środa, 28 maja 2014

Informacja

Kochani,
Chcę Was poinformować, że dzisiaj zakończyłam współpracę z wydawnictwem Novae Res. Powodem była recenzja Pamiętnika Diabła, którą usunęłam. Niestety nie spodobała się wydawnictwu. ;)

Nie chcę tego w żaden sposób publicznie komentować ani wdawać się w dyskusje, chciałam tylko Wam o tym napisać.

Pozdrawiam Was cieplutko,
Misha :)

*

[edit]
W internecie pojawiła się informacja o całej sytuacji: klik
Przyglądam się ogromnie zdziwiona całym odzewem.

97 komentarzy:

  1. Nie spodobała się wydawnictwu ?? Jestem zdziwiona, przecież to Twoje odczucia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem zakończenie współpracy z wydawnictwem, któremu nie odpowiadają szczere recenzje, ale czemu od razu ją usuwać? To był ich wymóg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wymóg. ;) Inaczej bym nie usunęła.

      Usuń
    2. Włączył mi się buntownik i krzyk, że nikt nie może mi nic kazać. ;) Prawdę mówiąc pierwszy raz słyszę o takiej sytuacji i dlatego tak się dziwię.

      Usuń
    3. Nie powinnaś była niczego usuwać. To Twój blog, Twoja recenzja i nikt nie ma prawa w to ingerować, ani niczego Ci zarzucać. Mogli zakończyć współpracę, ale nie mieli najmniejszego prawa wymóc na Tobie usunięcia tekstu. Przecież nie zapłacili Ci gotówką za tekst, nie był sponsorowany. Przesłanie książki do recenzji to wybacz proszę, ale nie zapłata.

      Usuń
    4. Już tłumaczę. Zostałam poinformowana, że jeśli nie usunę tekstu, wydawnictwo wyciągnie z tego konsekwencje prawne. Wiem, że raczej nie mają do tego prawa, ale nie chcę się kłócić, bo moim zdaniem nie jest to gra warta świeczki. ;)

      Usuń
    5. Czasem mam wrażenie, że nie można mieć swojego zdania. Nie mówię o tym konkretnym wydawnictwie czy w ogóle współpracy, ale czasem dostaje tak nieprzyjemne komentarze, bo coś mi się nie podoba, choć inni to chwała...

      Usuń
    6. Naprawdę? Ja z kolei się nie spotkałam z czymś takim. Zawsze dostawałam tylko podziękowanie za recenzję, jakakolwiek by ona nie była. No, ale Ty masz zdecydowanie większe doświadczenie w kwestii współprac. :)

      Usuń
    7. Raczej chodziło mi o czytelników bloga. Chociaż mam też dwa takie wydawnictwa... Gdy dodaję recenzje niezależnie od tego czy pochwalna czy nie to jest to dla mnie stresujące. Jedno zachowało się dość niemiło na swoim Facebooku po dodaniu mojej recenzji i na szczęście już nie wysyła do mnie książek, ale nadal czytam i recenzuje ich pozycję od innych portali i dalej mnie to stresuje.

      Usuń
    8. Zaczynam się zastanawiać, czy i do mnie w sprawie jednej ich książki nie zajrzą.

      Usuń
  3. Recenzja nie ma się podobać wydawnictwu, tylko być pomocna czytelnikom, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale czemu usunęłaś? Opinia jak sama nazwa wskazuje jest subiektywna i nie powinna być usuwana,bo komuś się nie podobała :) Nie przejmuj się, nich wydawnictwo żałuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałuję, raczej przyglądam się tej sytuacji z zainteresowaniem i lekkim rozbawieniem. ;) Po prostu kompletnie się tego nie spodziewałam. ;)

      Usuń
    2. Dobrze, że odbierasz to jako coś zabawnego!

      Usuń
    3. Zrobiłaś trochę szumu wokół postaw wydawnictw i bardzo dobrze. Blogerzy są od tego by wyrażać swoje subiektywne opinie.

      Usuń
    4. Kamil - wierz mi, że nie miałam pojęcia, że wyniknie z tego aż taka afera. ;) Ale może to i lepiej. :)

      Usuń
  5. Nie miałam okazji przeczytać tej recenzji, ale przyznam, że teraz to mnie zżera ciekawość, co takiego w niej było ;)
    Jeżeli w recenzji wyraziłaś swoje zdanie (i nie był szalony hejt), a wydawnictwu się nie spodobało, to może faktycznie lepiej iż to już koniec. Uważam, że szczerość recenzenta to podstawa, bez sensu by było gdybyś zmuszała się do pisania czegoś, czego nie czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, też jestem ciekawa dlaczego ją usunęłaś... bo skoro wydawnictwo sobie tego zażyczyło to brak mi słów :-) Często się słyszy o takich przypadkach, że negatywna recenzja "nie spodobała" się wydawnictwu, ale ja osobiście się z tym nie spotkałam. Strasznie to jest nieprofesjonalne, ciekawe czy profesjonalnym recenzentom też stawiają wymóg pozytywnej opinii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się niestety spotkałam. Napisałam raz recenzję książki podesłanej przez jedno z wydawnictw. Nie spodobała mi się, dostała końcową ocenę 2/6. Wydawnictwo już się do mnie nie odezwało. Nawet nie poinformowało o zakończeniu współpracy. Po prostu się odcięli = pełen "profesjonalizm"...

      Usuń
  7. No proszę, to tylko potwierdziło moją opinię o tym wydawnictwie. Szkoda słów. Dobry krok z zakończeniem współpracy, skoro chcą laurek oszukujących potencjalnych Czytelników, to są niewiele warci. Szkoda tylko, że takie działania uderzają w ich autorów. A recenzję trzeba było zostawić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi dobrze się z nimi współpracowało i nie zamierzam teraz negatywnie się wypowiadać o tym wydawnictwie. ;) Choć również nie czuję się winna i nie żałuję zakończonej współpracy.

    OdpowiedzUsuń
  9. To mnie zaskoczyłaś... Mnie się dobrze z tym wydawnictwem współpracuje mimo kilku nieprzychylnych recenzji, jakie napisałam. Ale przecież... szczerość to podstawa, prawda? Więc po co miałabyś pisać coś, co jest nieprawdą? Czy wydawnictwu nie zależy na szczerych opiniach?

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie w ogóle nie zaskoczyłaś - ale jeśli chcesz znać moje zdanie to tylko prywatnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. A z innej beczki - nie mogę się napatrzeć na Twój szablon :O

    OdpowiedzUsuń
  12. Współpraca została zakończona nie z powodu krytycznych uwag pod adresem książki, ale o zbyt daleko idące wnioski, które nijak nie leżą w kompetencji recenzenta, a które godziły w dobre imię wydawnictwa.

    Wydawnictwo Novae Res

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tzw. "dobre imię wydawnictwa" godzi korekta przepuszczająca kwiatki typu "po porostu", "masarz" czy "przewarzającej", nie recenzent.

      Usuń
    2. Niestety czytelnicy bloga już nie mają możliwości by zweryfikować, czy recenzent przedstawił "zbyt daleko idące wnioski, które nijak nie leżą w kompetencji recenzenta, a które godziły w w dobre imię wydawnictwa." Recenzja usunięta na życzenie (czy też groźbę) wydawnictwa, tym bardziej godzi w dobre imię. Ale co ja tam wiem, w końcu jestem tylko klientem.

      Usuń
    3. Gosiarello (Gosiarellu? to się jakoś odmienia?), pomyślałam sobie to samo. Dla mnie wydawnictwo zareagowało trochę zbyt nerwowo, a usunięcie recenzji tylko zaostrzy domysły i plotki (więcej dyplomacji bym doradzała na przyszłość). Ludzie nie mają okazji przeczytać i ocenić o co chodziło, więc automatycznie solidaryzują się z blogerką.
      Uwaga do Wydawnictwa: nie lepiej było zostawić polemiczny komentarz pod nieszczęsną recenzją niż ją usuwać? Wejście w dialog z blogerką wypadłoby lepiej w oczach innych blogerów, którzy i tak są dosyć (w moim odczuciu) protekcjonalnie traktowani przez różne wydawnictwa, więc pewnie doceniliby, że ktoś chce z nimi rozmawiać "na serio". Co do powyższej wypowiedzi o przekroczeniu kompetencji - to szkoda, że nie podali państwo przykładów, tzn. jakiego rodzaju było to przekroczeni? Blogerka wypowiedziała się na temat personalny kogoś z wydawnictwa, jakości książek, wydania, cen, promocji, polityki firmy, cen ropy, globalnego ocieplenia? Ogólnik o przekroczeniu kompetencji brzmi niepoważnie, jak slogan rzucony dziecku na odczepnego.

      Usuń
    4. W sieci nic nie ginie, recenzję nadal można przeczytać :)

      Usuń
    5. Gosiarello może być;)
      "Slogan rzucony dziecku na odczepnego" to świetne podsumowanie.
      Małgosiu możesz nam podać link?

      Usuń
    6. Link znajdziecie w komentarzach pod tym tekstem :) http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&tx_ttnews%5Btt_news%5D=19907&tx_ttnews%5BbackPid%5D=1&cHash=8ee0083498

      Niestety w całości zgadzam się z wnioskami wyciągniętymi przez recenzentkę. Nie zadbaliście należycie o dobrą oprawę książki, nie zadbaliście o poprawność tekstu ... a wnioski nasuwają się same ...

      Usuń
  13. Jestem w szoku ;O Nie znam się zbytnio na współpracy z wydawnictwami, ale chyba nie polega ona na publikowaniu jedynie pozytywnych opinii. Kompletny brak profesjonalizmu. W tym momencie wydawnictwo się po prostu ośmieszyło.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wierzę, naprawdę się dzieje takie coś? :O Ja z żadnym wydawnictwem nie współpracuję, jestem tu bardzo krótko, ale zawsze sądziłam, że jednak mimo wszystko liczą się z tym, że możesz ocenić wysłaną książkę źle. No, ale cóż... Szkoda, bo z chęcią bym tę recenzję przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurczę...
    Nie pamiętam tej recenzji. A szkoda...

    Nie mam prawa do narzekania na to wydawnictwo. Dobrze mi się z nim współpracuje od samego początku, a przecież i moje recenzje ich książek nie zawsze są najpochlebniejsze.

    Szkoda. Mam nadzieję, że nawiążesz nową współpracę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś Ty tam takiego napisała? Niestety nie czytałam, ostatnio mam mało czasu na blogi. Niewiarygodne...często pisałam negatywne recenzje książek Novae Res, ale nigdy nie spotkała mnie taka sytuacja. Szkoda, że nie chcesz tego szczegółowo skomentować. I jestem ciekawa, jakie są rzeczywiste podstawy prawne tego wymogu - Novae Res?

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż tak mocno nawywijałaś w tej recenzji? ;) Swoją drogą - recenzja jest kwestią gustu, jednemu podoba się to, drugiemu to - wydawnictwo chyba też zadziałało na gorąco, a wszytko oceniać powinno się chłodnym okiem... więc tym bardziej nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam zdjęcia 8 najbardziej rzucających się w oczy błędów ortograficznych i wstawiłam na bloga. ;)

      Usuń
    2. Ach, więc zwrócenie uwagi na błędy ortograficzne "nijak nie leży w kompetencji recenzenta", no codziennie uczę się czegoś nowego (i zapominam dwie stare rzeczy, ale to inna kwestia...) ;D
      I tak z innej beczki: śliczny masz ten rysuneczek z lewej strony bloga, czy to jakiś konkretny gatunek ptaka?

      Usuń
    3. Hmm, nie wiem, co to za ptak, ale poszukam informacji. :)

      Moim zdaniem jeśli dostaje się książkę, to ocenia się produkt jako całość. Wydawnictwu nie przeszkadza, jeśli krytykuję słaby warsztat autora, ale jeśli godzę w ich błędy, to robi się problem. To nie jest ok.

      Usuń
    4. Nie, sójki mają niebieskie elementy. :)
      Szukałam, ale nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi niestety.

      Usuń
    5. Też nie znalazłam co to za ptak, ale będę miała go na oku, bo coś mi przypomina...
      Dla mnie książka to nie tylko treść, ale i forma, więc naturalne jest dla mnie ocenianie też sposobu wydania, staranności itp. - przecież to wszystko wpływa na komfort i przyjemność czytania!

      Usuń
    6. A mnie się wydaje, że skowronek:)
      Jak wielu blogerów śledzę tą sprawę i czekam na jej finał :)

      Usuń
  18. Ja akurat z tym wydawnictwem nie współpracuję, więc wypowiedzieć się nie mogę, ale według mnie wolność słowa zdecydowanie występuje i powinniśmy jako blogerzy mieć możliwość napisania o książce to co myślimy...a szablon bardzo fajny...trochę mnie nie było i kurcze cudne zmiany!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam akurat tej recenzji wokół której wywiązała się ta afera, ale mogę się tylko domyślać co wydawnictwu się nie spodobało. Jeśli to, co napisałaś miało odzwierciedlenie w rzeczywistości, a nie było tylko Twoimi domysłami, to recenzja powinna była zostać, ale rozumiem tez Twoje podejście. Święty spokój nie ma ceny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku! Do owej recenzji dotarłam i widzę, że bardzo fachowo i konkretnie wytknęłaś błędy książki, niczego nie wymyśliłaś, nie opierałaś się na domysłach. Przedstawiłaś konkretne błędy! Gdzie tu "zbyt daleko idące wnioski"?? Czy wydawnictwo naprawdę tych błędów nie widzi czy tylko udaje?

      Usuń
    2. Z ciekawości - gdzie dotarłaś do tej recenzji? :)

      Usuń
    3. Przez Google. Napisać tu krok po kroku czy niekoniecznie? :) Mogę mailowo Ci napisać jeśli nie chcesz bym tu pisała. :)

      Usuń
    4. I ja do niej dotarłam i widzę co wydawnictwu się nie spodobało, ale uważam, że nie przesadziłaś bardziej niż inni, którzy je krytykują...niestety u nich zawsze leżała korekta;) pozdrawiam ciepło

      Usuń
    5. aa błędy, które podałaś są straszne, szczególnie, ze ma to robić profesjonalista...

      Usuń
  20. Należałby dodać, że nie krytykowałaś treści książki, a sprawy techniczne. To dość ważne - przynajmniej dla autora. Szokująca sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  21. śmiszne to wydawnictwo.. recenzji nie czytałem.. ale wolność słowa chyba jest.. a nie wiem czemu usunęłaś recenzje, skoro współpraca zakończona to i tak nie mają prawa Ci zabraniać pisać co chcesz.. bardziej mi się zawsze wydawało, że wspólpraca zobowiązuje to jakiegoś mniej obiektywnego spojrzenia na książkę.. przynajmniej zawsze tak to odbierałem.. wydawnictwo daje książkę i wymaga w miare pochlebnej opinii... dlatego ja nie współpracuje.. i pisze co chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory zdarzało mi się pisać nawet bardzo negatywne opinie i wszystko było ok. Współpraca nie polega na pisaniu panegiryków. Dlatego wszyscy są tak wzburzeni zaistniałą sytuacją. ;)

      Usuń
  22. A jeśli ja sobie kupię, za własne pieniądze, tę książkę i napiszę recenzję ją na blogu wytykając błędy, to NR ucieszy się ze wzrostu sprzedaży, czy zatrudni szare komórki i wreszcie zrozumie, że zamiatanie pod dywan to nie jest dobra metoda?

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlatego ja nigdy nie zdecyduje się na jakąkolwiek współpracę :) A Tobie szczerze współczuje - nie ze względu na zerwanie współpracy, a samo zachowanie - sama nie wiem, jak odnalazłabym się w takiej sytuacji ;) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzajmy. ;) A współprace są bardzo fajne, mimo wszystko. :)

      Usuń
  24. To naprawdę oburzające, jak Ciebie potraktowali! Najmocniej wkurzyło mnie to straszenie sądem - jakim prawem ja się pytam?! W ogóle nie musiałaś nawet tej recenzji usuwać - do każdego słowa (i do zdjęć też) miałaś pełne prawo. Całe szczęście sprawa się nagłośniła i miejmy nadzieję, że NR zastanowi się troszeczkę przed kolejnym takim numerem. A "godzi w dobre imię ich wydawnictwa" sama ich postawa i takie potraktowanie współpracującej blogerki.
    Trzymaj się ciepło i nie daj się!
    Pozdrawiam,
    Olga

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam tę recenzję, napisałam nawet komentarz. Miałam okazję nawet przeczytać książkę i w pełni solidaryzuję się z Tobą. Wydawnictwo zawaliło i nie umie pryznać się do błędu, a recenzentkę zastrasza. Ja na szczęście nie napisałam najwidoczniej nic "obraźliwego", ponieważ pominęłam błędy. Miałam wrażenie, że każdy, kto chce je zobaczyć, widzi i łapie się za głowę, ale mimo to książka jest warta przeczytania ze względu na ciekawą historię. Naprawdę Ci współczuje takiej nieprzyjemnej sytuacji..

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo nieładnie ze strony wydawnictwa.. Bardzo! Absurdalna sytuacja moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  27. No chyba żartujesz. Za jedną recenzję Cię wyrzucili z grona blogujących, bo co? Bo powiedziałaś, co myślisz? Wyraziłaś szczerze swoje zdanie, a nie jak niektórzy opisują wszystko w jak najlepszym świetle, aby tylko nie stracić współpracy? Według mnie to właśnie takie recenzje są najbardziej potrzebne. Które wskażą niedociągnięcia w książce, a nie tylko będą zachwalać w niebogłosy.

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja poproszę o ten tekst na prywatny mail, bo tego wydawca chyba zakazać nie może?
    domowy66@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja tam bym specjalnie zostawiła ten tekst na stronie. Jeszcze bym ściągała książki tego wydawnictwa z chomika i pisała negatywne recenzje, o ile tylko byłyby tego warte. Zrobiłabym to nie tylko z czystej złośliwości. Po prostu, wydawnictwa nie mogą żądać od blogerów usunięcia tekstów, zwłaszcza jeśli te nie naruszają prawa. A tak, wydawnictwo utwierdza się w przekonaniu, że może żądać od blogerów wszystkiego. Usunięcia wpisu, napisania pozytywnej recenzji, zamieszczenia informacji prasowej czy wstawienia bezpłatnego banerka. Nie dając nic w zamian,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wydawnictwu naprawdę mocno się oberwało. Nie zamierzam wypisywać teraz złośliwych recenzji na temat ich książek, a sam pomysł uważam za dość żenujący.

      Usuń
    2. Żenujące jest to, że robisz wszystko, o co wydawnictwa cię "proszą". Psujesz w ten sposób blogosferę.

      Usuń
    3. post meridiem, właśnie mi przypomniałaś, że miałam Ci pogratulować zachowania klasy w tej całej sytuacji, bo eleganckie jest to Twoje podejście, że współpraca była w porządku, ale Twoja droga z wydawnictwem się rozeszła i tyle. Pomysł "krwawej zemsty" jest faktycznie żenujący...
      Anonimowa, jednak pomyślałam że na coś zwrócę Ci uwagę: wydawnictwa nie muszą się w swoim przekonaniu utwierdzać, bo opinię o blogerach już dawno sobie ugruntowały i zabetonowały (choć tli się we mnie jeszcze nadzieja na zmiany). Nie słyszałam też, żeby wydawnictwo kogoś zmuszało do współpracy - nie podobają Ci się ich warunku, to nie współpracujesz. Chyba proste?
      PS Blogosferę psują anonimowe trolle.

      Usuń
    4. A to ciekawy wątek. Bo skoro wydawcy mają taką a nie inną opinię o blogerach, to trzeba ich w tym utwierdzać? Czy lepiej pokazać, że to nie jest ich folwark?

      Nie zgadzam się z Anonimową, że robienie na złość coś pomoże, ale kurczę, usuwanie dobrego tekstu z bloga bo wydawnictwo puściło focha?... No ejże! Płacą ci za pisanie, Post Meridiam? Zrobili coś dla ciebie poza podsyłaniem książek (na których zarabiają - TWOJA recenzja pomaga IM zarobić; to żadna łaska z ich strony)?

      Nie daj się, dziewczyno! Prawdziwym trolem jest wydawnictwo, a usuwając recenzję tylko go karmisz. To nie jest tak, że nie ma o co walczyć, i że nie warto się kłócić. Stawką jest twoja niezależność i szacunek, jaki ci się należy. Oddajesz to bez walki.

      Usuń
    5. Anonimku, łatwo jest krytykować bez podawania swoich danych, co? :p

      Pawle, mam już dość tej całej afery. Nie zamierzam jeszcze jej nakręcać i recenzja się nie ukaże. Nie żałuję też, że ją usunęłam. Szkoda mi nerwów na jałowe kłótnie, które tylko wywołają sensację, a niczego nie wniosą.

      Amatorko, dziękuję za wsparcie. :)

      Usuń
    6. Sęk chyba w tym, że blogosfera jest różnorodna, co jest zaletą, ale sprawia też, że różne są zapatrywania na temat współpracy z wydawnictwami. Dla mnie to wyzysk i oburzające jest, że się recenzentom nie płaci, ale niektórzy naprawdę nie widzę w tym nic złego i mają prawo do takich poglądów. I co z tym zrobisz? Zabronisz ludziom mieć własne poglądy? W "wojnie" blogerów z wydawnictwami jest więcej niż tylko dwie strony "konfliktu".

      Usuń
    7. To już temat na osobną dyskusję. Ja na przykład nie widzę nic złego w tym, że nikt mi nie płaci za recenzje.

      Usuń
    8. post meridiem, poprzedni komentarz był raczej do Pawła, ale się zsynchronizowałyśmy z pisaniem i jakoś teraz dziwnie brzmi, jakby był do Ciebie ;) Ja rozumiem, że może to nie przeszkadzać (brak płacenia), ale to faktycznie osobny temat. I do tego temat-rzeka.

      Usuń
  30. Blogerzy są jak mini redakcje. I tak powinni się zachowywać. Każda redakcja żądanie o usunięcie tekstu potraktowałaby jako zamach na wolność słowa. I tyle. I to nie jest tak, że blogerzy muszą dostosowywać się do żądań wydawnictw czy innych firm. Blogerzy sami mogą oferować warunki.


    To właśnie blogerzy powinni być niezależnych głosem w dyskusji. Niestety, sytuacja zbyt często wygląda inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko powiedz, jak dyskutować z kimś, kto grozi odpowiedzialnością karną? Nie da się - to wydawnictwo zdusiło dyskusję w zarodku.

      Usuń
    2. Ale zaraz, jaką odpowiedzialnością karną? Za co? Jeśli nie złamałaś prawa, grozić mogą sobie czym chcą. Podadzą cię do sądu i w podskokach wygrasz sprawę, jeśli tylko nie zmyślałaś cudów niewidów. Koszt postępowania i tak oni poniosą. Nie ma się co dawać takim pustym groźbom.

      Usuń
  31. I tak wiele na tej sytuacji skorzystasz, bo takie sensacje to świetna reklama dla bloga.:) Sama nie wiedziałam o Twojej stronie, a dowiedziałam się za sprawą tej całej afery.
    P.S. Wczoraj też zamieściłam bardzo niepochlebną recenzję książki z NR i właśnie po jej opublikowaniu ktoś mnie uświadomił o tej całej aferze z Tobą. Nawet jeśli nie będą uderzać w moją wolność słowa, to nie wiem czy po tym wszystkim, co spotkało Ciebie, chcę z nimi współpracować..

    OdpowiedzUsuń
  32. Magdaleno, ja do czasu tej afery lubiłam współpracę z NR, mimo, że często dostawałam dość słabe książki. Teraz jednak nie żałuję zakończonej współpracy i na pewno bym do takowej nie wróciła. Jak Ty postąpisz, to tylko i wyłącznie Twój wybór. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wczoraj skończyłam czytać Pamiętnik Diabła i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Książka mnie tak wciągnęła że w dwa dni zamkęłam się w domu i czytałam. Dlatego tym bardziej zdumiewa mnie ta dyskusja. Owszem wydawnictwo dopuściło się dużego błędu czego konsekwencje powinna ponieść osoba zajmująca się korektą ale nie rozumiem dlaczgo ta głupia dyskusja robi anty reklamę autorowi i z tego co przeczytałam jest to debiutant. Może przeczytajcie książkę i później bierzcie udział w dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  34. Też się z tym zgadzam. Zwłaszcza że na bardziej profesjonalnych blogach można przeczytać recenzję czyli to co jest napisane w książce a nie jak napisane. A to jest różnica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wyrażamy zgodę na bylejakość, niechlujstwo i brak poszanowania zasad pisowni? Ja protestuję!

      Usuń
  35. Może autorka blogu piwinna zająć się blogiem ortograficznym, a nie recenzją bo to są dwie różne tematy.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Jakość wykonania jest bardzo ważna, a dbałość o poprawność językową wręcz obowiązkiem wydawcy. Jeśli książka jest pod tym względem wydana niechlujnie i recenzent zauważa wkład autora oraz buble, jakie przepuściła korekta, to cześć mu i chwała za to.
      Recenzja omawia produkt - konkretne wydanie książki. Jeśli jest taka możliwość, może je porównać z innymi wydaniami lub na przykład tłumaczeniami. Recenzent może mieć własne, subiektywne, odmienne od naszego zdanie. Ważne, żeby swoje spostrzeżenie poparł konkretnymi dowodami. A to, jak wynika z dyskusji, właśnie recenzentka uczyniła.

      Usuń
  36. Wszyscy piszą tutaj o tych błędach w tekście, jakoby wydawnictwo ze względu na zwrócenie uwagi na fatalną korektę podjęło takie, a nie inne kroki. A na moje oko chodziło mu o ostatni akapit Twojej recenzji, w którym napisałaś mi.in., że wydawnictwo zamiast pomóc autorowi się wybić, podcięło mu skrzydła, że utrudniło mu zdobycie popularności - właśnie poprzez nieprzyjemne dla oka wydanie książki. Ale głównie chodzi właśnie o te słowa, Twoją opinię na temat stosunków panujących między wydawnictwem a autorem, o których my, blogerzy, nie mamy pojęcia, a które są zazwyczaj dobre i pewnie dość często sympatyczne. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że jakieś wydawnictwo specjalnie działałoby na niekorzyść autora ;). Tak ja rozumiem całą tę sytuację (czytałam również wywiad z panią Konkel) - wydawnictwo poczuło się urażone tym, że określiłaś je mało pomocnym autorowi, działającym w złej wierze, a nie tym, że wytknęłaś błędy w korekcie (które oczywiście nie powinny mieć miejsca). I to nie tak, że piszę to złośliwie czy coś, groźby pod kątem prawnym wydają mi się być przesadzone - przecież sprawę można było załatwić delikatnie, po uprzejmej wymianie zdań, prawda? Po prostu się zastanawiam, czy tylko ja nieco inaczej odebrałam to wszystko. Dodam tylko, że nie miałam okazji współpracować z Novae Res, gdyby komuś przyszło do głowy, że podjęłam się obrony tego wydawnictwa albo coś w tym stylu... ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saro, jesteś chyba jedną z nielicznych osób, które szerzej spoglądają na tę aferę. :) Owszem, wydawnictwu nie spodobało się to określenie, niemniej nie napisałam, że zrobili to celowo.

      Chętnie załatwiłabym tę sprawę inaczej - choćby rzeczową dyskusją z wydawnictwem, które na taką dyskusję z góry się zamknęło, grożąc mi sądem, a teraz udzielając wywiadów, a ze mną w żaden sposób się nie kontaktując. ;)

      Usuń
    2. Uff, bo już się zaczęłam zastanawiać, czy jakaś dziwna jestem, czy co ;).
      Fakt, wielka szkoda, że wydawnictwo podjęło takie kroki, zupełnie niepotrzebnie, bo w ten sposób może i zyskało większą sławę, ale chyba tę o negatywnym obliczu, prawda? No ale co zrobić, co się stało, to się już nie odstanie...

      Usuń
    3. Saro - przeczytałem uważnie ostatnie zdania z tej recenzji - tam nie ma nic o "stosunkach panujących między wydawnictwem a autorem"
      jasno z kontekstu wypowiedzi widać że chodzi o stan przygotowania książki - a więc nic personalnego, nic "między"
      ja myślę że tu chodzi o to że teraz setka autorów dobija się do tego wydawnictwa w sprawie własnych książek ( i ich opracowania)
      Gdybym miał zamiar wydać książkę, po takiej aferze bym się mocno zastanawiał nad zmianą partnera -
      i na koniec - użyłem słowa afera - ale tą aferę nie rozpętała autorka recenzji, tylko samo wydawnictwo kompletnie nieumiejętnym podejściem do tej sprawy
      post meridiem - tekst był bardzo dobry, podobał mi się i uważam że powinnaś go przywrócić na swą stronę
      choć i tak go łatwo przeczytać w sieci ;-)

      Usuń
    4. Nie bardzo wiedziałam, w jakie słowa ubrać swoją wypowiedź, żeby wyjaśnić, o co mi chodzi (podcięcie skrzydeł autorowi = działanie na jego niekorzyść = postawienie wydawnictwa w złym świetle = urażenie wydawnictwa; ja doskonale rozumiem, co autorka recenzji miała na myśli, w końcu bezpodstawnych wniosków nie wysunęła; po prostu wydawnictwo zareagowało z przesadą. Sama może trochę przekombinowałam, szukając tego drugiego dna wypowiedzi autorki, które znalazło wydawnictwo (i które nie dawało mi spokoju), ale najważniejsze, że Misha załapała ;).
      P.S. Również jestem za pozostawieniem recenzji na blogu :).

      Usuń
  37. Dziewczyno rozpętałaś piekło medialne ;) Podziwiam Twoją odporność psychiczną i gratuluję taktu. Jesteś w tej dyskusji najlepiej wychowaną stroną, ponieważ wydawnictwo zachowało się jak rozpieszczony nastolatek ;)
    PS. Jest jeden plus całej afery - Twój blog stał się najbardziej znany w kraju ;)
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za szybki finał tej sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  38. A co tam, też się dopiszę ;)

    Szacun za zachowanie uprzejmej i spokojnej postawy w całej tej sprawie - ja bym nie potrafiła tak bez wyśmiania idiotycznego nakazu i groźby konsekwencji prawnych. Bo tak serio: jeśli samo wydanie "Pamiętnika Diabła" nie było dostateczną kompromitacją wydawnictwa, to pani Konkel (z wywiadu na Booknews zrozumiałam, że to ona była autorką maila i nieszczęsnej wzmianki o sankcjach karnych) strzeliła NR nie tyle w stopę, ile w oba kolana. :) Są dwie możliwości: albo liczyła na to, że zarówno Ty, jak i reszta Internetu jest tak głupia, że uwierzy w brednie o możliwych sankcjach, albo sama w to wierzy. W obu przypadkach świadczy to o niej jak najgorzej. Nagle hasło NR "Wydawnictwo INNOWACYJNE" zyskuje zupełnie nowe znaczenie. :D

    Powodzenia i wielu fajnie wydanych lektur Ci życzę. ;) Obyś nie trafiała zbyt często na podobną niekompetencję i buractwo. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Szkoda, że usunęłaś wpis :) Na szczęście można go jeszcze przeczytać. Recenzja jest po prostu świetna, zwłaszcza zdjęcia z podkreślonymi błędami :D Miałam niezły ubaw czytając ją, a jeszcze większy, kiedy czytałam artykuł na gazeta.pl :D
    Wydawnictwo zapewne straciło wielu klientów, na przykład mnie ;) Ich straszenie sądem i tłumaczenie się z zachowania jest żałosne i śmieszne. Mleko się rozlało i cokolwiek teraz napiszą, będą się tylko bardziej pogrążać (chyba, że przeproszą). O ile wiem, to blogerzy piszą recenzje książki, a nie fabuły, dlatego wydawnictwo może Tobie skoczyć, bo już widzę, jak prokurator przygotowuje akt oskarżenia w stosunku do subiektywnej recenzji książki na blogu (to nawet nie jest portal, który zarabia na tym pieniądze!) :D Dopóki własne zdanie nie jest karalne, to Novae Res nic zrobić nie może ;) Ja i moja współblogerka miałyśmy podobne zajście z innym polskim wydawnictwem. Po bardzo negatywnej recenzji moja koleżanka została potraktowana jak kretynka, która nie rozumie fabuły. No bo dorosła kobieta, która czyta od ponad 20 lat książki, nie jest w stanie zrozumieć przeciętnej powieści dla nastolatek ;) Osobiście zostałam poproszona przez jeszcze inne wydawnictwo o usunięcie kawałka recenzji, w której niepochlebnie napisałam o okładce powieści. Oczywiście tego nie zrobiłam i jakoś mnie sądem nie straszyli ;) Mam nadzieję, że Twoja sytuacja da do myślenia Novae Res oraz innym wydawcom, którzy robią kupę wyżej niż mają tyłek :P

    - Martycja -

    OdpowiedzUsuń
  40. To jakaś kompletna porażka ze strony wydawnictwa. Mogli nie oddawać do recenzji, a szczególnie do publikacji książki przepełnionej błędami.
    No cóż, jak widać jest też i 'zła' strona współpracy. ;/
    Współczuję, że musiałaś przez to przejść.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja nie usunąłbym recenzji. Niech mnie ciągają po sądach.
    Ta zdurniała banda antypolskich matołów.
    Tak, jestem bardzo złośliwy.
    W razie ewentualnego procesu zażądałbym sesji wyjazdowej do Wrocławia. Na cmentarz św. Wawrzyńca. Niech ten proces odbędzie się przy grobie druha Władysława Zarembowicza, którego zamordowana w Mauthausen. Za to, że był Polakiem.
    Wspomniany harcerz to patron mojej podstawówki, którą ukończyłem w czasach, gdy wydawanie książek upstrzonych błędami ortograficznymi było kompromitacją.

    OdpowiedzUsuń
  42. Kilka błędów w książce i już afera?
    Przeczytaj sobie moje Miasto Nieśmiertelnych, a zobaczysz jak zostało zniszczone przez korektę wydawnictwa: WFW. Każda recenzja na temat mojej książki uwzględnia to niedociągnięcie. To ja powinnam pozwać wydawnictwo do sądu za ten brak profesjonalizmu - a gdyby wydawnictwo miało się sądzić z każdym z recenzentów, które uwzględniło błędy to chyba by upadło i splajtowało od wypłacania kosztów procesu!
    Przykro mi, że spotkało cię coś takiego. Mam nadzieję, że w przypadku NR wszystko się wyjaśni.
    Zapraszam do mnie: www.vixen.cdx.pl

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga