czwartek, 6 lutego 2014

Blogowe dyskusje - Pisanie: sztuka czy rzemiosło?

źródło: klik

            Dziś chciałabym porozmawiać z Wami na temat tego, czym właściwie jest pisanie. Dużo czytamy i każdy z nas trafia na lepsze książki i gnioty, które dobrze spisałyby się jedynie jako podpałka do grilla. Trafiamy również na książki napisane świetnie, ale wydaje nam się, że autor stworzył je z myślą o zarobku. Istnieją też dzieła ponadczasowe, o których wielkości nie trzeba nikogo przekonywać. Jak to jest?

            Sztuka jest czymś nieuchwytnym, a jej granica jest bardzo płynna. Ciotka Wikipedia uważa, że:

            „Sztuka spełnia rozmaite funkcje, m.in. estetyczne, społeczne, dydaktyczne, terapeutyczne, jednak nie stanowią one o jej istocie.”

            Zgadza się więc, można powiedzieć na pierwszy rzut oka. Podświadomie nawet czujemy, że książka jest czymś więcej niż rzeczą, że w pisaniu chodzi o coś ważniejszego niż w wytworzeniu paczki gwoździ. Nie stawiamy znaku równości między tak przyziemnymi kwestiami a pisarstwem, nawet, jeśli nie potrafimy dokładnie wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

            Niemniej moje stanowisko nie jest tak jednoznaczne. Uważam, że pisanie zawiera również elementy rzemiosła. Nikomu talent pisania nie spadł z nieba. Potrzebna jest praca, by wyćwiczyć w sobie tę umiejętność. Co więcej – wielu autorów pisze „po coś” i każdy dobrze wie, czym jest owo brzęczące w portfelu „coś”. Gałczyński mówi wprost:


„Wszystko tutaj opisałem
nie na czyjąś próżną chwałę,
lecz by zarobić ździebełko
na bułeczkę i masełko.”

            Jakże więc spierać się z samym pisarzem o to, dlaczego tworzy?

            Dla mnie pisanie jest czymś z pogranicza sztuki i rzemiosła, płynną materią, która może przelać się na którąś ze stron za sprawą autora, ale nigdy nie określi się jednoznacznie po żadnej ze stron. Myślę, że w tej kwestii pisarstwo uparcie siedzi okrakiem na barykadzie. Trafnie określiła je Nora Roberts:

            „Snucie opowieści jest sztuką, samo pisanie rzemiosłem.”

            Myślę, że ten cytat jest trafnym, świetnym określeniem tego problemu.


            A Wy jak sądzicie? Ku której ze stron bardziej się skłaniacie?

13 komentarzy:

  1. Ciekawy temat sobie wybrałaś na dyskusje - trochę temat-rzeka :)
    Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że pisanie jest sztuką i rzemiosłem, ale według mnie pisanie jest czymś jeszcze. To wylewanie swoich uczuć i myśli, które po prostu dłużej nie mogą już wytrzymać zamknięte w naszej głowie. Tylko wtedy wytwarzają się najpiękniejsze historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako ze sama piszę od ponad 10 lat, wtrącę też swoje trzy grosze. Zgadzam się z przytoczonym cytatem Roberts - wymyślenie porywającej fabuły, wiarygodnych i interesujących postaci, odpowiednie rozmieszczenie momentów zawieszenia uwagi i umiejętne przeplatanie spokoju i ciszy przed burzą z wartką akcją jest w pewnym sensie sztuką, ale bez ukształtowanego rzemiosła nie ma o czym mówić. Sztuka idzie w parze z ciężką pracą nad warsztatem autorskim i walką ze schematami (o tym napisałam trochę więcej niżej).
    Przytoczę Ci pewien wpis, który zamieszczałam na jednym z for literackich, na których się udzielam. Czytałam już jakiś czas temu artykuł w "Glamour", które mama kupiła specjalnie z jego powodu, pt. "Jak napisać książkę". W jego treści padło pytanie, czy pisanie jest rzemiosłem, czy też sztuką, jak i stwierdzenie, że praca nad udaną książką to nie tylko kwestia weny, talentu i liczby przeczytanych pozycji, ale przede wszystkim cierpliwości.
    Ponadto autor powołuje się na niemieckiego poetę Heinricha Heine (czy Heine'ego?), który powiedział, że "literatura rozwija się najlepiej wtedy, gdy jest w połowie rzemiosłem, a w połowie sztuką".
    Znajomy dodał takie "równanie":
    *Rzemiosło – warsztat, poprawny sposób zapisu myśli. Poprawny i płynny
    *Sztuka – wyczarowanie magii ze zwykłych słów
    +
    *Wyobraźnia – stworzenie czegoś niesamowitego: fabuły, wątków, motywu

    Z nieco innej beczki - wielu poczytnych autorów trzyma się jednego schematu powieści. Raz na 10 książek odbiegną od niego, by przy powieści nr 11 wrócić na kolejne kilka do znanego czytelnikom zamysłu.Mimo to są czytani - teoretycznie dzięki świetnym pomysłom i warsztatowi, a praktycznie dzięki wyrobionemu przez te kilka-kilkanaście książek nazwisku. Nazwałabyś osobę powielającą jeden schemat, ale z dużą liczbą książek na koncie, pisarzem? Ja się wstrzymuję od tak pochopnej oceny i często w biegu nazywam takich autorów "pisarzami", ale zazwyczaj albo robię przy tym w powietrzu cudzysłów, albo właśnie używam słowa odpowiadającego w tej sytuacji bardziej, czyli "autor". Wygląda bezpieczniej i nie nadaje komuś funkcji, której ta osoba nie pełni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dodam inną odpowiedź, z którą się w 100% zgadzam, autorstwa znajomej z tego samego forum:
      "Nie ma sztuki bez rzemiosła moim zdaniem. Każdy zaczyna z "czymś", ale każdy także ćwiczy. To widać po miesiącach czy latach – my sami to widzimy i widzą to inni (tak piszę na podstawie tego co widzę ja i co ja znam). W żadnej dziedzinie nie ma kogoś kto przyjdzie i zawojuje, trzeba mieć wiedzę, a żeby wiedzę mieć, to trzeba się kształcić. Można powiedzieć, że z talentami jest inaczej, bo z talentem podobno trzeba się urodzić, jednak moim zdaniem nie jest tak do końca. Nawet jak się robi coś dobrze, to zawsze można robić lepiej. Mnie na poczatku pisania chwalono i sama myślałam, że pisac umiem, ale jakby porównać moje początki i to, co jest teraz, to po prostu niebo a piekło.
      Z drugiej strony, uważam, ze nie można pisać dobrze, nawet nieważne jak dobrze by się technikę, stylistykę i cokowliek znało, jeśli się nei ma tego "czegoś"."

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą w zupełności, świetnie rozwinęłaś ten temat. :)

      A propos tych "pisarzy", o których mówisz - ciężko jednoznacznie określić, kto jest pisarzem, a kto "pisarzem". Myślę, że taki jednoznaczny osąd może czasem być krzywdzący i nie do końca obiektywny.

      Usuń
  3. Pisanie to dla mnie jednak przede wszystkim rzemiosło...bo myślę, że pomysł na np. dobrą powieść to podstawa. Jeśli ktoś ma już taką doskonałą wyobraźnię, to chyba automatycznie mniejszy problem powinien mieć z przelaniem tego na papier? :) Czytelnika trzeba umieć porwać narracją, zainteresować charakterami postaci, poruszyć wyobraźnię opisami, obracać świetnie słowem, dekorować naszą codzienną polszczyznę...więc dla mnie pisanie to przede wszystkim rzemiosło. Nie mówię o pisaniu stricte dla kasy jak nasi pisarze-celebryci, ale o takim bardzo dobrym pisaniu, do którego trzeba po prostu posiadać dobry warsztat. Czytać innych, bawić się słowem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem, żeby pisać to jednak trzeba mieć to ,,coś". Niektórzy tylko mijają się z powołaniem i zaś wychodzi, jak wychodzi. Do rąk czytelników trafiają ,,książki", których nie da się czytać. Wiadomo, że każdy kiedyś zaczynał, ale no cóż...

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę bardzo podobnie jak Ty. Murakami uważa, że istnieje tylko ułamek samorodków, które potrafią świetnie pisać bez pracy. Dla mnie to jest ciężka praca i należy doskonalić swój warsztat i szlifować talent. Bo i talent do tworzenia sztuki także jest niezbędny. Przecież wiadomo, że talent to pierwsza sprawa, bujna wyobraźnia itd. Chyba każdy zna przypadki, w których to pierwsze książki bywały okropne, a kolejne to istny majstersztyk. Dlatego też bardzo nieufnie podchodzę do debiutów literackich z uwagi na to, że prawie nigdy nie są idealne. Choć ostatnio usłyszałam od autorki bloga "Słowo czytane", że jestem osobą infantylną przez to ;-) Musze z tym żyć.
    A poza tym mówisz o pisaniu, które siedzi na barykadzie. I czy nie jest tak z innymi dziedzinami sztuki? Malarstwo, rzeźba itd? Czy nie każdy rodzaj sztuki trzeba doskonalić?

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm tak myślę - jednym pisanie przychodzi łatwiej niż innym, co łatwo można zauważyć na przykładzie debiutów - w przypadku niektórych ciężko uwierzyć, że to pierwsza styczność autora z piórem, a w przypadku innych to aż pożal się... Nie wiem od czego to zależy w sumie, ale podobno trening czyni mistrza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o pieniądze, to w Polsce, z tego, co wiem, autorzy i tak muszą pracować, bo z tego nie da się wyżyć. Chyba że ktoś jest J. K. Rowling lub Kingiem. :) Trudne pytanie - nigdy się nad tym nie zastanawiałem. :) Zależy oczywiście od podejścia autora. Jeśli chce odbębnić swoją robotę, to rzemiosło, ale jeśli ma zamiar coś przekazać, nie tylko stworzyć historię o nastolatkach, które piją alkohol strumieniami, mają kontakty seksualne z przypadkowymi mężczyznami i w ogóle więcej jest w tej książce golizny niż samych wydarzeń, to myślę, że sztuka. :) Jednak dodatek do pensji jest... Jak już wspomniałem: trudne pytanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisanie - czy owoc tego pisania - książka, recenzja, artykuł - jest odzwierciedleniem tego, co ma człowiek w duszy, w głowie (plus jego umiejętności). Ponieważ każdy człowiek jest inny - a każdy ma prawo pisać - każdy tekst musi się różnić. To co piszemy, to my;) Dlatego wśród książek są arcydzieła, książki średnie i takie, z którymi nie chcemy mieć nic wspólnego:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Krótko. Żeby pisanie mogło być sztuką, musi być najpierw rzemiosłem.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy temat. Uważam, że niektórzy mają pewien dryg do pisania, lekkość pióra, jednak mimo to należy doskonalić swoje umiejętności. Nie wszyscy jednak tę wspomnianą cechę mają i muszą ciężką pracą wyrobić sobie styl.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poradnik Kinga dotyczący pisania powieści nosi tytuł "Pamiętnik rzemieślnika". Autor zwraca uwagę na to, że pisanie to przede wszystkim warsztat. Czasami udaje mi się wydusić z siebie jakieś opowiadanko i jako początkujący pisarzyna uważam, że sztuka kończy się w głowie. Mając już wszystko przemyślane, człowiek musi usiąść na tyłku i zacząć wystukiwać kolejne literki - wtedy zaczyna się rzemiosło.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga