piątek, 13 grudnia 2013

"Równoumagicznienie" Terry Pratchett

            „Pismo było całkowicie obce i Esk ucieszyła się z tego – byłoby strasznie wiedzieć, co oznaczają te wszystkie litery; wydawały się zbudowane z paskudnych stworzeń robiących sobie nawzajem skomplikowane rzeczy.”

            Twórczość Pratchetta jest znana chyba każdemu, kto choć trochę interesuje się fantastyką. Jedni cenią jego poczucie humoru i lubią wracać do świata Dysku, inni uznają, że absurdalne historie kompletnie im nie odpowiadają.

            Od samego początku wahałam się między tymi dwoma stanowiskami. Uwielbiam cytaty z książek tego autora i jego poczucie humoru, ale przez same powieści ciężko mi było przebrnąć (przeczytałam dwie i pół). W końcu stwierdziłam, że dla zabawnego tekstu nie ma sensu brnąć przez kilka następnych stron i długo nie sięgałam po twórczość Pratchetta.


            Ostatnio postanowiłam jednak dać mu jeszcze jedną szansę. W książkach z serii Świat Dysku urzekały mnie co prawda okładki, zawsze pełne barw i szczegółów, ale niezmiernie irytował mały druk. Pomyślałam, że może to było powodem, dla którego nie przepadałam za czytaniem tych książek. Okazało się, że Pratchett na czytniku – większym drukiem – jest już znacznie bardziej „zjadliwy”.

            Tym razem wzięłam się za „Równoumagicznienie”. Po „Kolorze magii” i „Blasku fantastycznym” był to miły powrót do Świata Dysku, co prawda bez Rincewinda i Dwukwiata, za to z rezolutną Esk i jej Babcią (która wcale nie była prawdziwą babcią, tylko czarownicą).

            Esk miała zostać magiem. Tyle tylko, że dotąd żadna przedstawicielka płci pięknej nie mogła nim być. Dziewczynka jednak nie tylko wie swoje i koniecznie chce wypełnić przeznaczenie. Dodatkowo ma w tym kierunku uzdolnienia. Spędzając czas u Babci szybko przekonuje się, że życie czarownicy nie będzie jej odpowiadało – chce być magiem i już.

            Po przeczytaniu tej powieści jestem znacznie bardziej pozytywnie nastawiona do twórczości Pratchetta i myślę, że chętniej zapoznam się z resztą historii, które stworzył. Może było mniej śmiesznie, niż tego oczekiwałam, ale generalnie czytało mi się bardzo dobrze. No i po raz kolejny urzekło mnie, tak typowe dla tego autora, łączenie zabawnych scen z pouczającymi, wartymi zapamiętania cytatami.

            „Doskonale wiadomo, że istotnym warunkiem sukcesu jest brak wiedzy o niemożliwości tego, co człowiek próbuje osiągnąć. Osoba  nie zdająca sobie sprawy z szansy porażki może być kijem wepchniętym w szprychy roweru historii.”

            Myślę, że na temat twórczości Pratchetta każdy ma wyrobione swoje zdanie i albo ją uwielbia, albo omija szerokim łukiem. Ja po „Równoumagicznieniu” zaczynam zbliżać się do tej pierwszej grupy. Cenię książki z ładunkiem pozytywnej energii, lekkie w odbiorze i zabawne, ale nie głupkowate czy banalne. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać którejkolwiek książki tego autora, może czas po jakąś sięgnąć?

           

*

Książka zalicza się do wyzwania: Czytam fantastykę.

8 komentarzy:

  1. Ksiązka wydaje mi się godną przeczytania pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba by w końcu przeczytać jakąś jego książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wyżej zrecenzowana książka jest jak najbardziej dla mnie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic tego autora;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu muszę zabrać się za jakąkolwiek książkę tego autora :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś przyjaciółka czytała coś Pratchetta. Spodobała jej się ta książka i nawet miałam przeczytać, ale... zapomniałam. Ty mi o tym autorze przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie ze Świata Dysku przeczytałem 3 powieści, ale po kolejne na pewno sięgnę, bo Pratchett pisze prześwietnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga