piątek, 30 sierpnia 2013

"Dziennik Bridget Jones" Helen Fielding

                Roztrzepana, niezorganizowana, nieco naiwna, a przy tym zabawna i budząca sympatię. Dziś o Bridget Jones i tym, co naskrobała w swoim Dzienniku.

                O tej książce z pewnością słyszało wiele osób. Jest prowadzona w formie pamiętnika, w którym Bridget pełnym emocji stylem zapisuje ważne dla niej wydarzenia (flirt z szefem), porażki (przybrani na wadze), obawy (umrze w samotności, a jej zwłoki zje pies) i bieżące sprawy (jestem pijana, idę spać). Poznajemy plusy i minusy życia w związku i bycia singlem z punktu widzenia kobiety pracującej w wydawnictwie i starającej się poukładać swoje życie. Przy okazji zaczynamy też doceniać fakt, że nasza mama nie jest tak uciążliwa jak matka Bridget i zaczynamy dostrzegać swój niezwykły talent organizacji i wielkie pokłady zdrowego rozsądku…


Mimo, że nie jest to powieść o ważnych wartościach, a treść nie należy do tych z kategorii wysokich lotów, Bridget ma w sobie coś, czym ujmuje czytelnika. Ma poczucie humoru i mnóstwo emocji, które biją z każdej kolejnej strony. Fakt, Bridget jest przedstawiona w nieco skarykaturalizowany sposób, ale na pewno nie wyidealizowany – przez co daje nam znacznie lepszy obraz rzeczywistości niż inne książki zaliczane do literatury kobiecej – nawet, jeśli jest to obraz przejaskrawiony. Główna bohaterka walczy z problemami i obawami, które wielu kobietom są bliskie – nawet, jeśli to problemy prozaiczne. Przy okazji możemy dostrzec własne zalety (co w obliczu licznych wpadek Bridget jest łatwizną) oraz stwierdzić, że wiele naszych kompleksów i obaw to są naprawdę drobne sprawy. Za taki pozytywny wpływ na czytelnika należy się tej książce duży plus.

A minusy? Na dłuższą metę Bridget staje się nieco męcząca i upierdliwa, a książka, mimo, że jest krótka, zaczyna nudzić. Sięgając po nią zdawałam sobie sprawę, że nie jest to żadne wybitne dzieło, ale rozczarował mnie fakt, że autorka tak wiele miejsca poświęca naprawdę przyziemnym kwestiom.


Mimo to cieszę się, że w końcu zapoznałam się z tak znanym tytułem, który ze słyszenia kojarzy właściwie każdy. A jeśli nie wie o istnieniu książki, to na pewno widział film. Polecam tę książkę osobom odpornym na głupie sytuacje, mającym dystans i poczucie humoru, a także ceniącym lekkie pióro i chętnym, by rozwiązać zagadkę, jak zyskała popularność książka, w której na co drugiej stronie bohaterka skarży się na swoją wagę. 

14 komentarzy:

  1. No właśnie niby bardzo znana klasyka, ale jednak nie dla wszystkich. Mi od początku charakter Bridget nie odpowiadał, więc po "Dziennik..." nie sięgnę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że w filmie historia Bridget została o wiele lepiej ukazana. Renee, Hugh Grant i Colin Firth są świetni, sprawiają, że film ogląda się z przyjemnością. Czytając książkę męczyłam się i nudziłam, myślałam, że dowiem się czegoś więcej a się przeliczyłam. Film - o tak! książka - strata czasu, jeśli się wcześniej widziało film. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie ciągnie do Bridget Jones;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam film, ale niespecjalnie mnie zachwycił. Na książkę nie mam wielkiej ochoty:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz zupełną racje poczatkowo postać Briget może i jest fajna, ale potem zaczyna człowieka męczyć, a sama książka staje się nużąca. Miałam okazje przeczytać i średnio mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lekka książka, idealna na wakacyjne lenistwo :) nie ma co oczekiwać za wiele, ale z drugiej strony w wielu sytuacjach to plus :)

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O filmie było już tak głośno, że chyba praktycznie każdy o nim słyszał, a książkę z chęcią przeczytam. )

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie moja tematyka, film nigdy mnie nie kręcił. Same reklamy mnie denerwowały. Nie dla mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle szumu było o tej książce, że z pewnością ją przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziennik czytałam parę lat temu i do dziś pamiętam swoje zdziwienie widząc codzienne zapisywanie wagi i jej wahania. Mimo to książkę miło wspominam, a nawet sięgnęłam po jej kontumację.

    OdpowiedzUsuń
  11. formy pamiętnika jakoś nie szczególnie do mnie przemawiają, ale ta była w porządku.
    Obserwuję i zapraszam http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. ja póki co oglądałam film, ale książkę też mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Film ma się nijak do książki
    2. Jako już za niedługo absolwentka Wydziału Polonistyki autorytatywnie stwierdzam, że to bardzo dobra literatura - na wysokim poziomie. A w oryginale na naprawdę wysokim poziomie. Fielding to to bardzo ceniona autorka nie bez powodu.

    Czy czytałaś nową Bridget? Co o niej sądzisz?
    Zapraszam do dyskusji:
    http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2013/11/nowa-bridget.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka z cyklu "lekkie, łatwe i przyjemne". :)
    Ogromny i chyba główny walor to oczywiście tytułowa bohaterka, która szybko budzi sympatię.
    Ale dobrze to opisałaś- po jakimś czasie staje się to monotonne, irytujące i może odrobinę zbyt banalne.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga