czwartek, 2 maja 2013

"Opowieści o Vimce" Alexandra Pavelkova


„Gdy ktoś ma ostrzejszy nóż niż inni, to nie znaczy, że musi nim zabijać. Może… na przykład rzeźbić.”

Myślę, że ta książka nie była nastawiona na zrobienie zawrotnej kariery. Okładka nie wpada w oko i jest raczej przeciętna. Tytuł nie sprawia, że jesteśmy zaciekawieni, a o samej powieści nigdy nie słyszałam. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego słabe czytadła są promowane, a takie perełki jak ta – kurzą się w bibliotece.

            „Opowieści o Vimce” to zbiór opowiadań połączonych jedną wspólną cechą – postacią głównej bohaterki. Vimka jest wiedźmą i ludzie z jednej strony boją się jej, a z drugiej pragną jej pomocy. Dziewczyna czuje się osamotniona wśród ludzi, których przeraża jej dotyk. W tłumie nieprzychylnych twarzy udaje jej się znaleźć jedynego mężczyznę, którego kocha. Co jednak zrobić, gdy ukochany zabija jedynego przyjaciela, którego kiedykolwiek miała?


Od samego początku śledzimy losy dziewczyny i trudne decyzje, które musi podejmować. Trzeba przyznać, że Vimka ma talent do podbijania serc miłośników książek i od razu zaskarbia sobie sympatię czytelnika. Od czasu do czasu autorka wplata w opowiadania retrospekcję Vimki tak zgrabnie, że ten zabieg dodaje książce uroku.

Zbiory opowiadań mają to do siebie, że jedne opowiadania są w oczach czytelnika lepsze, inne – gorsze. Tak było i tym razem. Najbardziej spodobały mi się opowiadania „Kropla Bursztynu”, które potrafi wzruszyć do łez i „Pawie pióro”. Przy innych zdarzały się momenty, w których odczuwałam znużenie i chciałam, by akcja potoczyła się trochę szybciej, ale później trafiałam na fragmenty, przy których po prostu nie sposób było się nie uśmiechnąć.

Książka bowiem, co jest jej bardzo wyraźną cechą, wywołuje wiele pozytywnych emocji. Wzrusza, bawi, interesuje i sprawia, że naprawdę przyjemnie spędzamy z nią czas, bo historie napisane są ciekawie, z wprawą i bardzo dobrym stylem. Mogłoby się zdawać, że niczego więcej nie potrzeba, ale autorka zadbała o jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz. Doceniłam fakt, że „Opowieści o Vimce” uczą – empatii, zrozumienia innych i spoglądania nieco dalej, niż sięga czubek własnego nosa. Współczesne książki często skupiają się tylko na zapewnieniu rozrywki, dlatego tę pozycję uważam za szczególnie wartościową, bo wyłamała się z tego schematu.

Ciężko byłoby wymienić jakąś naprawdę dużą wadę książki. Zauważyłam jedynie, że od czasu do czasu nie bardzo było wiadomo, o kim mowa. Nie wiem, czy jest to niedopatrzenie autorki, czy tłumacza, ale czasem przeszkadzało trochę w odbiorze.

            Książkę polecam zwłaszcza miłośnikom fantastyki, którzy chcą poczytać o czarach, choć nie spektakularnych, smokach – ale nie tych krwiożerczych i ludziach – dla których nie liczy się łatwy zarobek i brutalna zemsta, tylko dobro drugiego człowieka… albo jakiejś innej istoty.

„Najważniejsze są wspomnienia. One zostają.” – powiedział przyjaciel Vimki. I tak będzie z tą książką, którą długo i z sympatią będę wspominać.

*

Książka zalicza się do wyzwania: Czytam fantastykę, które serdecznie polecam. :)

5 komentarzy:

  1. Widzę, że jak najbardziej warto się za nią rozejrzeć:) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja dodana do wyzwania :)
    pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada! : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w sobie coś z czarownicy, uwielbiam magię i nie przepuszczę żadnej okazji żeby z nią obcowac

    OdpowiedzUsuń
  5. 7 lat temu znalazłam ta książkę na targu nad morzem, tak naprawdę kupiłam ją za bezcen-15zł... Mnie osobiście oczarowała właśnie okładka ( prosta, bez zbędnych zdobień i i tego całego gówna które teraz jest na każdej książce aby przyciągnąć czytelników). Pochłonęłam ja tego samego dnia i byłam pod ogromnym wrażeniem, od tamtego czasu przeczytałam ja jeszcze z 7 razy i robiła na mnie tak samo wielkie wrażenie jak za pierwszym razem ;) Twoja recenzja jest bardzo trafiona i mam nadzieje ze jest więcej takich osób, które doceniają rąk świetne książki jak właśnie Opowieści o Vimce :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga