wtorek, 26 listopada 2013

"Więzy krwi" Maja Lidia Kossakowska

            „Więzy krwi” to książka, którą chciałam przeczytać od dawna. Maja Lidia Kossakowska od wielu lat jest jedną z moich ulubionych pisarek, a zbiór opowiadań, o którym mowa tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

            Ciężko określić jednym słowem tę książkę. Kossakowska zebrała razem tak różne opowiadania, że pod koniec przestałam się dziwić czemukolwiek. Ponadto, wreszcie miałam okazję zapoznać się z debiutem pisarki, opowiadaniem „Mucha”. Ma ono tak charakterystyczną dla Kossakowskiej (a przeze mnie ubóstwianą) cechę – budzi niepokój, a później wbija w fotel i jeśli ktoś nie mruczy pod nosem „o kuuurde” ze zdumieniem, to tylko dlatego, że nie jest w stanie wydusić z siebie ani słowa.

Co więcej? Moje serce zdobył stary koń imieniem Smutek, młody kat Ambrosius, którego nikt nie chciał traktować poważnie i pewien diabeł z lustra. A przede wszystkim, jak zwykle, oczarował mnie fantastyczny, wyjątkowy styl autorki.


             Jestem pewna, że nie każdy polubi jej twórczość. Niektórym może nie przypaść do gustu styl, ale przede wszystkim co wrażliwszych czytelników mogą odrzucić dość… krwiste, lub na inny sposób brutalne sceny. Autorka nie patyczkuje się, nie bawi z czytelnikiem w wymianę grzeczności. Biorąc do ręki książkę Kossakowskiej trzeba mieć na uwadze, że świat przedstawiony uderzy między oczy zarówno nasz spokój, jak i czasem – dobry smak.

            Coś jednak musi się kryć w tych opowiadaniach, skoro tak je wychwalam, prawda? Mnie urzeka ich wyjątkowość. Fakt, że autorka potrafi wnieść coś nowego w literaturę fantastyczną i robi to w świetnym stylu. Uwielbiam jej styl, o czym wspominałam wcześniej. Porównania lub określenia są czasem zdumiewająco oryginalne, a jednocześnie niesamowicie trafne. (Tu jednak muszę wskazać jeden minus – powtarzające się porównania to jedyna rzecz, która mnie denerwowała.) Co więcej? Myślę, że to autorka z szybko kurczącego się kręgu autorów, która potrafi zdumiewać nawet najbardziej oczytanych. Jeśli myślicie, że w kwestii beletrystyki poznaliście już wszystko, Kossakowska szybko wyprowadzi Was z błędu.

            Prawda jest taka, że o tej książce nie da się opowiedzieć. Trzeba ją przeczytać, czy raczej – przeżyć – samemu. Ja jestem bardzo zadowolona, że miałam okazję się z nią zapoznać. Także dla wszystkich miłośników dobrej, polskiej fantastyki powinna to być lektura obowiązkowa. A jeśli po prostu szukacie czegoś oryginalnego, książki, która nie powiela schematów, a zamiast tego wyłazi ze sztywnych ram, błyskając trochę szalonymi, ale hipnotyzującymi oczyma, również będziecie bardzo zadowoleni.

            Uważajcie na diabły z lustra i strzygi trzymające w spiżarniach gołębie. A nade wszystko strzeżcie się szarości i przeciętności. „Więzy krwi” są świetną bronią.

16 komentarzy:

  1. Oj, ale tu u Ciebie klimatycznie. :) Kossakowską kojarzę z "Siewcy wiatru", ale o tej książce jeszcze nie słyszałam. Nie przepadam jednak za opowiadaniami. Wolę dłuższe historie, dzięki którym mogę zżyć się z bohaterami. Mimo wszystko lubię oryginalne lektury, wiec prędzej czy później z twórczością tej pani się zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę się zapoznać z twórczością tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wprawdzie po opowiadania nie sięgam zbyt często - zanim się człowiek wkręci już koniec i niedosyt wielki, ale robię czasem wyjątki :) To będzie jeden z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ale raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie muszę zapoznać się z twórczością tejże autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest dla mnie straszna, aczkolwiek spróbować można. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: " Nie oceniaj książki po okładce"

      Usuń
  7. Zainteresowałaś mnie, tym bardziej, że nie czytałam dotychczas niczego tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmień to jak najszybciej! :) Polecam "Siewcę wiatru" - ja od tej książki zaczynałam. :)

      Usuń
  8. Niestety nie dotarłam jeszcze do książek tej autorki choć czekają na półce, aż w końcu za nie się wezmę, ale tej książki nie mam... Zaciekawiłaś mnie i n a pewno muszę ją mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Do tej pory z Kossakowską spotkałam się jedynie przy okazji czytania Siewcy Wiatru i Zbieracza Burz i muszę przyznać, że byłam niezwykle oczarowana twórczością autorki. Podobnie jak Tobie, bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania, ale przede wszystkim jej odwaga w pisaniu - jej niebo wcale nie okazało się rajem, ponad to nawet w niebie nie ma dusz idealnych i chyba to mi się najbardziej w tym podobało. Jeśli chodzi o zrecenzowaną wyżej książkę, to niestety jeszcze na nią nie wpadła, dlatego, że w bibliotece, w której się zaopatruję w książki nie ma zbyt wiele jej pozycji, ba jak na razie spotkałam tam tylko wcześniej przeze mnie wymienione. Niemniej jednak z przyjemnością bym do niej sięgnęła i będę na nią polować ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Od tej autorki nie przeczytałem jeszcze żadnej książki, ale na pewno kiedyś to się zmieni. Największą ochotę mam na "Grillbar galaktyka".

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga