niedziela, 29 września 2013

"JestĘ magistrĘ" Magda Bielicka

                „JestĘ magistrĘ” przyciąga wzrok wykonaniem okładki i tytułem, znanym wielu osobom przeszukującym internetowe czeluści. Ten tekst przewijał się wielokrotnie w różnych formach, a skoro jestę recenzentę, powiem Wam, co sądzę o tej książce.

                Mówiąc w skrócie, spodziewałam się po tej książce nieco więcej, a dwa karygodne błędy autorki okazały się gwoździem do trumny. Najpierw jednak o fabule.

                Alicja to dziennikarka prasy lokalnej i główna bohaterka powieści. Bierze udział we wszystkich wydarzeniach, które mogą zainteresować mieszkańców małego miasteczka i okolicznych wsi. Dlatego, kiedy w okolicy zdarzają się coraz częstsze zasłabnięcia – z poszkodowanym właścicielem sex-shopu na czele – Alicja usiłuje wyjaśnić, co takiego się wydarzyło. Równolegle poznajemy losy jej brata szukającego pracy, które mogą załamać niejednego kończącego naukę studenta…


                Po takim tytule i komiksowej okładce spodziewałam się historii z wielką dozą poczucia humoru. Niestety na oczekiwaniach się skończyło. Zamiast tego otrzymujemy historię, w której do samego końca zastanawiamy się „co autor miał na myśli” i – przede wszystkim – co było celem napisania tej powieści. Chwilami miałam wrażenie, że głównych bohaterów jest kilku, ale nie wiem, co miał wnieść do powieści ten zabieg poza lekkim zamętem.

                Autorka ma już na koncie jedną książkę – jest to „Lista. Historia zbrodni niedoskonałych”, również wydana przez Novae Res. W dodatku, podobnie jak główna bohaterka, pracuje jako dziennikarka w prasie lokalnej. Te dwie rzeczy zapunktowały dobrym, lekkim w odbiorze językiem. Jednak parę kwestii spowodowało spory „zgrzyt” w tekście – najpierw lekka scysja z prawami fizyki – przy zbyt gwałtownym ruszaniu samochodem rzeczy… przesunęły się do przodu, a później karygodne i bardzo denerwujące pomylenie „bynajmniej” z „przynajmniej”. Irytowało mnie również dokładne wymienianie rzeczy, które bohaterka ma w torebce lub spisywanie listy zakupów. Pół strony zadrukowanej rzeczownikami nic nie wnosi do tekstu.

                Jak już wspomniałam, nie widzę celu powstania tej książki. Mamy historię Alicji, ale w zasadzie nie wiadomo dlaczego, mamy różne małomiasteczkowe problemy, które później jakoś tracą na znaczeniu (na przykład wątek kradzieży konia w ogóle nie został rozwiązany) i, nazwijmy to szumnie „wątek kryminalny”, który zostaje szybko i bezproblemowo rozwiązany. Naciągane, nieprzemyślane i na siłę – tak odbieram powstanie tej książki.


                „JestĘ magistrĘ” to pozycja dla czytelników o niezachwianej wierze w polskich autorów i osób, które poszukują krótkiej, łatwej i przyjemnej w odbiorze lektury. Ja ze swej strony raczej nie polecam, ale może znajdą się chętni do sprawdzenia, jak im się spodoba ta książka.

*

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novae Res!

9 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie byłam i nadal nie jestem nią zainteresowana;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam kilka dni temu pozytywną opinię na temat tej książki. U ciebie raczej mało zachęcająca, a ja stanęłam w rozkroku i nie wiem już czy zdecydować się na ten tytuł czy sobie jednak darować. Okładka rewelacyjna, opis również zachęca jednak czy to wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro nie polecasz, to nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Więc ja za nią podziękuję;) Nie mam czasu żeby się męczyć;) Recenzja rewelka;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro nie polecasz, to sobie odpuszczę , tym bardziej, że specjalnie nie byłam napalona na tą lekturę

    OdpowiedzUsuń
  6. kurczę, a okładka jest tak fajna...to znaczy że w tym momencie PR wygrywa nad zawartością...to zdecydowanie nie dla mnie;))

    OdpowiedzUsuń
  7. a myślałam, że zawartość będzie taka super.. no cóż.. będę się 3mać od niej z daleka..

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie nie skorzystam, w zupełności wystarcza mi Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga