stu czy nawet dwustu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje stanowisko jest mi zdecydowanie bliższe niż Nathalie X, choć niektóre z jej spostrzeżeń też są trafne. Wiadomo, że zdarzają się osoby, które chcą przede wszystkim reklamować siebie i ich komentarz nic poza linkiem do ich bloga nie zawiera - to bez wątpienia denerwuje i mija się z celem. Natomiast zdziwiła mnie informacja o usuwaniu krótkich komentarzy, które jednak nie są spamem. Wiadomo, że każdy z nas lubi przeczytać obszerny, ciekawy, odnoszący się do treści wpisu komentarz. Ale to nie znaczy według mnie, że krótkie komentarze są gorsze. Ja sama często piszę krótko, np. że recenzja mi się spodobała i przeczytam książkę - bo, tak jak już kilka osób zauważyło, trudno często coś więcej napisać o książce, której się nie zna. W moim przypadku (i myślę, że w przypadku większości czytelników) nigdy nie znaczy to, że nie przeczytałam recenzji. Wręcz przeciwnie - przeczytałam, podobała mi się i chcę blogerowi wyrazić wdzięczność i uznanie dla jego pracy choćby w ten sposób. Mnie samą każdy, nawet najkrótszy komentarz cieszy i motywuje, dlatego staram się je zostawiać również u innych. Oczywiście, zdarzają się osoby, które kojarzę z komentarzy na różnych blogach, komentujące bardzo dużo i zawsze są to tylko krótkie informacje typu "chętnie przeczytam" lub "to nie dla mnie". Rzeczywiście, może się rodzić wątpliwość, czy owa osoba rzeczywiście czyta posty, czy tylko komentuje. Ja jednak nigdy nie usunęłabym takiego komentarza. Przecież możliwe jest również to, że po prostu dany czytelnik ma taki styl komentowania, lubi się wypowiadać krótko, wyraża wprost swoją opinię - co nie znaczy, że nie przeczytał tekstu. Musimy pamiętać, że każdy z nas jest inny i nie możemy mierzyć wszystkich swoją miarą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoja opinia jest mi bliższa . Czasami mam tak , że piszę jakiś post i mam taką ochotę z kimś podyskutować a tutaj tylko komentarze . Fajnie , może przeczytam. Ja się nawet z takich cieszę .; ) Nie mniej zawsze dostać coś więcej jest fajnie. A poradnik jak komentować trochę zabawna sprawa. Moim zdaniem to nie my jesteśmy od decydowania kto co jak ma komentować

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdaje się, że Autorka bloga z tym poradnikiem już porzuciła temat, a jako że nie doczekałam się odpowiedzi, to pociągnę wątek tu. Powiem szczerze, że bardzo ciekawie mi się czyta komentarze pod Twoim wątkiem, jak i pod samym poradnikiem, bo już od dłuższego czasu zastanawiało mnie, jakich komentarzy oczekuje się pod recenzjami. Nawet nie pod własnymi opiniami, wrażeniami i emocjami po lekturze, tylko pod właśnie recenzjami, które starają się być obiektywne i profesjonalne (to mogło zabrzmieć, jakbym miała coś do recenzowania, więc zaznaczam, że nie mam). Wszak to nie jest coś, z czym da się jakoś wielce dyskutować, szczególnie, jeśli dana książka naprawdę jest ogólnie raczej średnio-nijaka, wtedy wypunktowuje się mocne i słabe strony i właściwie tyle. I autentycznie nigdy nie wiem, co napisać pod takim postem, więc zwykle nie piszę nic, a ci, którzy chcą zaznaczyć swoją obecność, piszą jedne zdanie. Umiem zrozumieć w tej sytuacji obie strony - i nagłą małomówność komentatorów, którzy nie wiedzą, co mogą dodać, i frustrację autora recenzji, który się napracował i dostał dziesięć razy po pięć słów odpowiedzi. Tylko nie uważam, żeby przymuszanie się (albo kogoś) do pisania dłuższych form mogło komukolwiek wyjść na dobre, bo to nigdy nie będzie komentarz podyktowany nagłą potrzebą serca ;), tylko zrodzony w bólach. Myślę, że zamiast pisać poradniki i wytyczne do tego, jakie komentarze chce się otrzymywać, warto trochę zmienić ton własnych postów, bo taki pół-oficjalny recenzencki profesjonalizm jak widać niekoniecznie skłania do rozmowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. błaaaagam, nie bloGGerzy, tylko bloGerzy. W końcu nie mówi się o "wordpresserach"...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze na tyle nowe słowo, że pisownia przez "gg" nie jest błedem:

      http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10138
      http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=13168

      Chociaż faktycznie jest tendencja do używania słowa "bloger".

      Usuń
  14. Komentowanie to niełatwa sprawa. Przyznam, że przeglądam blogi zwykle wieczorami, kiedy jestem jednak zmęczona. Dlatego najczęściej komentuję u blogerów znanych mi bliżej i gdy mogę w jakikolwiek w miarę merytoryczny sposób wypowiedzieć się na temat posta. Zwykle nie zabieram głosu, jeśli książki będącej przedmiotem recenzji nie znam. Zdarzyła mi się kiedyś wpadka, że z racji zmęczenia pomyliły mi się zdania w tekście dotyczące dwóch różnych książek i mój komentarz był klasyczną "kulą w płot". Tym bardziej więc jestem oszczędna w komentowaniu, zwłaszcza gdy czuję zmęczenie. ;)
    U siebie cenię wszystkie komentarze, również te krótkie, ale nie lubię, gdy komentujący załącza link do siebie. Jeśli jest to autor nieznanego mi bloga z ciekawością do niego zajrzę, bez konieczności zamieszczania dodatkowej wskazówki. :) Dziękuję za życzenia wartościowych komentarzy i fajnych tekstów na blogach i podłączam się do nich. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba nie wniosę już nic nowego, bo osoby nade mną powiedziały prawdopodobnie wszystko, co można było powiedzieć, ale jednak chciałam dać znać, jakie jest moje zdanie! Na początku wpis Nathalie X mnie zainteresował. Jasne, fajnie, obracam się w blogosferze jako bloger od niecałego miesiąca, wcześniej często czytałam, ale rzadko kiedy komentowałam. No więc pomyślałam sobie "przydatny wpis, może się dowiem, czego nie powinnam robić, żeby nie popełnić faux pas. Przecież nie chcę nikogo urazić, a jedynie pokazać, że byłam, przeczytałam. Ale co jeśli ktoś źle to odbierze?". No więc przeczytałam post wyżej wspomnianego autorstwa i szczerze mówiąc, im dalej tym bardziej mnie irytował. Fakt, temat warty poruszenia, ale - jak sama napisałaś zresztą - te podpunkty z typu "unikaj.." , "przestrzegaj..." to już przesada! Można to było przynajmniej ująć w inne słowa, typu : każdemu blogerowi byłoby miło gdybyś.. a raczej się nie spodoba, gdy... . Krytykowanie krótkich komentarzy trochę mnie uraziło, bo ja - podobnie jak osoby wyżej - również nie mam możliwości na napisanie wyczerpującego komentarza, jeśli nie czytałam recenzowanej książki. Biorąc to pod uwagę, Nathalie zaprzeczała sama sobie, gdyż "nie pisz krótkich komentarzy" i "nie lej wody" w typ przypadku się wyklucza. Nie wiem, może są osoby, które potrafią wyczerpująco odpowiedzieć na post o tematyce, o której nie mają pojęcia, ale ja nie potrafię. Więc co? Mogę napisać "książka wydaje się interesująca z chęcią się zapoznam" + uzasadnienie dlaczego to zrobię/ tego nie zrobię odnoszące się do recenzji blogera albo nie pisać nic. Która opcja lepsza? Poza tym, KOMENTATORZY TO TEŻ LUDZIE. Dlaczego o tym zapominamy? Również mogą mieć zły dzień. Zresztą ja sama zauważam u siebie, że obserwuję wiele blogów i chcę docenić pracę wszystkich autorów, więc wolę wejśc do każdego i napisać 2 zdania, niż wejść do trzech i napisać wypracowanie. Takie są moje priorytety. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to dobrze, ma prawo, ale ja również mogę postępować tak jak chcę! Jak się nie podoba, to można po prostu nie czytać tych komentarzy/usunąć je, i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tylko przypomnieć, że nie miałam na celu atakowania autorki, wszak ona sama nie pisała tego posta. ;) Pomagało jej paru innych blogerów. Chodzi mi o pokazanie innego stanowiska i dyskusję o postawach, a nie o konkretnych osobach. ;)

      W każdym razie mam podobne podejście do Ciebie, wolę odwiedzić kilka blogów więcej. Chociaż zazwyczaj zostawiam komentarze dłuższe niż przeciętne. ;)

      Usuń
  16. Zaintrygowałaś mnie swoim wpisem i prawdę powiedziawszy, nie wiedziałam, że taki post pojawił się u Natalie X. Zgadzam się z Tobą w 100%, komentarze są po to, by zachęcić nas do dalszej pracy, pokazać, że ktoś nas czyta. Nie możemy oceniać osoby, która zagląda na naszego bloga, bo napisała tylko "Ciekawa recenzja" albo "Przekonałaś mnie". Przecież nawet takie krótkie zdanie jest pochwałą dla naszego tekstu!
    Z drugiej strony racja, że ktoś chce aby komentujący wdawali się w dyskusje, ale takowe pochłaniają zwykle dużo czasu, a niektórzy mają go niewiele. Źle też ograniczać ludzi, bo jak mają się wtedy rozwinąć?
    Moim zdaniem, komentarze powinny być takie, jakie chcą żeby były komentujący. Chcą mi wytknąć błąd w recenzji? Proszę bardzo! Podziękuję za taką krytykę i szczerość, bo chcę aby moje teksty były dobre. Chcesz pochwalić wygląd mojego bloga, recenzję, artykuł, albo coś innego, co pojawiło się na moim blogu? Będę szczęśliwa, że mnie czytać i zwracasz uwagę na takie rzeczy.

    By the way: masz cudowny wygląd bloga :)

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :)

      Właśnie o to mi chodziło, post miał zaintrygować i skłonić do rozmowy na temat komentarzy w blogosferze. :)

      Usuń
  17. I mnie Twój punkt widzenia jest bliższy. Oczekiwanie od kogoś określonych komentarzy wydaje mi się nie na miejscu - może jeszcze pod każdym tekstem pisać, do czego komentujący ma się ustosunkować, bo o tym autor chce porozmawiać, a o tym nie? Przecież to absurd. Każdy zostawia takie komentarze, na jakie w danej chwili ma ochotę/czas.I czasem milej jest znaleźć to "ciekawa recenzja, przeczytam" niż długi komentarz, którego autor niespecjalnie wie, co chce powiedzieć, bo książki nie czytał, ale chce, by jakoś to wyglądało. Lub brak komentarzy.
    Poradniki jako takie są drażniące, bo osoba je pisząca stawia się niejako w roli eksperta, a jak tu być ekspertem od czegoś tak subiektywnego? Jak w ogóle można pretendować do tego w jakiejkolwiek sytuacji?
    Usuwanie komentarzy czy moderacja zawsze wydają mi się nie na miejscu. To coś w stylu "jak się postarasz, to zasłużysz na to, bym pozwolił Ci zostawić ślad na moim blogu". Wybitnie zniechęca do komentowania i jakoś nie mam już ochoty wracać na taki blog.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Serio? Pytam, czy Wy to wszystko tak na serio? :) Internet to jest ciekawa rzecz jednak, jak tu można wszystko wyolbrzymić i rozpętać wojnę o jakąś bzdurę. Trochę mniej spiny drogie bloGerki. Gdzie nie spojrzę - wojny na słowa. Ileż bardziej kreatywnych rzeczy można zrobić zamiast przerzucać się w gruncie rzeczy i tak zbędnymi uwagami. Naprawdę AŻ TAK Was to boli, że plujecie jadem aż skwierczy? Teraz pewnie i mi się dostanie :)

    Pozdrawiam i więcej dystansu, bo aż przykro to wszystko czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto pluje jadem? ;) Przecież my rozmawiamy. Nikt się nie spina, nikt nie toczy wojen. Ot, rozmawiamy o kwestii, która nas interesuje.

      Usuń
  19. A ja szczerze mam czasem dość, że inni bloggerzy piszą takie notki poradniki. Często sami są niedoświadczeni, a zachowują się jakby pozjadali wszystkie rozumy, a ich blogi miały sławę na cały kraj, a nawet dalej. Niby piszą po to, żeby pomóc, dać wskazówki. A brzmi to jak wielka łaska do tych biednych, którzy chcą zacząć.Niby jak to zrobić? Jak nowi blogerzy mają przedrzeć się przez ten gąszcz wymagań? Złe komentarze, źle piszą....i co jeszcze? Może trzeba przejść specjalny kurs na blogera albo egzamin? Mnie tam cieszy każdy komentarz, bo nikt nie musi komentować. Nawet pół słowa daj znak, że ktoś jest.Zgadzam się z Tobą, popieram całkowicie Twoje stanowisko.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja wolę poczytać książkę. A komentarze będę pisała, takie jakie będę chciała. Raz dłuższe, a raz krótsze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje komentarze z reguły wyglądają na krótsze niż dłuższe. Mi się też wydaje absurdalnym usuwanie komentarzy krótszych niż pięć słów (cieszy mnie każdy komentarz, jaki dostanę), a to jaki komentarz zostawię, to już moja sprawa i nikt nie powinien wpychać w to nosa.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo dobra odpowiedź na post Nathalie X, który, zalinkowany u Ciebie, przeczytałam.
    Odnosząc się bezpośrednio do wytycznych Nathalie X zaczęłam sobie zdawać sprawę, że moje komentarze często należą do niepożądanych, więc chyba sobie odpuszczę. Pomimo tego, że jestem językowcem i dużo czytam, to mój język jest dość suchy, zdaję sobie z tego sprawę, i matematyczny. Zresztą każdy obcy język, którego się uczę jest dla mnie wzorem, więc jest jak jest. Do humanistki mi daleko i nadal ciężko mi wypowiadać się pięknie, bogato i poetycko.
    Często zdarza mi się komentować jednym zdaniem, a robię to, żeby zaznaczyć, że chcąc sięgnąć po zrecenzowaną przez bloggera książkę, zauważam i świetną recenzję i interesującą mnie książkę. Chcę także nawet przez tak krótki komentarz raz na jakiś czas potwierdzić, że czytam bloga autora i lubię to robić. Będąc umysłem dość ścisłym czasami trudno mi wdawać się w dyskusję, jak chyba chciałaby autorka zalinkowanego posta, na temat czegoś, czego nie czytałam tak sobie teoretyzując.
    Jestem nadal dość świeżym bloggerem i jak widać dużo się jeszcze muszę nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  23. To jakiś absurd... Myślałem, że blogosfera literacka jest środowiskiem kulturalnym i takie akcje się nie zdarzają. Zaintrygowała mnie Twoja odpowiedź, ale nie atak na autorkę! Trochę poleciałaś za daleko ze słowami i wyszedł Ci wpis agresywny, krzywdzący Nathalie X. Chyba naprawdę zrozumiałaś jej tekst zupełnie inaczej niż trzeba. Zaglądasz na jej bloga w innych sytuacjach? Może jakbyś zaglądała, wiedziałabyś, że nie na wszystko powinno się patrzeć super serio, tylko z przymrużeniem oka. Na ten Poradnik też. I zasadę 5 słów też zbyt dosłownie pojęłaś... Czy rozmawiałaś z Nathalie X, zanim opublikowałaś ten wpis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie bawią osoby hejtujące z anonimowych kont, które nawet nie chcą się podpisać. :p Zaloguj się, to pogadamy i odpowiem na Twoje pytania.

      Usuń
  24. Mnie również bliżej do Twojego stanowiska. Starałam się podejść do obu wpisów bardzo obiektywnie ale przyznam że ton w jakim napisany został Poradnik przekreślił moje dobre intencje. Lubię czytać opinie różnych osób, nawet takich z którymi się nie zgadzam, ale nie takie których autorzy zachowują się tak jakby pozjadali wszelkie mądrości świata. Trochę wiecej pokory i tolerancji naprawdę nie zaszkodzi. Co do komentarzy, zawsze miałam z nimi problem. Dla mnie najbardziej optymalna jest sytuacja, w której znam książkę i w jakiś kwestiach nie zgadzam się z autorem recenzji. Wtedy jestem w stanie pisać i pisać, bardzo lubię dyskutować :-) Nie jest źle jeśli książkę znam i moja opinia pokywa się z opinią autora recenzji. Mogę dodać do niej parę prywatnych spostrzeżeń, napisać co wyjątkowo mi się podobało czy nie podobało. Gorzej w sytuacji gdy ksiązki nie znam, czyli co tu kryć - w przeważającej części ;-) Z jednej strony chcę dać znać autorowi czy autorce że tekst czytałam, że mnie zainteresowała lub czemu po książkę nie sięgnę ale cóż pisać więcej? Bywa i tak że recenzja naprawdę do mnie przemawia ale gdy mam zostawić komentarz, mam po prostu pustkę w głowie i ograniczam się do naprawdę paru słów. Wiem że może to zostać źle przyjęte ale moim zdaniem to bardziej uczciwy znak zainteresowania pracą recenzenta niż tworzenie wydumanych odpowiedzi, nieważne co się pisze, byle było tego dużo. Jasne, jak każdy lubię gdy komentujący pozostawi dłuższą wypowiedź, bardzo jednak szanuję i tych, którzy wysilą się na tyle by napisać chociaż - ciekawe, chętnie przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga