środa, 24 kwietnia 2013

"Grabarz" Krzysztof Haczyński


            Wszyscy chyba znają powiedzenie mówiące, by nie oceniać książki po okładce. Zaintrygowana świetną, klimatyczną okładką „Grabarza” sięgnęłam po powieść, która okazała się kompletną klapą.

            Akcja rozgrywa się tak szybko, że ciężko nawet powiedzieć, o co dokładnie chodzi. Mamy łowców wampirów i mroczne, złe „ofiary” tychże. Przeciwko krwiopijcom występują także zakonnicy i księża, którzy ramię w ramię z zaprawionymi w bojach wojownikami usiłują je zwalczyć. Ich najgroźniejszy przeciwnik, wampir Valek, zwany też Grabarzem, poszukuje artefaktu, który umożliwiłby mu funkcjonowanie w świetle promieni słonecznych i tym samym powiększyłby jego władzę.


            Teraz powinnam napisać o zaletach, ale pomimo usilnych poszukiwań ich nie znalazłam. Może tylko taki, że książka jest cienka i na szczęście szybko się kończy. Wspomniana też wyżej okładka jest jedynym, co zrobiło na mnie wrażenie w tej książce.

            Przede wszystkim drażnił mnie nadęty styl pisarza i niemożliwie słaby warsztat. Pierwszy raz zdarzyło mi się sprawdzić, czy ktoś zajął się korektą tekstu. Bardziej skupiałam się na popełnianych błędach i koślawie skleconych zdaniach niż na całej historii. Która, swoją drogą, też jest niezbyt warta uwagi.

Kreacja postaci jest prosta jak budowa cepa, a chciałoby się powiedzieć, że nie było jej w ogóle. Poza wymienieniem imion nie potrafiłabym nic powiedzieć o bohaterach. Opisów w „Grabarzu” czytelnik nie uświadczy w ogóle, chyba, że wystarczą mu krótkie zdania o wszechobecnej krwi (która tryskała nawet z zombie i osób zmarłych w wyniku wykrwawienia). A o jakichkolwiek emocjach postaci autor nie zająknął się nawet słowem.

Emocji brak także czytelnikowi, co najwyżej jest to rozdrażnienie i radość po skończeniu książki. Nie dopatrzyłam się żadnego celu w powstaniu „Grabarza” i nic z niego nie wyniosłam.

Akcja powieści toczy się tak szybko, że niektóre sytuacje wydają się wręcz absurdalne i pozbawione sensu. Autor sam sobie strzelił w kolano, narzucając takie tempo, że nie miał nawet czasu zbudować odpowiedniego klimatu i powieść przypomina rybkę fugu, która po nadmuchaniu udaje wielką i straszną, a w rzeczywistości jest mała i ze swoją groźną miną wygląda przezabawnie.

Zakończenie podjęło rozpaczliwą próbę zaprezentowania jakiegoś poziomu, ale i tak wiele mu brakowało do określenia „dobre”.

Powiem tylko, że jestem mocno rozczarowana. Powieść po prostu jest bardzo słaba i polecam jedynie trzymanie się od niej z daleka – wszystkim bez wyjątku.

***

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

*

Dołączam recenzję do wyzwania: Czytamy fantastykę

19 komentarzy:

  1. Rybka fugu mnie zabiła;) hm, jednak obstawałabym przy tym, że te postacie da się odróżnić i cokolwiek o nich powiedzieć. Taką podstawę podstaw. A tak to się zgadzamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawę podstaw, typu: Kitto to blondyn, ktoś umie władać mieczem, ktoś inny obsługiwać kuszę. Dla mnie to o wiele za mało, rysu psychologicznego w ogóle było brak. A rybka fugu - cóż, taka prawda. :D

      Usuń
    2. No o to mi chodzi, właśnie podstawowy rys :D:D

      Usuń
  2. Przynajmniej odczułaś radość po skończeniu:)
    W sumie dobrze, że jej nie dostałam;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie całkiem interesująca, ale jak widać tylko okładka...
    Już dawno nie czytałam tak negatywnej recenzji :D aż ciekawie było ją przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za podesłanie linka do recenzji,
    została ona dodana do wyzwania
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zmarnowałaś czas. Fajnie, że można u Ciebie znaleźć szczere opinie o książkach, nawet te bardzo krytyczne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że jednak jej sobie nie zarezerwowałam :D Mało brakowało...
    Nienawidzę gdy akcja toczy się za szybko, a opisów jest za mało ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej książki i jak widzę nie bardzo chciałabym ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki, teraz wiem, że się nie skuszę.

    P.S.
    Chcę pomóc koleżance. Niesamowicie utalentowana bloggerka wydała książkę, ale w naszym kraju nie wspiera się debiutantów. Książka ma same pozytywne recenzje, więc na pewno spodoba się ludziom, jeśli ją przeczytają. Może i Ty się skusisz?
    Chociaż sprawdź: www.o-k.xn.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. A ciekawe czy znacie powiedzenie nie oceniaj książki po recenzji. Zapewne nie. Autor recenzji w ogóle nie zna się na horrorach i z pewnością ma mało z nimi do czynienia. Domyślam się, że jest fanem baśni typu "Zmierzch". I dlatego nie docenił książki debiutanta. " Grabarz" to typowy horror gore i dlatego w nim tyle krwi. Ale skąd tacy mierni fani horroru jak autor recenzji mogą o tym wiedzieć? Książka jest, krótka treściwa i zawiera to co horror potrzebuje. Może do mistrzów horroru jak Stephen King autorowi jeszcze trochę brakuje. jestem pewny, że jeszcze nas zaskoczy niezłymi powieściami. A takie recenzje to można schować do Lamusa bo do niczego innego się nie nadają. " Grabarza" polecam fanom horroru, którzy znają się na gatunku i wiedzą co to prawdziwy horror. A autorowi recenzji proponuje napisać coś swojego i poddać się krytyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, nie rozmawiamy o osobach, tylko o powieściach i nie życzę sobie, by mnie oceniano. Autor miał za zadanie napisać książkę, a ja - ocenić ją. Sama sporo piszę i chętnie prześlę swój tekst Anonimowemu Krytykowi. Z racji doświadczenia w pisaniu wyłapałam błędy, o których wspomniałam. A krwawiące trupy to dla mnie śmiech na sali.

      Nie czytuję książek typu "Zmierzch" i osoba, która przejrzałaby bloga, zauważyłaby to. Radzę opanować emocje i wyjść na spacer, zamiast zajmować się krytyką jako anonim, bo to dość żałosne. ;)

      Usuń
    2. Vampyr, idąc Twoim tokiem myślenia, nie można oceniać ani wyrażać własnego zdania jeżeli nie jesteśmy znawcami danej kategorii. Przykład? Osoba lubująca się w muzyce metalowej, która tylko i wyłącznie słucha tejże muzyki - nie tworzy, nie komponuje, nie zajmuje się "od kuchni" muzyką, nie ma prawa skomentować i wyrazić własnej, subiektywnej oceny na temat kapeli, która dopiero co zdobywa doświadczenie w tym gatunku, ponieważ się nie zna i czyta "Zmierzch". W ogóle nie wiem co to za moda, wrzucać komuś, że zaczytuje się Zmierzchami, jakby to była straszna obraza. Jest to książka taka jak wszystkie inne. Czy lepsza czy gorsza? Niech każdy oceni po swojemu. Odbieram Twoją wypowiedź jako ogromny "ból dupy" fana, wydawcy, czy nawet samego autora. Wychodzi na to, że mamy zachwycać się wszystkim co nowe, debiutujące, bo "zjedzą" nas urażeni fani. A odnośnie samej recenzji, weź pod uwagę to, że recenzje są subiektywną oceną recenzenta. Jeżeli nie podoba Ci się to, co przeczytałeś/aś, zmykaj na bloga na którym opisują tę książkę w samych superlatywach.

      Niech Moc będzie z Tobą.
      Czerwony Korsarz

      Usuń
  10. No i mamy tu do czynienia z amatorami horroru.
    Korsarz masz rację lepiej iść tam gdzie się znają na horrorze.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam!
    Jestem Autorem książki i chciałbym podziękować krytyce i fanom. Autorowi recenzji za to, że nie pozostawił na mnie suchej nitki i z pewnością zmobilizuje mnie to lepszej pracy. Może następne pozycje lepiej się spodobają?
    I fanom za to, że podoba im się moja twórczość.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie. :)
      Cieszę się, że moja krytyka nie została odebrana jako coś osobistego i że zostawił Pan komentarz pod moją recenzją. Życzę powodzenia i sukcesów w dalszej pracy. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. ksiazka jest super bardzo mi sie podobala:)

      Usuń
  12. Dzis Skonczyłam czytac ksiazke :) bardzo dobrze sie nią czytało :) bardzo mi sie podobala.Jak na pierwsza ksiazke tego autora to z niecierpliwoscia czekam na kolejn ksiazke jego autorstwa:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga