środa, 15 maja 2013

"Noc zombie" Brian Keene


                „Noc zombie” to horror, którego mimo, że bardzo mi się spodobał, nie poleciłabym każdemu. Co wrażliwsi zapewne prędko odłożyliby książkę, albo podarowali znajomemu z drugiego końca Polski – byle tylko powieść znalazła się jak najdalej od nich.

                Jim siedzi w bunkrze, do którego próbuje dostać się jego żona pod postacią zombie. Drapie palcami betonowe ściany, wołając mężczyznę po imieniu. Jim, otoczony przez umarłych, czuje się względnie bezpiecznie w swojej kryjówce. Kiedy jednak odbiera telefon i w słuchawce słyszy wołanie o pomoc swojego syna, postanawia opuścić schronienie i wyrusza chłopcu na ratunek.

                „Boję się, tato. Nie powinniśmy opuszczać strychu, ale mama jest chora i nie wiem, jak jej pomóc. Słyszę stwory na zewnątrz domu. Czasami po prostu przechodzą obok, ale czasami wydaje mi się, że próbują wejść do środka. (…) Tato, obiecałeś, że zadzwonisz! Boję się i nie wiem, co robić. (…) I, tato, kocham cię mocniej niż Spidermana, i mocniej niż Pikachu, (…) i nieskończenie mocno. Kocham cię nieskończenie mocno.”


Równolegle do wątku Jima poznajemy historię naukowca, narkomanki i oddziałów wojska. Każdy z nich prowadzony jest ze starannością, a wszystkie przeplatają się i łączą, tworząc spójną całość.

Najbardziej zauważalną cechą świata, który przedstawił autor jest brutalność i okrucieństwo. Dokładne opisy ofiary zjadanej żywcem przez zombie i inne straszne sytuacje mogą zniechęcić niektórych czytelników. Moim zdaniem jednak horror dobrze spełnił swoją rolę. Jest naprawdę mocny i wręcz przesiąknięty krwią postaci umierających na kolejnych stronach książki. Autor uświadamia nam również, że niekiedy najstraszniejszym potworem może okazać się… człowiek.

Przyznam, że nigdy nie czytałam równie krwawej i brutalnej książki. Parę scen balansowało na cienkiej granicy, po której przekroczeniu odłożyłabym książkę, stwierdzając, że jest okrutna aż do przesady. Powieść jednak dokończyłam i w ogóle nie żałuję. Zakończenie sprawia, że po prostu trzeba sięgnąć po drugi tom i już.

                Autor przedstawił zombie w nieco inny sposób, niż ten powszechnie znany, znalazł inne rozwiązanie niż bezmyślne szwędacze, poszukujące ludzkiego mięsa. W powieści „Noc zombie” po śmierci człowieka w jego ciało wstępował duch istoty z innego świata i kierował rozkładającym się organizmem. Tak więc zombie z powieści Briana Keene potrafią mówić, jeździć samochodem, posługiwać się bronią, a zabieg wykonany jest tak sprytnie, że nie rozśmiesza, tylko dodaje książce złowrogiego klimatu.

                Jedynym minusem jest to, że książka momentami mi się dłużyła, choć nie wiem, dlaczego. Opisy i akcja są tak wyważone, że generalnie nie ma tam miejsca na nudę. Przerażające opisy zaliczyłabym do zalet książki, bo pomogły horrorowi spełnić swoją rolę.

                Polecam książkę miłośnikom mocnych horrorów i motywu zombie. Wrażliwsze osoby powinny sobie jednak darować, bo mogą poczuć się zniesmaczone lub zniechęcone.

*

Recenzję dołączam do wyzwania Czytam fantastykę.

                

14 komentarzy:

  1. O matko, nie dla mnie ta powieść - już uśmiechnęłam się, kiedy wspomniałaś, że zombie woła po imieniu, a co dopiero nawiedzony zombiak...Opętane i myślące rozkładające się ciała...Brzmi średniawo jak dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja zdecydowanie wolę zombiaki w ich tradycyjnej wersji i początkowo zamierzałam zabieg autora skrytykować w swojej recenzji, ale akcja potoczyła się tak, że po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ta powieść mogła zostać napisana inaczej. Zombie w tej powieści potraktowałam raczej drugoplanowo - największą uwagę skupiałam na ludziach, których okrucieństwo często przekraczało wszelkie granice.

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że zainteresowałaś mnie tą książką. O zombiakach dużo nie czytałam, horrory lubię, a z tym brutalnym z chęcią się zmierzę. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś w sam raz dla mnie. Lubię mocne historie, z brutalnymi opisami. Mnie ciężko zrazić do lektury :)

    Recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tym razem to zdecydowanie nie dla mnie. Zwyczajnie nie trawię zombie w jakiejkolwiek postaci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujące, lubię historie o przetrwaniu w skrajnych sytuacjach.Myślące zombie ? Coś jak wampiry u Matchesona. Co jak co ale Amber jak zwykle wstrzelił się w lukę na rynku w odpowiednim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  6. O taaaak! Coś dla mnie! Im więcej krwi, tym lepiej :D O Zombi jeszcze nie czytałam :D Będę mieć tą książkę na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio siedze w klimacie zombie i bardzo fascynują mnie ksiazki o tej tematyce, dzieki za polecenie powyzszej. Na pewno bede miala ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio coraz częściej widuję recenzje książek o zombie. Sama jeszcze nie czytałam takich powieści, znam jedynie serial "The Walking Dead" (zdaje się, że jest popularny - czyżby to on zapoczątkował ten wysyp zombie na półkach księgarskich?).

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie klimaty, dzięki za polecenie dobrej lektury

    OdpowiedzUsuń
  10. W tym momencie nie mam czasu na tą książkę, ale nie mówię jej nie :) może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałem obie części. Solidna opowieść z zombiakami :D Warto sięgnąć, zwłaszcza że można je dostać dosłownie za kilka złotych :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. O nie, nie, zupełnie nie dla mnie;p Nie przepadam za zombie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. "Noc zombie" ma tylko zapewniać prostą rozrywkę, a jednak jest w tej powieści „coś”. Świadczy o tym chociażby fakt, że niedomówienie w zakończeniu wznieciło duże niezadowalanie czytelników. Doprowadziło ono do tego, że pisarz MUSIAŁ napisać kontynuację.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga