sobota, 21 września 2013

"Niepokorna" Sandra Brown

                Lektura „Niepokornej” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sandry Brown. Podobno napisała ona kilkadziesiąt powieści i mam nadzieję, że będę miała okazję zapoznać się z innymi jej książkami, bo wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

                Dumna, silna i – jak w tytule – niepokorna Sage ma idealnego chłopaka, przyszłego dermatologa. Jednak w święta mężczyzna z nią zrywa. To wielkie zaskoczenie dla Sage, która oczekiwała oświadczyn, ale bardziej doskwiera jej urażona duma niż złamane serce. Tego samego wieczora poznaje Harlana – mężczyznę, który od niedawna pracuje w upadającej firmie rodziny Sage. To jej bracia wysłali go po dziewczynę, by jak najszybciej dotarła do szpitala, w którym miał się narodzić jej bratanek. Dorównujący Sage temperamentem, Harlan spotyka się z chłodnym traktowaniem, choć sam czuje wobec niej coś innego.

                Wcześniej czytałam głównie fantastykę. Ostatnio, jak widzicie, mam rozrzut jak ruska katiusza i próbuję nowych tematów i gatunków. Tym razem padło na… teksański romans. I powiem Wam, że dawno, bardzo dawno nie czułam takiej przyjemności płynącej z lektury. Czytanie „Niepokornej” sprawiło mi mnóstwo radości!


                W większości romanse są pisane prostym językiem, ale Sandra Brown doprawiła swój styl poczuciem humoru, które bardzo mi odpowiadało i zaskakującymi wydarzeniami. Fakt, pewne aspekty były do bólu przewidywalne, ale przy innych naprawdę byłam zdziwiona. Ponadto spodobała mi się ciepła atmosfera panująca w domu Sage. Rodzina jest dla mnie bardzo ważna, a czytanie o wzajemnym przekomarzaniu się braci, wspólnych posiłkach powodowało uśmiech na twarzy, bo było mi bliskie. Także kreacja Harlana przypadła mi do gustu z osobistych względów – bardzo przypominał mi mojego chłopaka swoim niepokornym charakterem. Spodobało mi się też, że główną bohaterką nie była cukierkowa dziewczyna, tylko dumna, czasem arogancka, momentami aż irytująca dziewczyna z energią i temperamentem.

                Sandra Brown, moim zdaniem, wykonała naprawdę dobrą robotę. Przy „Niepokornej” nie nudziłam się, nie mdliło mnie od ilości słodkich opisów i flirtu bohaterów. Dostałam interesującą, wciągającą powieść, napisaną lekko, z humorem i pazurem. Jak dla mnie – perfekcyjnie!


                Ta powieść nie ma dla mnie wad, poza jedną – zżyłam się z bohaterami i będę za nimi tęsknić… Ale cieszę się, że mogłam ich poznać. Tak więc jeśli macie ochotę na dobry romans, to „Niepokorna” na Was czeka!

*

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J!





Przypominam o trwającym konkursie!

12 komentarzy:

  1. Ja jej osobiście nie czytałam, ale siostra tak i była zachwycona. Widzę, że Ty też;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na romansy akurat nie mam nastroju, ale kto wie - może kiedyś, jak tak ładnie polecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może mi się spodobać, ale na ten moment nie będę się za nią uganiać. Jak mi wpadnie w ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za romansami nie przepadam, ale jestem ciekawa tej ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się wszystko, co Sandry Brown jest, a nie jest thrillerem, tylko romansem, kojarzy się ze scenami łóżkowymi wypływającymi praktycznie z książki... Może przeczytałem tylko jeden jej romans, ale stwierdziłem, że tego nie zrecenzuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę nic złego w scenach łóżkowych. Przecież to romans. ;)

      Usuń
  6. Ja również nie lubię romansów d których mnie mdli, ale ta książka wydaje się całkiem inna. Zaciekawiła mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Romanse lubię tak średnio, ale o tym napisałaś tak ładnie, ze aż chce się czytać!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo chętnie bym przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już książki Sandry Brown i bardzo mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga