środa, 15 stycznia 2014

"Kupiliśmy zoo" Benjamin Mee

            „Kupiliśmy zoo” to książka, którą chciałam przeczytać od dawna. Tematyka odpowiadała mi w stu procentach ze względu na obecność zwierząt. Okazało się jednak, że nie tylko miłośnicy zwierzaków powinni sięgnąć po tę powieść.

            Historia jest doprawdy niezwykła. Benjamin Mee, autor i główny bohater równocześnie, wiedzie spokojne życie na południu Francji. Sam przyznaje, że miejsce, w którym mieszka z żoną i dziećmi jest bajeczne. Kiedy jednak dostaje informację o tym, że podupadające zoo w jego ojczystej Wielkiej Brytanii jest wystawione na sprzedaż, nie waha się długo. Na nieco szalonym procesie realizacji marzeń Bena cieniem kładzie się choroba jego ukochanej żony.

Niesamowite, jakie historie potrafi pisać życie. Nasuwa mi się powiedzenie: „Prawda, w przeciwieństwie do kłamstwa, nie musi być prawdopodobna”. I coś w tym jest. Nie sądzę, by ta książka została pozytywnie przyjęta, gdyby była fikcją literacką. Przecież nikt nie uwierzyłby w taką historię, nie mówiąc już o tym, że autor musiałby być naprawdę szalony, by ją wymyślić.


Benjamin Mee pisze świetnie. Mamy wrażenie, że lekkim krokiem, z odpowiednią dozą niewymuszonego poczucia humoru, prowadzi nas przez swoje życie. Przystajemy obok klatki z Suwerenem, jaguarem lubiącym ucieczki, a później pochylamy się nad chorą Katherine. Jesteśmy obecni w życiu Bena i nie czujemy się jak intruzi albo podglądacze, tylko jak integralna część jego świata.

Ta książka sprawia, że zapominamy, co właściwie oznaczało słowo „nuda”. Czyta się ją błyskawicznie, co można potraktować jako wadę – skończyłam czytanie wczoraj, a już tęsknię za zwierzakami i ekipą zoo… Myślę, że ta książka zostanie jedną z moich ulubionych. Historia o pasji, którą doskonale rozumiem, niezwykle motywuje do działania. Pokazuje, że zawsze można znaleźć rozwiązanie, by osiągnąć swój cel. Pokazuje, jak ważna jest rodzina i wiara, że to, co robimy jest właściwe.

Powieść sprawia, że czytelnik czuje się naładowany pozytywną energią. Niesamowite historie związane ze zwierzętami były moją ulubioną częścią. Ben opiekuje się nimi mądrze i traktuje je z szacunkiem i mam wrażenie, że znalazłby zabawne określenie na każde ze swoich zwierząt. Pod zdjęciem jednej z alpak jest napisane, że ma rozum konia na biegunach. I jak tu się nie uśmiechnąć?

Skoro mowa o zdjęciach – w połowie książki jest ich parę (dlaczego tak mało…?), wydrukowanych na lepszym papierze i niezwykle przykuwających uwagę. W ogóle, cały projekt graficzny zasługuje moim zdaniem na duże brawa. Twarda okładka, fioletowa z małymi, żółtymi obrazkami zwierząt świetnie współgra z wyklejką i obwolutą, na której widać zdjęcie Benjamina z podopiecznymi i tytuł. Z przyjemnością sięgnę po inne książki tej serii. Dla mnie to prawdziwe perełki – nie dość, że wydane przepięknie, na co zwracam dużą uwagę, to jeszcze mówiące o tym, co kocham najbardziej.


Komu polecam „Kupiliśmy zoo”? Każdemu. Miłośnikom zwierząt, osobom poszukującym ciekawych historii lub znudzonych sztampowymi obyczajówkami. Ta książka sprawi, że czytelnicy zaczynający się już powoli nudzić powtarzalnością schematów w literaturze znów nabiorą wiatru w żagle i ze zdwojonym wysiłkiem będą szukać niezwykłych historii.

15 komentarzy:

  1. Chyba nie do końca moja tematyka,, bo w sumie rzadko czytam takie książki, chociaż zwierzęta oczywiście lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka swoją tematyką do mnie nie przemawia, więc podziękuję. A czy książka ma coś wspólnego z filmem o tym samym tytule?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam fragment filmu. :)
    Wygląda fajnie, na jedną z tych książek, po których lekturze czytelnik wierzy, że chcieć to móc.
    No i masz rację- wydanie pięknie.
    Świetnie czyta mi się Twoje recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami ciekawie poczytać coś innego, a zwłaszcza, jeśli dodaje pozytywnej energii :) Będę ją mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiła mnie, aż mi się do zoo zachciało iść ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mogę tylko zachęcić po przeczytaniu książki, do świetnej ekranizacji w reżyserii Camerona Crowe'a. Polecam i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja miłość do zwierząt kończy się na posiadaniu kota i psa, o którym mówię, że jest mojej siostry. :) Mimo tego z chęcią zapoznam się z tą pozycją. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię zwierzęta, więc w sam raz dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałem o filmie, ale nie wiedziałem, że istnieje też książka. Jednak nie jest to moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozejrzę się za tą pozycją. Mam ochotę na coś innego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właściwie nie przypuszczałam, że mnie zainteresuje, ale stało się. Chętnie bym się za nią zabrała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nominacja liebster blog award

    OdpowiedzUsuń
  13. No proszę kolejny ciekawy tytuł, który wydaje się być naprawdę warty dłuższej uwagi ;) Jeśli tylko wpadnie mi w dłonie nie omieszkam się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga