wtorek, 10 czerwca 2014

"Kościotrzep" Cherie Priest

            Mam ogromną słabość do nietuzinkowych tytułów. One potrafią przyciągnąć mnie bardziej niż opis książki czy okładka. Nic więc dziwnego, że od dawna chciałam przeczytać Kościotrzepa tym bardziej, że to typowo steampunkowa lektura, a ja zamierzałam przekonać się, czy ten rodzaj fantastyki przypadnie mi do gustu.

            Przed szesnastoma laty Levi Blue skonstruował maszynę, która miała pomóc w wydobywaniu złota spod lodowca. Niestety maszyna – tytułowy Kościotrzep – wymknęła się spod kontroli, ryjąc pod Seattle dziurę, przez którą zaczął ulatniać się zabójczy gaz – Zguba. Miasto otoczono murem, by utrzymać Zgubę w ryzach. Piętnastoletni Zeke postanawia przejść na drugą stronę muru. Chce dowiedzieć się, czy Levi Blue rzeczywiście był złym człowiekiem. Chce dowiedzieć się prawdy o… swoim ojcu.



            Cóż za miła odmiana! Fantastyka, w której jednym z głównych wątków nie jest miłość dwojga zakochanych, tylko miłość matki do syna. Kościotrzep bowiem jest historią o lojalności i poszukiwaniu swojej tożsamości, tak ważnej, że Zeke jest gotów zaryzykować dla niej życie. Jest to powieść o płaceniu za błędy rodziny, a także o oddaniu dla idei. A przy okazji mamy też zombiaki, zwane przeuroczo „zgnilasami”, maszyny i maski gazowe. Czy w ogóle da się to połączyć w całość?

            Da się, a jakże! Cherie Priest to udowodniła. Tłem dla wydarzeń jest XIX-wieczne miasto, w którym wychodząc zza rogu musisz uważać na zombie. Bohaterowie muszą nosić maski gazowe, by nie zginąć od oparów Zguby i wierzcie mi – to bardzo męczące dla czytelnika! Miałam wrażenie, że sama mam problemy z oddychaniem przez zapychające się filtry maski i czekałam na momenty, w których bohaterowie mogli wreszcie odetchnąć pełną piersią. Akcja jednak nie rwie z kopyta, bo w Kościotrzepie nie chodzi o pościgi, wybuchy i spektakularne pojedynki.

            Ta powieść to jeden z przykładów, że fantastyka może być nośnikiem wartości. Zagłębiając się w nią od tylu lat mam wrażenie, że ludzka wyobraźnia i sposoby, by przekazywać swoje idee są nieograniczone. Kościotrzep zwraca na siebie uwagę pod tym względem. Niesamowita więź samotnej matki i dorastającego syna jest głównym motywem całej historii. I chociaż akcja toczy się raczej spokojnie, a autorka sporo miejsca poświęca opisom, nie odczuwałam nudy. Fakt, czasem brakowało mi dreszczyku emocji, ale wychodzę z założenia, że autorka miała „co innego na myśli”.

            Mimo, że będę z sentymentem wspominać chwile spędzone z tą powieścią w ręku, nie zakochałam się w steampunku. Nie pomyślałam, że muszę teraz przeczytać absolutnie wszystko, co choćby trochę przypomina ten gatunek. Traktuję to jako ciekawostkę i całkiem udaną próbę, niemniej Kościotrzep umocnił mnie w przekonaniu, że wolę tradycyjne fantasy.



            Kto powinien sięgnąć po tę książkę? Fani steampunka, rzecz jasna. Myślę, że to bardzo dobry przykład książki tego gatunku, nie będącej żadną hybrydą czy eksperymentem, tylko steampunkiem samym w sobie. Mogą do nich dołączyć także ci, którzy czują znużenie powielanymi motywami i mają ochotę sięgnąć po coś, co odświeży i – kto wie? – może zmieni ich postrzeganie tego, czym powinna być fantastyka i lektura czytana dla przyjemności.

*

Wyzwania:

14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię steampunk i o "Kościotrzepie" słyszałam już jakiś czas temu, ale potem wyleciała mi ta książka z głowy. Wszystkie pozycje odkładam teraz na wakacje, więc dołączę to do mojej długiej już listy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za recenzję, ale zauważyłam, że chyba książka jednak nie dla mnie, dlatego wstrzymam się z czytaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy książka przypadłaby mi do gustu... Może kiedyś sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sam tytuł mnie kusi, nie wspomnę już o fabule. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł rzeczywiście ciekawy, okładka również, a recenzja zachęca. Muszę się rozejrzeć i sprawdzić, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nawet by mnie do siebie przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka może i ma ciekawą fabułę, ale skoro występują tam zombie to jednak odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem fanką steampunku, ale czasami książki określone tą nazwą w zasadzie koło steampunku nawet nie eżały. O Kościotrzepie słyszałam sporo negatywów więc niestety muszę podziękować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co negatywnego słyszałaś o tej książce? :)

      Usuń
  9. Faktycznie tytuł sprawia, że nie można przejść obojętnie obok książki. Chętnie po nią sięgnę, choć do szczególnych fanów steampunka nie należę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam co nie co o tej książce i mam na nią ogromną ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna recenzja. Zachęca do przeczytania. Może sama sięgnę po tą książkę :)
    Super blog !
    PS. Zapraszam również do siebie : http://recenzje-sophie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. nawet, nawet. chyba nie mam siły teraz na książki w tym klimacie, zdecydowanie wolę coś beznadziejnie ogłupiającego, takiego odmóżdżającego, żeby przeczytać i zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam - dobra książka!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga