piątek, 10 stycznia 2014

Blogowe dyskusje. Literatura ambitna - czyli jaka?

[Źródło]
           Wielu miłośników książek postanowiło w nowym roku czytać bardziej wartościowe książki. Chcemy poznawać klasykę, literaturę ambitną, choć sporo osób zabiera się do tego, jak pies do jeża (m.in. ja :p). Jestem jedną z osób, które co prawda nie ogłaszały tego wszem i wobec, ale chciałyby przeczytać coś ambitniejszego. A przynajmniej spróbować.

            Stąd dzisiejszy temat, na który chciałabym z Wami porozmawiać. Jaką literaturę powinno się nazywać ambitną? Co jest „klasykiem”? Zapewne każdy z nas potrafi podać parę tytułów, gorzej z ogólną definicją. W poszukiwaniu tejże przejrzałam parę for internetowych, ale źródło to cokolwiek wątpliwe – jedna z osób polecała jako ambitną literaturę Paulo Coelho. Czym prędzej zamknęłam wszystkie pootwierane okna i ufam, że Wy doradzicie lepiej. ;)


            Według mnie ambitną można nazwać literaturę naukową i uznawaną za klasyczną. Klasyczna to natomiast taka, którą „każdy powinien znać”, a przynajmniej orientować się, że coś takiego istnieje. Fakt, że takie książki często czyta się trudno jest pestką w porównaniu do satysfakcji, którą mamy po przeczytaniu dzieła. Poczucie, że przeczytało się coś wartościowego, coś, co pomaga nam się rozwijać jest niezwykle pozytywnym uczuciem. To fascynujące, odkrywać książki, które przybliżą nam tematy od dawna nas interesujące, wygrzebanie czegoś ambitnego spod stosu tzw. „czytadeł”. Rzecz jasna, nie mam absolutnie nic do książek „lżejszego kalibru” i sama chętnie sięgam po młodzieżówki, kryminały i tym podobne. Grunt, żeby na tym nie poprzestawać.

Zmotywować może wyzwanie „Ocalić od zapomnienia”. Sama na pewno wezmę w nim udział. Czy ktoś z Was już o nim słyszał i również planuje w ten sposób motywować się do sięgania po starsze książki? :)

            Myślę, że na blogu będę opisywać swoje zmagania (to słowo tchnie optymizmem, prawda? :D) z literaturą klasyczną. Co do naukowej – waham się, czy nie wprowadzi zbyt dużego bałaganu. Nie czuję się jednak osobą mającą kompetencje, by recenzować Mickiewicza czy Dostojewskiego, albo dzieła naukowe, więc w osobnym cyklu będę opowiadać, jak przebiegło moje spotkanie z książką. Na koniec pytanie do kreatywnych – jak taki cykl nazwać?


            Pozdrawiam i liczę na Waszą opinię. :)

17 komentarzy:

  1. Literatura ambitna? W zasadzie postawiłaś dobre pytanie. Według mnie jest to książka, która ma wiele przesłań, wiele płaszczyzn i niesie ze sobą głębszy sens. Trudno mi to wyjaśnić, pewnie nie ja jedna próbowałam zmierzyć się z tą myślą. Moje postanowienie na ten rok to przestać ograniczać się tylko jednym gatunkiem. Zobaczymy, jak to wyjdzie.
    Nazwa cyklu? "Spotkanie z klasyką"? "Spotkanie z wielkim pisarzem"? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję, że wspomniałaś o moim wyzwaniu :) Według mnie ambitna literatura to taka, która wnosi jakieś wartości, zmusza do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, chociaż lubię książki Paulo Coelho, to czy można jego książki zaliczyć do literatury ambitnej? Kwestia dyskusyjna. Do tego typu książek na pewno można zaliczyć m.in. te powstałe do roku 1989, bo potem już w większości to komercja. Ale wśród współczesnych można również znaleźć taką literaturę, która jest dobrym, wręcz wspaniałym dziełem i dającym wiele do myślenia. A do takich książek można zaliczyć m.in. te napisane przez J.M. Coetzee czy H. Murakami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem literatura ambitna, to taka, która zmusza nas do refleksji, której znajomość pogłębiamy- najczęściej nie wystarczy przeczytać takiej książki raz, aby zrozumieć i polubić. To również niebanalna historia, coś więcej niż zwykła "młodzieżówka", romans czy dramat. Myślę, że literatura ambitna dla każdego znaczy coś innego, bo "próg" normy jest inny dla każdego. Ponad ten próg- to właśnie ambicja. Zgadzam się jednak, że nazwiska niektóre gwarantują literaturę ambitną każdemu: Coetzee, Pilch, Gombrowicz, Orwell. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja właśnie nie cierpię powieści Coelho. One są naszpikowane jakimiś dziwnymi rzeczami, które, jako zadeklarowany przeciwnik poezji i niezrozumiałych wydarzeń w książce są do mnie nie do przyjęcia. :) Za to wolę książki Schmitta. A w nowym roku na pewno muszę przeczytać do końca cykl o Wiedźminie Geralcie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie klasyk to książka typu "Lalka" Prusa, wiesz, lektury w sensie :D no i twórczość m.in. sióstr Bronte, ale wiadomo, że dla kogoś innego ich książki mogą w ogóle nie mieć związku z klasyką :) ja sięgam po te stare, wartościowe ponoć dzieła przy okazji czytania lektur na studiach, więc jestem... hmmm... "na bieżąco" :)
    Pozdrawiam !
    PS- kto zrobił Ci taki śliczny szablon ? Jeśli możesz to odpisz u mnie na blogu, bo nie wiem, czy z moją sklerozą dokopię się z powrotem do tej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie literatura ambitna nie musi być tym samym, co literatura klasyczna. Klasyczna oznacza według mnie ni mniej, ni więcej właśnie coś klasycznego, typowego dla jakiegoś gatunku, okresu historycznego. I nie zgodzę się, że wszystkie książki określane mianem "klasyki" rozwijają. Może rozwijały ludzi w jakiejś epoce, bo rzeczona książka wyprzedzała swoje czasy prezentowanymi poglądami czy sposobem prowadzenia narracji na przykład, ale to nie znaczy, że dziś dla nas jest tak samo odkrywcza. Nie wierzę też, że autorzy takich książek zamierzali zawrzeć taką głębię, jakiej my się dzisiaj bez sensu doszukujemy. Pewna Pani Profesor opowiedziała nam, jak to Mickiewicz napisał "Dziady", bo go ząb bolał :). A, no i nie stosuję wyznacznika - im trudniej się czyta, tym więcej satysfakcji. A za literaturę ambitną uważam książki, które coś wnoszą do naszego życia, są innowacyjne, nowe, trochę szalone, trochę tak dziwne, że aż trudno powiedzieć, jakie naprawdę są. Myślę, że wsadziłabym do tej półki Pratchetta - bo czytając jego powieści, co chwila wybucham śmiechem z przerażenia, że "ludzie naprawdę tak się zachowują, i Boże, jak on to dobrze ujął, jakby wygrzebał myśl z dna podświadomości!". To, na co Coelho wykorzystuje trzy strony, Pratchett zamyka w jednym skromnym zdaniu, które wywraca świat i sposób myślenia do góry nogami. Ambitne było "Pierwsze Prawo Magii" Goodkind'a, bo wykreowany świat był naprawdę ciekawy i poruszał ważne problemy moralne. Wiedźmin jest ambitną literaturą - bo jak czytasz, to masz poczucie, że o coś autorowi chodziło, coś mu się w głowie uroiło i chce to przekazać światu, a nie tylko dać ludziom rozrywkę, jak Pilipiuk chociażby.
    A, no i tak na koniec, nie zgadzam się, że literatura naukowa jest literaturą ambitną :). Jest po prostu naukowa. Przekazuje informacje. Taki jest jej cel.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa odpowiedź! :)
      Co do ambitnych lektur, to muszę przyznać Ci rację - Twoje poszerzenie definicji takich książek dało mi do myślenia. :)

      Nie zgodzę się natomiast co do literatury naukowej - czytając takową, zdobywamy wiedzę, więc moim zdaniem jest to literatura ambitna. :)

      Usuń
  8. Nie wiem, jak nazwać, ale też zauważyłam, że każdy w 2014 roku ma czytać klasykę:)
    Ja nie pozostaję gorsza już od 3 lat :) z racji kierunku studiów. Niektóre naprawdę mnie zachwycają, inne czytam, bo muszę. Z niektórymi trudno mi się rozstać, natomiast przy kolejnych jestem rada, że to już koniec;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Literatura ambitna dla mnie to po prostu powieści skłaniające do przemyśleń na życiowe tematy. Kiedy już się ma z taką do czynienia, odczuwa się to niedefiniowalne ciepło w środku - chyba stąd wzięło się określenie "uczta dla duszy" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę się zabrać za ambitne książki, klasykę, bo większość pozycji przeze mnie czytanych nic nie wnosi, no chyba że chwilę relaksu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie relaksujące książki też są potrzebne. :) Osobiście lubię po nie sięgać, żeby odpocząć.

      Usuń
  11. Nigdy do literatury ambitnej nie zaliczyłabym Coelho ;) aż strach się bać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jestem takiego samego zdania ;) Szpikowanie powieści utartymi frazesami to niezbyt dobre wyjście. Ale cóż, co kto lubi.

      Usuń
  12. Rzeczywiście literatura ambitna to mało precyzyjne określenie i trudne do zdefiniowania. Łatwiej powiedzieć czym jest literatura nie-ambitna - powiedziałabym, że to taka, która daje tylko rozrywkę. Dla mnie literatura ambitna to taka, która ma jakąś problematykę, porusza kwestie moralne, zawiera refleksje o życiu. Uważam też, że dla każdego co innego może być ambitną literaturą. To tak jak z matematyką - niektórzy opanowują ją na poziomie akademickim, a inni z trudnością na poziomie podstawowym. Tak samo nie można wymagać od wszystkich by czytali te same książki. Dlatego myślę, że każdy czytelnik powinien po prostu podjąć wyzwanie, by od czasu do czasu oprócz czegoś dla rozrywki przeczytać coś ku zbudowaniu ducha, a co to takiego będzie, to zależy od tego, co akurat jemu w duszy gra :)
    Życzę powodzenia w Twoich planach, a cykl nazwałabym, w sumie nie wiem jak, ale coś z ambicja w tytule ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć!
    Twój blog dostał nominację do Liebster Blod Award od Książki od Kuchni :)
    http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/2014/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytane ostatnio, które uważam za dobre przykłady literatury ambitnej:
    Henderson, król deszczu - Saul Bellow
    Gajowy - Barry Hines (czytałem po raz drugi a "pierwsze czytanie" miało miejsce w roku 1982 tj. w roku pierwszego wydania pozycji i upływ czasu nie wpłynął na zmianę mojej opinii )
    Wiosną owego roku - Susan Hill
    Pan Phillips - John Lanchester
    Biblia jadowitego drzewa - Barbara Kingsolver
    Mógłbym jeszcze wymieniać dość długo ale chciałbym zdefiniować bądź zbliżyć się choć trochę do definicji literatury ambitnej. Czytając oddaję się w całości kontemplacji utworu, momentami nie całkowicie kontroluję swoje uczucia i reakcje jak chociażby uśmiech, śmiech, łza/łzy, zmarszczenie czoła, rzucona półgłosem uwaga, zapisanie fragmentu, cytatu etc., etc. Zawsze żałuję, że nie ma dalszego ciągu, że to już koniec, że przeczytałem i... co dalej!? Odczuwam fizyczną i duchową bliskość z pisarzem z reakcjami typu: jeśli już zmarł - mocno to przeżywam, ubolewam nad tym, jeśli żyje - chciałbym jej/jemu napisać jakie wrażenie wywarła na mnie powieść, podzielić się z nią/nim moją czytelniczą ekstazą co najczęściej znajduje swe ujście w poleceniu dzieła kilku bliskim mi osobom. Przy doborze lektur kieruję się najczęściej własnym czytelniczym "nosem".

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga