wtorek, 3 czerwca 2014

Wywiad z NR w sprawie usuniętej recenzji

[link do całej sprawy]

Mam już serdecznie dość całej tej afery, a dziś pojawił się jeszcze wywiad z P. Dorotą Konkel z wydawnictwa Novae Res. Jesteście ciekawi?


Swoje zdanie wyraziłam pod tym wywiadem.

Chcę jeszcze zaznaczyć, że Wasz głos i Wasze poparcie bardzo podnoszą mnie na duchu. To niezwykłe, dostawać maile od obcych ludzi, którzy piszą, że dobrze zrobiłam i że są po mojej stronie. Wracać do domu i w skrzynce mailowej znajdować wiadomość od starszego stażem recenzenta i pisarza, że mam jego pełne poparcie. Jesteście wielcy. Ważne jest też dla mnie, że nawet sam autor recenzowanej książki nie ma do mnie żalu.

Nie wiem, może taka afera była potrzebna, by ludzie zobaczyli, że bloggerzy też mają głos i "darmowe książki" nie są ceną, która ich uciszy. Nie ma takiej ceny i mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Może dzięki temu coś zmieni się w kwestii współpracy, która nadal jest świeżą kwestią i moim zdaniem obie strony muszą się jeszcze wiele nauczyć.

Trzymajcie się, Kochani.

[edit]

http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&tx_ttnews%5Btt_news%5D=19907&tx_ttnews%5BbackPid%5D=1&cHash=8ee0083498

Kolejny artykuł? Serio...?

[edit2]
Artykuły znajdziecie też tutaj:
http://ksiazkowo.wordpress.com/2014/06/03/cenzorowanie-blogosfery/


A tutaj tekst, który mi się najbardziej spodobał:
http://www.zombiesamurai.pl/2014/06/novae-res/

Od autora powinnam uczyć się podejścia do życia. ;)


[edit3]
http://qrkoko.pl/jak-za-literowki-trafic-do-wiezienia/

http://antyweb.pl/wydawnictwo-kontra-bloger-czyli-kogos-tu-srogo-ponioslo/


http://natemat.pl/104977,wydawnictwo-grozi-blogerce-sadem-za-to-ze-zrecenzowala-ksiazke-czyli-jak-firmy-wciaz-nie-rozumieja-internetu



[edit4]

Wydawnictwo umieściło na swoim fanpage'u oficjalne pismo, które każdy może przeczytać, dlatego myślę, że czas już powoli wrócić do codzienności. Pokazaliście, że Internauci są silni i mają coś do powiedzenia oraz - co najważniejsze - potrafią się zjednoczyć. :) Pamiętajcie jednak, że co za dużo, to niezdrowo. NR i tak solidnie oberwało, a chyba nie zamierzacie kopać leżącego? To wszak nieładnie.


Kolejna porcja czytanek:

http://kamilczytaksiazki.blogspot.com/2014/06/kamil-pisze-4-uwazaj-co-piszesz-czyli.html 

http://spisekpisarzy.pl/2014/06/novae-res.html

55 komentarzy:

  1. Miło, że wydawnictwo przedstawiło swoje stanowisko, choć to znowu podgrzeje akcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przedstawiło swoje stanowisko, ale bardzo marnie. Tylko pogrążają się coraz bardziej i bardziej. Gdyby był to atak przeprowadzony na autora, to pewnie nie zareagowaliby, ale ponieważ było to wymierzone w imię Wydawnictwa, zadziałali. Tylko, jak widać, nie przyniosło to niczego dobrego...
    Trzymaj się. Jestem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest kpina z czytelnika ze strony wydawnictwa, nie wiem, co za problem, żeby przyznali się do błędu, przecież wszyscy je popełniamy ;/ W sumie dobrze, że sprawa została nagłośniona..

    OdpowiedzUsuń
  4. Czepiają się, że mówisz o błędach wydawniczych, przy czym wyraźnie zaznaczają, że książka przechodzi trzecią korektę? Logiki tutaj zero.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ode mnie masz pełen szacunek za to, że napisałaś szczerą prawdę (udokumentowaną) i nie bałaś się tego. Wydawnictwo powinno przeprosić czytelników, Ciebie oraz - przede wszystkim - autora za to, że nie wykonali w pełni swojej pracy (korektor też człowiek, może zdarzyć się drobna pomyłka, ale nie aż tak widoczne błędy). Przeczytałam zarówno Twoją recenzję oraz podany przez Ciebie wywiad - kobieta podaje kompletnie sprzeczne ze sobą opinie. Jak dla mnie Twoja recenzja nikogo nie obraziła, autor został nawet pochwalony, a uwagę zwróciłaś na rażące błędy, które nie powinny mieć miejsca i do którego wydawnictwo mogło się przyznać, powiedzieć "mea culpa", wziąć to na klatę i lepiej by na tym wyszli niż teraz.
    Sprawa na pewno dla Ciebie niemiła, ale dobrze wiedzieć, że blogosfera, doświadczeni recenzenci oraz pisarz są po Twojej stronie. Trzymam kciuki, aby sprawa skończyła się pozytywnie i żebyś mogła złapać od tego oddech.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu recenzowałam wydaną przez nich książkę (na prośbę samego autora). Tylu błędów w jednej książce jeszcze nie widziałam i nie był to egzemplarz do recenzji. Novae Res zamiast straszyć powinno zacząć bić się w pierś. To doprawdy żenujące, że wydawnictwo sprzedaje tak niedopracowane książki i jeszcze unosi się, gdy ktoś śmie o tym napisać. Wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  7. W każdym razie mam nadzieje, że nie będziesz miała jakichś problemów z racji dyskusji na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo, ja nie wiedziałam, że do wytknięcia błędów ortograficznych trzeba mieć super-specjalne kwalifikacje... A nie, moment, przecież do poprawnego posługiwania się polszczyzną przygotowuje nas... szkoła! I to podstawowa! Naprawdę, czy wpadamy w takie skrajności, że tylko doktorowi filologii polskiej będzie wolno zwrócić uwagę na źle napisane słowo? Zresztą, cały ten wywiad jest dziwny i można go podsumować słowami - ,,bo niby można, ale tak właściwie to nie". Jasne, plucie hejtem i niekonstruktywna krytyka powinny być tępione, w tym się z tą panią zgadzam. Jednak twoja recenzja nie była pluciem jadem - swoje zdanie poparłaś fotografiami, na których podkreślono błędy. A co do okładki... Jaka jest - każdy widzi. Kropka. Jeśli tobie się nie podoba, to masz prawo o tym powiedzieć.
    Poza tym znalazłam twoją recenzję i powiem Ci, że wydawnictwo zrobiło wielką krzywdę autorowi. Dlaczego? Proste - kazało usunąć DOBRĄ i POZYTYWNĄ recenzję na temat jego książki. Jak wiadomo, debiutantowi każde dobre słowo się przyda, a tu taki strzał w plecy... Ciekawe, co sam autor miałby do powiedzenia na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a to jest bardzo ciekawe pytanie: co na to autor książki?

      Usuń
    2. Autor napisał, że absolutnie nie ma mi niczego za złe. Jedynie jest mu szkoda, że jego pierwszy debiut spotkał się z taką aferą.

      Usuń
    3. A ja myślę, że ta afera może mu jeszcze pomóc :) A wracając do pani sekretarz to myślę, że sęk tkwi w tym, że wydawnictwo nie ma opracowanego schematu działania w sytuacjach dla nich kryzysowych i dlatego strzelają takie gafy.
      kolodynska.pl

      Usuń
  9. Jakie to piękne, jakie ogólne i jak bardzo pogrążające wydawnictwo... Cieszę się, że blogosfera stoi za Tobą, bo racja jest po Twojej stronie. Recenzja była rzeczowa, dobra i naprawdę nie godziła w tekst tylko w edycję, a ich zachowanie jest po prostu śmieszne i żałosne. Nie mieści mi się w głowie, że aż tak bali się skutków tej recenzji, że kazali Ci ją usunąć, dodając wzmiankę o sądzie (cud, że się tego nie wypierają...). Już pominę fakt, że z racji tego, iż wymagania co do recenzentów nie są sprecyzowane i nie jest zawierana praktycznie żadna umowa, żaden ludzki sąd nie przyznałby im racji.

    Swoją drogą martwi mnie ta sprawa w tym sensie, że jest ze mnie człowiek niepokorny i jakoś nie mam ochoty przed każdą recenzją zastanawiać się, czy przypadkiem wydawnictwo w akcie rozpaczy nie pozwie mnie za to, co napisałam... Chyba my, blogerzy, powinniśmy zacząć się bać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie: bać się czy nie? Mam kąśliwy język, więc za rok będę już siedziała w jakimś południowoamerykańskim więzieniu?

      Usuń
    2. Nie będziesz ;) Wydawnictwo nie może nas pozwać, ponieważ konstruktywne uwagi nie godzą w dobre imię wydawnictwa, a żaden bloger personalnie nie obraża autorów i wydawców, a jedynie krytykuje efekty ich pracy.

      Usuń
  10. Przeczytałam oba artykuły - brak mi słów.
    Aż traci się wiarę w ludzką godność i umiejętność przyznania się do błędu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z każdym dniem ludzka ignorancja i głupota zadziwiają mnie coraz bardziej, a najzabawniejszy jest w tym paradoks słów wypowiedzianych w owym wywiadzie - niby można ocenić, ale nie. W zasadzie nie można.
    Osobiście popieram wszystko co napisałaś. Szacunek za szczerość, która niestety w dzisiejszych czasach rzadko jest doceniana ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda tylko autora że po tak DOBREJ debiutanckiej książce przez Twoją opinie najgorzej na tym wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o podpis, anonimowo każdy jest najmądrzejszy. :P

      Z autorem rozmawiałam o całej sprawie. Ty również? Wątpię.

      Usuń
    2. A moim zdaniem rozgłos tylko da tej książce drugie życie ;)

      Usuń
    3. Powinien jej jeszcze dopłacić za promocję ;)
      A całą sytuacją się nie przejmuj!

      Usuń
    4. Gdybym była bogata (bo ekscentryczna już jestem ;) to bym kupiła jakiś wypasiony podręcznik typografii, album 'The best covers' oraz kosz słodkości (podwyższony poziom glukozy łagodzi obyczaje ;) i wysłała rzeczonemu wydawnictwu.
      Tyle w kwestii dopłat ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Przeczytałam wywiad i czuję się zażenowana arogancją pani Konkel oraz kolejną porcją sloganów i takim traktowaniem blogerów jak, przepraszam za porównanie, upośledzonych umysłowo kretynów. Jakie studia trzeba skończyć, żeby móc łaskawie zwracać uwagę na błędy ortograficzne? Bo dotychczas myślałam, że wystarczy słownik ortograficzny... Za Chiny nie wiem też, jakie niby urojone podstawy prawne wydawnictwo miałoby do pozwu (dotarłam do recenzji, więc wiem, co w niej było) - z chęcią bym je poznała.
    Nie wiem, czy jest jedna definicja recenzji i tego, co powinna zawierać. Każdy recenzent chyba rozumie to nieco inaczej, i na inne aspekty książki zwraca uwagę - stąd się biorą przecież dyskusje o książkach. Nie wiem kto, ani jakim prawem miałby narzucać recenzentowi co MUSI być w recenzji, a czego NIE WOLNO mu pisać (nigdzie nie jest napisane, że recenzja MUSI OGRANICZAĆ się do treści książki) - no chyba, że podpisze umowę z recenzentem, w której wypunktowane są konieczne elementy recenzji. Wtedy są jakieś podstawy prawne w przypadku nie wywiązania się z umowy. No ale umowa wiązałaby się z koniecznością płacenia za pracę - a tu jak wiemy pojawiają się schody...
    PS Post Meridiem, nie waż tylko mi się słuchać tych anonimowych trolli, co Ci śmiecą na blogu - może rozważ tymczasowe włączenie jakieś weryfikacji komentarzy/zablokuj anonimy?
    PS2 A wydawnictwo wciąż się pogrąża i wciąż nie przeprosiło za niedopracowane wydanie książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typów i rodzajów recenzji są setki - niech sprecyzują jakich sobie definicyjnie życzą. Ale na ich treść wpływu mieć nie powinni. W ogóle żenujące to wszystko. Szkoda tylko, że mają taką darmową reklamę: Nie ważne co mówią, byle mówili. Może pora już zamilknąć i obojętnością im dokopać?

      Usuń
  14. Heh mentalność Polaków :) dzieje się najwięcej jak jest krytyka. Walka pomiędzy wydawnictwem nakręca ludzi. Czytałam Pamiętnik Diabła i jest jedną z moich lepszych lektur. Lepiej skupić się na książce niż beznadziejnej dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tej Pani wypada dać linka do Wikipedii z informacją o wolności słowa z wydarzeń, z 04.06.1989.
    Generalnie współczuję tej sytuacji, ale wiedz, że masz za sobą rzeszę ludzi - niegłupich i myślących. To wszystko tylko obróci się na plus dla Ciebie - przetrwasz to. Trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń
  16. jak coś, to pamiętaj, że mam wyłączność na wywiady!

    OdpowiedzUsuń
  17. Być może będę za to ścigana ale odpowiedź wydawnictwa (czytaj: wywiad z panią sekretarz) jest żenujący. Rozumiem, że wydawnictwo oferując książkę do recenzji oczekuje tylko pochlebnego komentarze, a jakakolwiek krytyka jest ścigana, a bloger straszony sądem. Nie tędy droga! Bloger, czy czytelnik biorąc do ręki książkę, czy Pani sekretarz się to podoba, czy też nie ocenia okładkę, natyka się na błędy i literówki i nagromadzenie tych ostatnich może mieć wpływ na ogólne wrażenie po przeczytaniu książki. Swoją drogą uważam, że wywiad z panią sekretarz jest kiepski. Osoba zadająca pytania robi to bardzo delikatnie by przypadkiem nie urazić wydawnictwa. A gdzie jakaś dociekliwość? Dążenie do prawdy? Jestem zażenowana. Za to Tobie gratuluję postawy! Nie po to jesteśmy ludźmi, by inni nam mówili co mamy myśleć, pisać i mówić. Trzymaj się!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uważam, że to się doskonale złożyło, że taka sprawa została nagłośniona. Jako dziecko między 3 a 4 klasą podstawówki (dopiero!) polubiłam czytanie książek. I wiecie na co to wpłynęło? W 4 klasie zajęłam wysokie miejsce w szkolnym konkursie ortograficznym, nawet dostałam jakąś nagrodę za to ;) Jestem wzrokowcem, uczyłam się ortografii przede wszystkim przez czytanie książek. A skoro w książce pojawiają się błędy i wydawnictwo jeszcze się oburza, że ktoś im zwraca uwagę na to, to co dalej? Przeraża mnie ich bezczelność.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie kupię niczego z tego wydawnictwa, mają przegrane na całej linii...

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś rozmawiałam z jednym autorem, który również debiutował w NovaeRes. Wszystko wywiązało się po moim tekście i wytknięciu kilku z licznych błędów, które korekta i redakcja powinny wyłapać, ale nie - bo po co? Autor zapłacił, niech ma publikację w wersji dziewiczej, bo artystycznie. W każdym razie autor podobno chciał nanosić poprawki, ale nie pozwolono mu.
    W każdym razie zapłacił i tyle. I tak do druku poszedł "kierowca metra".

    NovaeRes spaliło się w moich oczach dokumentnie. Powiało dramatyzmem, wiem. Po lekturze 2 książek od nich i całej aferze związanej z wytkniętymi przez Ciebie błędami więcej po ich książki nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaiste potrzeba trzech korekt, żeby wyłapać takie babole ;) Na Twoim miejscu odpuściłabym już jednak roztrząsanie tej sprawy, bo jest ona aż nazbyt oczywista, zwłaszcza po wywiadzie pani wydawczyni. Rób swoje, recenzuj książki, a inni niech dyskutują :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dopiero dzisiaj dowiedziałam się co całej sprawie. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Jesteśmy z Tobą. Miałaś 100% racji i 100% praw, aby wyrazić takie zdanie. Wydawnictwo odwaliło fuszerkę i boi się do tego przyznać. Jesteśmy z Tobą. Ja mam nadzieję, że cała sprawa odbije się na zaufaniu do wydawnictwa. Nie za błędy, a za reakcję Novea Res.

    OdpowiedzUsuń
  24. O twoim blogu usłyszałem w związku ze sprawą Novae Res. Sprawa jest niepokojąca. Novae Res popisało się brakiem profesjonalizmu zerowym pojęciem na temat PR-u. Racja i prawo jest po twojej stronie. Recenzja dalej jest dostępna w internecie. Cała sprawa to czysty absurd. Nie rozumiem tylko czemu przystałaś na ich żądania i usunęłaś recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie zachowanie wydawnictwa jest, mówiąc delikatnie, nie na miejscu. Od zawsze wiadomo, że książka jako całość jest dziełem. Oznacza to, że nie tylko treść się liczy, ale także wykonanie. Mam tutaj na myśli zarówno sam tekst, jak i format, jakość papieru, korektę i inne aspekty typograficzne. Podczas analizy konkretnego tytułu zawsze można (już nie mówię, że należy) brać wszystkie te rzeczy pod uwagę. Gdy ktoś interesuje się malarstwem, to również sprawdza jakie materiały zostały użyte przy tworzeniu jego ulubionych obrazów. Odpowiedź Pani Doroty Konkel jest nadzwyczaj dziwna (żeby nie powiedzieć absurdalna). Idąc tym tokiem myślenia, może wydawnictwo powinno zacząć drukować swoje teksty na papierze toaletowym. Przecież tylko treść się liczy, nie wykonanie. Na pewno ich czytelnicy nie zwrócą na to uwagi. Trzymam za Ciebie kciuki Post Meridiem.

    OdpowiedzUsuń
  26. http://antyweb.pl/wydawnictwo-kontra-bloger-czyli-kogos-tu-srogo-ponioslo/

    OdpowiedzUsuń
  27. Bez sensu! Przecież recenzje nie mają być wyłącznie pochlebne, ale prawdziwe! Nic Ci nie mogą zrobić. Nie podpisywałaś żadnej umowy, a istnieje takie coś jak wolność słowa. Co jakby ktoś wydał ponad 30 złotych na książkę i zobaczył tę błędy? Autor "dał dupy" podobnie jak redakcja. Za zarzuty w stosunku do Ciebie powinni się wstydzić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja już w tej sprawie wyrażać swojej opinii nie będę, bo po pierwsze - powtarzać się nie chcę, a po drugie - padłyby tu słowa naprawdę mocne.
    W każdym razie, jestem z Tobą i Wydawnictwo nie powinno Cię gnębić/grozić/obgadywać, gdy zawarło z Tobą współpracę, a Ty napisałaś zwykłą recenzję książki, która nie przypadła Ci do gustu i miała błędy.
    Po prostu brawa dla Wydawnictwa. Brawa.

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć! Dziś dowiedziałam się o całej sprawie i, podobnie jak moi przedmówcy, całkowicie Cię popieram! To, co wyprawia rzeczone wydawnictwo to jest istny żart... Aż brak słów, żeby to jakoś trafnie skomentować.
    Wiem, że to całe zamieszanie musi Cię sporo kosztować, ale uważam, że dobrze się stało, że skandaliczne zachowanie Novae Res (i przy tym ich niekompetencja!) zostało nagłośnione. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  30. Sama tej książki nie czytałam, ale widziałam Twoją recenzję (i kilka innych). Zdania są różne, ale ja do tego wydawnictwa nigdy nie byłam przekonana. Teraz może odbiegnę od tematu, ale to nie pierwszy raz, gdy Novae Res wydało książkę na niskim poziomie (według mnie, ale to zależy od punktu widzenia), gdzie również występowała masa błędów. Mówię o "Nielegalnej".
    Uważam, że Pani Dorota Konkel miała prawo bronić dobrego imienia Wydawnictwa Novae Res, ale cała ta sytuacja jest teraz absurdalna.

    OdpowiedzUsuń
  31. Błędy w książkach (ortograficzne, interpunkcyjne, składniowe) to nie domena jednego tylko Wydawnictwa Novae Res. Przyznam, że współpracuję z nim od dawna i nie natrafiłam na tego typu błędy, czego nie mogę powiedzieć o książkach wielu popularnych w naszym kraju wydawnictw. Wiadomo, że tu winę ponosi korekta i redakcja, a nam właściwie nic do tego, bo nasza "działka" opiera się na tym, czy książka dobrze się czyta i ma jakiś przekaz. Nie mniej jednak rozumiem Twoje wzburzenie i powody, dla których o nim napisałaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiesz co, olej to wydawnictwo i nie daj się zastraszyć, to jakiś fatalny występ redaktorów wydawnictwa, skala głupoty bez granic. Powinni Cię przeprosić, bo smród rozchodzi się w niepojęty sposób. Kiedy popełniam błąd, przepraszam autorów i czytelników, taka jest zasada na całym świecie. No może oprócz Novae Res czy jak im tam. Kiss

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja jestem za Tobą! Wytykaj błędy jeżeli znajdziesz jakiekolwiek.
    Raz trafiła mi się książka, w której znalazłam chyba ze 2 ortografy i kilka literówek (nie pamiętam już nawet jaka). Tak się wkurzyłam, że nie przeczytałam jej do końca. Literatura ma rozwijać a nie cofać.

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja Cię podziwiam! Brawo! Ty miałaś całkowite prawo zrecenzować książkę tak jak uważałaś - po pierwsze recenzja nie ma być pisana "pod publiczkę" tylko oddawać nasze subiektywne uczucia, po drugie przecież mamy wolność słowa, tak?! A tu co wydawnictwo jakąś cenzurę sobie nakłada? Chociaż dobrze, że nie zabierali się za korektę, bo kochana nie poznałabyś swojej recenzji! :D

    Jesteśmy z Tobą i gorąco pozdrawiamy - Kreatywna Alternatywa :*

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja Cię podziwiam! Naprawdę. To co miało miejsce, w moim odczuciu, jest niczym innym jak pozbawianie wolności słowa i nakładanie cenzury. Przecież recenzję są wyrazem naszych subiektywnych odczuć, a jeśli w danej lekturze błędy występują notorycznie to wydawnictwo naprawdę dało kalpę po całości.

    Na zerwaniu współpracy z nimi Ty nic nie stracisz, za to oni dużo - jedną z najlepszych i naprawdę rzetelnych recenzentek - ich strata!

    Kreatywna Alternatywa Cię pozdrawia i ściska mocno! ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. To wydawnictwo samo strzeliło sobie w stopę i uważam, że każdy szanujący się bloger powinien w tym momencie podziękować im za współpracę - takie błędy w książce to oznaka braku szacunku dla czytelników! Pamiętam, jak kiedyś rodzice i dziadkowie mówili, że trzeba czytać dużo książek, to się człowiek nauczy poprawnej ortografii i interpunkcji - w dzisiejszych czasach lepiej nie czytać takich książek, bo się człowiek pierdół naogląda. Szkoda słów :/ Jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  37. Gdybyż to młody autor krzyczał w sieci o katowaniu i darciu pasów z jego pleców przez recenzenta - mógłbym jeszcze zrozumieć ten poryw serca i zranionej dumy, urażonego wnętrza i rozwianych złudzeń, ale wydawnictwo?????

    OdpowiedzUsuń
  38. Gdybyż to młody autor krzyczał w sieci o katowaniu i darciu pasów z jego pleców przez recenzenta - mógłbym jeszcze zrozumieć ten poryw serca i zranionej dumy, urażonego wnętrza i rozwianych złudzeń, ale wydawnictwo?????

    OdpowiedzUsuń
  39. "Jednak krytykując w sposób autorytarny na przykład projekt typograficzny, trzeba mieć do tego odpowiednie kompetencje." - to z wypowiedzi pani Konkel.
    Osobiście bardzo cię szanuję nie tylko za wyrażenie opinii o koszmarnej OKŁADCE (co się powinno częściej w recenzjach zdarzać, w końcu mnóstwo wydawnictw nieestetycznie smaga nas po gałkach, aż przykrość bierze) ale i o TYPOGRAFII. Otóż oczywiście nie zawsze się zdarza, by osoba od projektu i składu zapoznała się z jakimś podręcznikiem o podstawach użycia czcionki szeryfowej, ale KOMPETENCJE w tej kwestii ma każdy, komu się wymęczył wzrok po lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  40. Przywróć swoja recenzję - i tak można ją odnaleźć a przynajmniej ludzie będą mogli sami wyrobić sobie zdanie na temat tego kto tu zawinił. Teraz masz pełno zarzutów od wydawnictwa i trudno je porównać z Twoją recenzją - krzywdzące dla Ciebie. Nie zrobiłaś nic złego i ewentualny sąd będzie dla Ciebie świetną reklamą a dla wydawnictwa cóż...
    To wydawnictwo zachowuje się jak przedszkolak... a teraz jeszcze stanowisko Dyrektora Zarządzającego... osobiście uważam, że takie niedbalstwo zdecydowanie działa na szkodę autorowi a w Twojej recenzji nie było słowa o tym, że to celowe działania więc niech Novea res wytrze mleko spod nosa i podejdzie poważniej i odpowiedzialniej do swojej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  41. Przywróć tekst. Teraz masz już poparcie, dasz radę. Czytałem dwie ich książki i... szkoda klawiatury na recenzję skoro wcześniej nawet ich korektorzy tego nie czytali... :/

    OdpowiedzUsuń
  42. Myśle, że nie powinna Pani usuwać wpisu. Po pierwsze, ma Pani prawo do subiektywnej opinii. Po drugie, na wszystko, co Pani napisała, przytoczono dowody w postaci skanów. Wydawnictwo zamiast podziękować za szczerą opnię i przeprosić za błędy, strzeliło sobie w stopę i sprawa nie rozeszła się po łokciach :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Niestety recenzja nie jest już dostępna w archiwum Google'a. Więc cenzura jednak działa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga