wtorek, 18 marca 2014

"Feed. Przegląd Końca Świata" - Mira Grant

            Wiem, że nie powinno się pisać recenzji tuż po skończeniu książki i pod wpływem emocji. I co z tego? Nigdy nie twierdziłam, że jestem profesjonalną recenzentką. Rany! Co za denerwująca książka! Co za głupia, paskudna, świetna książka… Aghr!

            Shaun i Georgia to rodzeństwo, które zajmuje się blogowaniem. W sieci umieszczają newsy, relacje z ryzykownych wypadów Shauna i różne informacje dotyczące świata, w którym żyją. Nie byłoby w tym nic szczególnie interesującego gdyby nie fakt, że akcja toczy się w niedalekiej przyszłości, a ludzkość mimo, że wynalazła lek na raka i szereg innych cudów, przypadkowo stworzyła też wirusa, który zainfekowanych zmienia w zombie.
           
            Rodzeństwo z nieodłączną współpracowniczką Buffy dostaje propozycję, by towarzyszyć senatorowi Rymanowi w kampanii prezydenckiej toczącej się w takich właśnie realiach. Ryman ma realne szanse na objęcie władzy w USA, zaś dla bloggerów jest to niezwykła okazja do zyskania popularności. Czy jednak relacjonowanie faktów będzie warte ryzyka?

            „Shaun cały swój czas spędza na ruszaniu się, planowaniu ruszania się albo wymyślaniu kolejnych sposobów na to, gdzie i jak się ruszyć, a wiele z nich wymaga użycia ładunków wybuchowych albo udziału zombie.”


            Najpierw powiem o wadach, bo podejrzewam, że później zachwyty nad tą powieścią pochłoną mnie bez reszty. Otóż – do połowy książka była dla mnie… nudnawa. Akcja się ślimaczyła, a ja przecież liczyłam na jakieś wydarzenia z zombiakami w roli głównej. Myślałam sobie: dziwne to post-apo. Sami powiedzcie: czyż człowiek nie sięga po powieści z tego gatunku dla tej perwersyjnej przyjemności czytania o walce o życie w ekstremalnych warunkach, gdy sam siedzi wygodnie w fotelu? Okazało się jednak, że autorka wcale nie dawkę adrenaliny miała na myśli i muszę przyznać, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej kupowałam jej pomysł (kiedy już tak uparcie przestałam oczekiwać scen walki z zombie, rzecz jasna).

            „Nigdy się nie zatrzymuj, nigdy nie wahaj i nigdy nie okazuj litości ludziom, którzy cię spowalniają. Tak każe nam robić wojsko, a jeśli kiedykolwiek spotkam kogoś, kto słucha tych konkretnych rozkazów, dostanie ode mnie kulkę w imię doskonalenia puli genowej. Jeśli możesz pomóc ludziom przeżyć, pomagasz im. Jesteśmy wszystkim, co nam zostało.”

            Ostatnim minusem była przewidywalność charakterów postaci. Zupełnie jak w baśniach – nie spodziewamy się, że wiedźma nagle się nawróci, a krasnoludki zaczną nielegalnie pędzić bimber. W powieści Miry Grant również nie ma tego oczekiwania i niepewności, bo wszystko widać jak na dłoni. Nie zmienia to faktu, że bardzo, bardzo polubiłam bloggerów, szczególnie Shauna. Ich energia i poświęcenie w dążeniu do prawdy i przekazywania jej społeczeństwu oraz etyka zawodowa sprawiają, że tę książkę powinni obowiązkowo czytać studenci dziennikarstwa.

            Styl pisania autorki określiłabym jako bardzo swobodny i błyskotliwy. Niektóre zdania były dosadne i tak trafne, że musiałam się uśmiechnąć, przyznając im stuprocentową rację i zapisując je. Powieść pisaną piórem tej autorki czyta się niezwykle lekko. Mi przyjemność sprawiało samo obcowanie z jej charakterystycznym, ale niewymuszonym stylem.

            Mira Grant nie pisze o jatce z zombiakami i paroma bloggerami ze skłonnościami samobójczymi w roli głównej. Pisze o etyce dziennikarzy i polityków, o tym, jak łatwo manipulować przestraszonym człowiekiem i o poświęceniu dla idei, na które obecnie coraz ciężej się zdobyć. W przyjemnej, wciągającej formie dostajemy parę istotnych morałów, które chłoniemy i ochoczo przyznajemy im rację, bo wiemy, że tak powinno być – tylko w szarej codzienności o tym zapominamy. Może czas pozwolić Mirze Grant, by nam o tym przypomniała?


            „Oni umarli za ciebie. A teraz przypatrz się dobrze swojemu życiu i powiedz mi: dobrze zrobili?”

*

16 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zachęciłaś, przez co chcę czym prędzej sięgnąć po tą powieść :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na półce, bo zbiera doskonałe recenzje, ale jeszcze nie sięgnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, chyba nie dla mnie, jakoś mnie do niej nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesze się, ze ci się podoba, bo czeka na mnie na polce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba każdy uważa "Feed" za nudnawe w pierwszej połowie, ale ważne, że dalej jest już tylko lepiej! Shaun bardzo się zmienia w drugiej części, ciekawa jestem jak Ci się taka jego wersja spodoba.. Zabieraj się za "Deadline" jak najprędzej, bo jest jeszcze lepsze od pierwszej części :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, czy czytać drugą część, ale po Twoim komentarzu po prostu muszę. :D

      Usuń
  6. Hmm..sama nie wiem, czy się na nią zdecydować ;p
    Hmm...zaufam Ci i może spróbuję ;p
    Zapraszam w wolnej chwilce do mnie :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę ksiażke dwa razy i za pierwszym razem kompletnie nie przypadla mi do gustu, ale dalam jej druga szanse i ejstem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na początku lektury nie mogłam wczuć się w rzeczywistość wykreowaną przez autorkę. Dopiero jakiś czas później powoli się w niego wkręciłam, ale tak, że teraz z niecierpliwością czekam na premierę ostatniej części, "Blackout" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo początkowych uprzedzeń do zombiaków, przeczytałem i byłem bardzo zadowolony. Mnie najbardziej zaskoczyła śmierć jednego z głównych bohaterów (nie powiem, którego, bo już i tak dużo zdradziłem), a zmiana narracji była ciekawym pomysłem (oprócz tego, że była konieczna). Początek dla mnie nie był nudny, po prostu akcja musiała się rozkręcić. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę tych minusów jest, ale mimo wszystko może kiedyś dam jej szansę, skoro jest o blogowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny jest ostatni cytat! Nie jestem przekonana... :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam, a wręcz nie znoszę zombie. Zdecydowanie wolę np. wampiry. Są znacznie przyjemniejsze wizualnie. Ponadto jak sama twierdzisz, do połowy książka jest nudnawa, więc tym bardziej spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesuje mnie ta historia, więc na pewno kiedyś przeczytam tę książkę. Mimo tych paru wad, myślę, że miło spędzę przy niej czas.

    OdpowiedzUsuń
  14. Początek recenzji - *o*
    A potem że do połowy nudnawa... :/
    Ale mimo wszystko - hej! Recenzje pisane emocjami są najlepsze! Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga