poniedziałek, 24 marca 2014

"Legenda nieświętego Marcina" Piotr Dutkiewicz

            Debiuty Polaków to dziwna kwestia – podchodzę do nich bardzo, bardzo sceptycznie, wiele razy bardzo się zawiodłam, a i tak z uporem maniaka sięgam po nieznane książki Polaków, których – gdy już trafią w moje ręce – nie mam ochoty czytać, bo… znów obawiam się zetknięcia z grafomanią. Bezsensu, prawda? Na szczęście zdarzają się jeszcze autorzy tacy jak Piotr Dutkiewicz, którzy pokazują, że Polacy naprawdę mają smykałkę do pisania!

            Legenda nieświętego Marcina to zbiór opowiadań, których akcja toczy się w państwie pradawnych Słowian. Najczęściej występuje w nich również tytułowy bohater, choć nie jest to regułą. Marcin to pomysłowy, inteligentny zawadiaka o ponurej przeszłości, która depcze mu po piętach. Tropi smoki, zakłada oddział dywersyjny, doradza władcy. A czytelnik rozsiada się wygodnie, bo dobrze zna ten typ bohatera, który co prawda ma swoje za uszami, ale i tak budzi sympatię.


            Jak to jest ze zbiorami opowiadań, jeden tekst drugiemu nierówny. Zauważyłam, że im bliżej końca, tym utwory były lepsze, jakby autor nabierał wprawy i czuł się pewniej w swej roli. To cecha, która sprawia, że debiut nie tylko wypadł całkiem dobrze, ale też z przyjemnością przeczytałabym następną książkę tego autora.

            Zaletą był też język – może stylizacja na staropolski nie wyszła w stu procentach, ale jestem mile zaskoczona tym, jak sprawnie autor poradził sobie z narracją, opisami i dialogami. Potrafił rozbawić czytelnika i zaskoczyć, kiedy było trzeba. W porównaniu do innych książek wydawnictwa Novae Res, ta jest jedną z najlepszych, jakie czytałam. Zwróciłam jednak uwagę na parę niedociągnięć.

            Przede wszystkim denerwował mnie pewien zabieg, który uważam za totalnie zbędny i psujący efekt całości – nawiązania do przyszłości. Autor zupełnie niepotrzebnie zastosował zwroty lub sytuacje znane nam z historii Polski, a które były nieznane bohaterom – mam tu na myśli m.in. dwa nagie miecze, które dają Niemcom Polanie, czy też cytat z Mickiewicza, który niby nieświadomie wypowiada jedna z postaci. Naliczyłam pięć lub sześć takich momentów. Nie wiem, czy miały konkretny cel, ale mnie zdecydowanie irytowały i wybijały z rytmu, utrudniając wczucie się w świat przedstawiony.

            Ponadto sądzę, że opowiadania warto byłoby bardziej rozbudować i pozwolić czytelnikowi po prostu obcować ze światem pierwszych Słowian. Niektóre historie potoczyły się tak szybko, że pewne rozwiązania zostały przedstawione po łebkach. Szkoda, bo Marcin Igła ma zadatki na to, by stać się rozpoznawanym bohaterem literackim. Kto wie, może kiedyś nawet urośnie do rangi Mordimera Madderdina? Na razie sporo mu brakuje, jednak życzę autorowi, by tak się stało, bo widać, że talentu mu nie brak.

            Osobiście chętnie poczytałabym więcej o tym okresie w dziejach Polski. Idealnie byłoby, gdyby większa ilość wierzeń i ówczesnych realiów przeplatała się z fabułą, choć nawet bez tego chętnie przeczytałabym dalszą część. Jeszcze jedna rzecz, która przykuła moją uwagę to specjalny krój czcionki, stylizowany na staroświecki, a nie utrudniający czytania. Tu wielki plus dla wydawcy, bo okładka jest nieco mniej interesująca.


            Polecam tę książkę miłośnikom fantastyki i mitologii słowiańskiej. Także sympatycy polskich autorów na pewno będą zadowoleni z wyboru. Wiecie, że patronat nad Legendą nieświętego Marcina objęło Inowłodzkie Bractwo Rycerskie? Nie wiem, w jaki sposób planują promować tę książkę, ale na wypadek, gdyby przyszło im do głowy użyć mieczy i ciężkozbrojnej jazdy – miejcie egzemplarz przy sobie. ;)

*


*

Za książkę dziękuję wydawnictwu Novae Res!

8 komentarzy:

  1. Hmmm, chyba jednak książka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem miłośniczką fantastyki i mitologii słowiańskiej, więc z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O patrzę, że coś dla mnie :D Z przyjemnością sięgnę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę coś dla mnie! :D

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie :) Może kiedyś sięgnę, w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiedziałam, że to debiut, ale rzadko patrzę na autora. Przeczytałam w 3 dni, bo tak mnie wciągnęła. Na koniec trochę rozczarowuje, bo chciałoby się więcej przygód Marcina. Bardzo sympatyczny bohater i w ogóle tak jakoś przyjemniejsze to od lektur szkolnych. Chciałabym takie książki przerabiać, a nie np Starą Baśń

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonała książka i z pewnością warta polecenia. Zbyt mało jest polskich autorów, którzy w ten sposób piszą książki. Ja znam jedynie dwóch. Dorzuciłbym do tego Sapkowskiego, ale po ostatnim jego wyczynie o wiedźminie wypadł z kręgu, także panie Dutkiewicz do dzieła jest pan w czołówce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie to może być. Faktycznie początek średni, ale im dalej tym lepiej. Ogólna ocena 4+ i sięgnę po następną.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga