poniedziałek, 18 listopada 2013

"Alicja w krainie zombi" Gena Showalter

                Gena Showalter, autorka serii „Władcy Podziemi” powraca z nowym cyklem. Kroniki Białego Królika, bo taka jest jego nazwa, zapowiada się całkiem ciekawie, o ile przymkniemy oko na parę aspektów. O momentach, w których należy zamknąć oczy i udać, że wcale się tego nie dostrzega, opowiem za chwilę. Najpierw o fabule.

                Alicja ma piętnaście lat, kiedy jej rodzina ginie w wypadku samochodowym. Ojciec alkoholik, przez całe życie obawiający się potworów, niejednokrotnie denerwował córkę swoim paranoicznym zachowaniem. Dopiero po jego śmierci dowiedziała się, że obawy ojca nie były bezpodstawne. Przeprowadziwszy się do dziadków, Alicja poznaje grupę, która walczy z zombi. Przed tymi potworami ostrzegał ojciec. To one przyszły pożywić się ciałami jej rodziców tuż po wypadku. Ali już wie, jaki cel sobie wyznaczy – zamierza zwalczać zombi, nawet za cenę życia.


                Jeśli nie chcemy psuć sobie przyjemności płynącej z lektury, musimy, jak napisałam wyżej, przymknąć oko. „Alicja w krainie zombi” jest bowiem powieścią do bólu schematyczną i dość przewidywalną. Jeśli liczyliście na oryginalny wątek miłosny, to darujcie sobie tę książkę. Ten aspekt jest tak do bólu wtórny, tak bardzo przewałkowany w każdą możliwą stronę w innych książkach i toczy się w sposób tak oczywisty, że aż dziw bierze, że autorzy podobnych powieści nie posądzają się nawzajem o plagiat. A może liczyliście na świeży powiew w nieruchomym i donikąd niezmierzającym bagienku paranormal romance? Kroniki Białego Królika niestety nie zaskoczą Was pod tym względem pozytywnie. Jeśli mam być szczera, nie zaskoczą Was pod jakimkolwiek względem. Nawet zwroty akcji przewidzicie bez najmniejszego problemu.

                W porządku, ale napisałam przecież, że ten cykl zapowiada się ciekawie. Jak to możliwe? Otóż mimo wszystko książka mi się podobała. Nie regulujcie monitorów, dobrze widzicie. Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając ją i to nie jest ironia. Wiedziałam, że nie należy po takiej powieści spodziewać się czegoś wyszukanego i niezwykłego. Nastawiłam się na prostą powieść młodzieżową, która po prostu pozwoli mi miło spędzić czas – i dostałam takową.

                Postaci – tu się powtórzę – są schematyczne. Są przewidywalne. Czarny charakter, Cole, oczywiście zakochuje się w Alicji, która – a jakże – chce z nim być, nie chce z nim być i znów chce z nim być. Brzmi znajomo, prawda? Dziewczyna ma również oddaną przyjaciółkę (naprawdę polubiłam Kat za jej wysoką samoocenę i lojalność!), a Cole, rzecz jasna, własną grupę „chłopców do bicia”, którym przewodzi. Wszystko jest jednak przedstawione w tak sympatyczny, przystępny sposób, że czytanie tej powieści relaksuje i sprawia przyjemność. „Alicja w krainie zombi” nastrajała mnie pozytywnie i chętnie po nią sięgałam. Nie musiałam bać się zombiaków ani gubić w domysłach, a obecnie naprawdę nie mam ochoty na takie uczucia. Autorka w jakiś magiczny sposób sprawiła, że tak zużyty już, jakby się zdawało, temat, czytało się… świetnie! A dodatkowo szybko, zapewne za sprawą lekkiego pióra autorki.

                Dodam jeszcze, że zombi (irytujący zapis, zdecydowanie wolę formę: zombie) są przedstawione w tej książce w dość oryginalny sposób, który mi osobiście niezbyt pasuje, ale doceniam nowy punkt widzenia.


                Pewnie siedzicie teraz i wcale nie macie o mnie zbyt dobrego zdania – niby przedstawiłam wady, a jednak stwierdziłam, że książka mi się podobała. Zadając sobie pytanie, czy przeczytać tę książkę, czy nie, wiedzcie, że osobiście ją polecam. Polecam jednak osobom, które wezmą pod uwagę, że nie dostaną czegoś oryginalnego i genialnego, tylko bardzo przyjemny (a nawet bardzo, bardzo przyjemny) „zapychacz” czasu podany w dobrej formie. To trochę tak jak z głupimi serialami – wszyscy wiemy dokładnie, jakie one są, a jednak z niecierpliwością czekamy na kolejny sezon, mimo, że doskonale zdajemy sobie sprawę, co się wydarzy. Ja nie będę oryginalna – czekam na drugi tom Kronik Białego Królika, choćby po to, by spotkać Cole’a, którego uwielbiam i Szrona, Ali oraz Kat, których polubiłam. Już teraz, spoglądając na okładkę wiem, że zapamiętam tę książkę na długo i będzie to jak najbardziej miłe wspomnienie.



Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania tej książki!


17 komentarzy:

  1. Zdecydowanie ją sobie odpuszczę. Kolejne powielanie schematów to coś, czego moje nadszarpnięte nerwy zdecydowanie nie zniosą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze powiem, ze mnie ta książka tak zachwyciła swoją prostotą, że te wady, które wypisałaś, zauważyłam dopiero teraz :> To jedna z moich ulubionych powieści, ale jak się zastanowić... Rzeczywiście, niby pełna niedociągnięć, a taka genialna :D (recenzja u mnie, zapraszam: http://endlessbooks.blogspot.com/2013/10/31-alicja-w-krainie-zombi-gena.html )
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mnie też totalnie zauroczyła, mimo tych wad. :)

      Usuń
  3. Chyba raczej nie dla mnie, takie "miłe spędzanie czasu" z przeciętną książką dla młodzieży jest stratą czasu. Wolę sięgnąć po mniej przewidywalną powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się zniechęcona, mimo słowa "zombi" w tytule ; - )

    OdpowiedzUsuń
  5. Na takie przedstawienie zombi mogłabym się skusić;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już parę recenzji o tej książce. Wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie sięgnę po tę książkę mimo wad :) Jednak ta przewidywalność... Ona mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko spróbuj. :) Zauważ, że Natalie Rosa napisała wyżej, iż książka tak ją wciągnęła, że w ogóle nie zauważyła tych wad. ;)

      Usuń
  8. Nie lubię Zombiaków, ale tej książce dam chyba szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zombi, koło "prawdziwych" nawet nie stały, więc nie ma się co wobec nich zrażać :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz mam zagwozdkę, bo napisałaś, że dobrze się czyta, ale jest przewidywalna... Wprawdzie nie przepadam za zombie, ale chętnie przeczytałabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boję się zombie, raczej bym nie przeczytała :P Wolę zwykłą opowieść o Alicji :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę stwierdzić, że raczej nie sięgnę po tą książkę. O ile uwielbiam książki o jakiś potworach, fantastycznych stworach i tak dalej to nigdy nie trawiłam lektur z zombie w tle. To nie dla mnie. A poza tym pisałaś również o przewidywalności, to jednak nie dla mnie ;)

    Książka co prawda nie dla mnie, ale recenzja bardzo dobra ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga