poniedziałek, 28 stycznia 2013

Blogowa dyskusja - Sagi

zdjęcie z: sagi.blog.onet.pl


                Witajcie,
                Jako, że pomysł blogowych dyskusji przypadł Wam do gustu, chciałabym wypowiedzieć się na pierwszy temat, a później porozmawiać o nim z Wami.

                Sagi i wszelkiego rodzaju Harlequiny. Pewnie większość z Was kręci nosem i szykuje się do napisania negatywnego komentarza. ;) Przeczytajcie jednak najpierw do końca.

                Moje zdanie na temat tego typu „książek” było bardzo negatywne. Zawsze uważałam, że to najgorszy możliwy gatunek książek, nie wymagający nic od czytelnika i nic nie wnoszący do jego życia, ot, zwykły pożeracz czasu podobny głupim, telewizyjnym serialom. Co więcej, posuwałam się do oceny samego czytelnika – niewymagający, pochłaniający mdłe romansidło i jeszcze chwalący się, że on przecież czyta, że takie fajne i ciekawe rzeczy.

                Jednak pewnego lata, przed wakacjami postanowiłam sięgnąć po jedno z takich czytadeł. Głównym powodem był fakt, że bardzo przywiązuję się do postaci książkowych i często było mi smutno, że po przeczytaniu książki muszę się z nimi „rozstawać” i nie wiem, co działo się w ich życiu dalej. Do głowy przyszły mi wielotomowe sagi, chociaż przecież tak na nie psioczyłam.

                Wybór padł na Sagę o Ludziach Lodu autorstwa Margit Sandemo– 47 tomową opowieść. (opis przytoczę z Wikipedii)

„Akcja obejmuje okres od XVI do XX wieku i toczy się przeważnie w krajach skandynawskich: Norwegii, Szwecji i Danii. Opowiada o dziejach rodu Ludzi Lodu, którego przodek, Tengel Zły, aby otrzymać nieśmiertelność, zawarł pakt z diabłem. W ramach umowy przynajmniej jedna osoba w każdym pokoleniu rodziła się "dotkniętą" i musiała służyć złu. W XVI wieku przyszedł na świat jeden z dotkniętych, Tengel, który podjął starania zniszczenia przekleństwa, dlatego został nazwany Dobrym.
Ludzie Lodu byli oskarżani o czary, dlatego niechętnie przyjmowano ich w społeczeństwie. Członkowie rodu potrafili okazywać sobie nawzajem i otaczającym ich ludziom ciepło i miłość. Obdarzeni byli empatią do skrzywdzonych przez życie ludzi i zwierząt. Członkowie rodu potrafili także nawiązywać kontakty z istotami nadprzyrodzonymi. Saga o Ludziach Lodu zawiera także wątki mistyczne, romantyczne, humorystyczne.”

                Sagę przeczytałam niemal całą – do 42 tomu. Czy żałuję? Ani trochę. Co więcej, zaczęłam nawet zbierać tomy na własność, bo mam do niej ogromny sentyment (nawiasem – jeśli ktoś posiada, proszę o kontakt. ;) ).

                Moim zdaniem plusem tej sagi, jak i zapewne większości innych to przede wszystkim tak ważne dla mnie kontynuowanie opowieści o losach bohaterów. Jeśli jesteśmy zżyci z jakimś bohaterem, nie musimy obawiać się, że po odłożeniu jednego tomu nie dowiemy się, co spotkało go dalej. Poza tym książki tego typu mają to do siebie że bardzo wciągają. Prosty język sprawia, że czyta się je szybko, a jednocześnie fabuła pozostaje może niezbyt skomplikowana i górnolotna, za to bardzo zajmująca. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w tym temacie, jednak w Sadze o Ludziach Lodu autorka potrafi pisać w taki sposób, że czytelnik czuje się częścią przedstawionego świata i ma wrażenie, jakby naprawdę uczestniczył w wydarzeniach, które rozgrywają się na kartach książki.

Wiele osób czuje się przytłoczonych ilością tomów, jednak są one dosyć małe objętościowo i czyta się je na tyle szybko, że ta ilość naprawdę nie jest problemem.

Nie zamierzam jednak wychwalać teraz tego typu literatury pod niebiosa, bo wiem, że żadne wielkie dzieło to nie jest. Chciałabym jednak zwrócić uwagę, że te książki, traktowane często jako po prostu teksty gorszej kategorii, również znajdują szerokie grono czytelników. Myślę, że warto, jeśli ma się ochotę, spróbować poczytać. Nie sądzę, żeby było wstydem sięganie po tego typu książkę. Nikt nie powinien nam narzucać nam sposobu myślenia. Jeśli inni uważają tego sagi za bezwartościowe, zanim im przyklaśniecie, sami spróbujcie takiej lektury – choćby po to, by później móc skrytykować mając na dowód coś więcej, niż tylko obce poglądy. Mi osobiście spodobało się ciepło i serdeczność, a także przesłanie sagi, proste, ale bardzo prawdziwe: miłość, bliscy - to najważniejsze wartości.

A minusy? Fakt, że tak naprawdę nie jest to lektura wnosząca wiele. Nie da się z niej wiele nauczyć ani dowiedzieć, nie zszokuje nas, nie wywrze wrażenia. Poza tym, przez większość osób jest postrzegana niechętnie.

Co o tym sądzicie? Zgadzacie się ze mną, czy wręcz przeciwnie? Czytujecie lub czytaliście jakieś sagi?

13 komentarzy:

  1. Kiedyś zaczęłam czytać pierwszy tom tej sagi, ale nie wiem dlaczego odłożyłam. Zacznijmy od tego, że było to jakieś 6 lat temu? Chyba nie miałam wtedy czasu, by przeczytać ten tom, a wkrótce o nim zapomniałam.
    Ja jednak jestem jak najbardziej za takimi sagami. Owszem, może nie jest to literatura wysokich lotów, ale miło jest czytać o losach bohaterów nie tylko w jednej książce. Zazwyczaj nie zwracam uwagi, czy dana książka koniecznie ma kontynuację. Ja tylko sprawdzam, czy jeżeli ma, to czy jest to pierwszy tom. :)
    I nie uważam, by to była zła literatura. Daje wiele przyjemności? Daje. Miło się ją czyta? Miło. Więc czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do tej sagi. To ja czytałam w innym wydaniu, znacznie mniejszym - sprzedawanym chyba co tydzień-dwa w którejś gazecie. Ale nie wiem, kto ma mój tom. Kiedyś pożyczył ktoś ode mnie, ale kiedy i kto? Nie pamiętam...

      Usuń
  2. Do tej sagi, jakoś nigdy nie mogłam się przekonać - okładka mnie odstraszała;) Jednak tego typu książki swojego czasu często pochłaniała i mam wśród nich swoje ulubione tytuły min "Mistyfikacja" czy "Tak blisko, tak daleko". Może nie wnoszą one wiele, ale przecież nie samymi ciężkimi lekturami człowiek żyje - przy czytaniu tego typu lektur zawsze mam kupę śmiechu, szybko się relaksuję, a mój umysł wypoczywa i jest gotowy na przyjęcie pozycji większej wagi umysłowej;) Nie ma tego złego, co by...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Antyśka - to prawda. Książka ma sprawiać przyjemność i jeżeli sagi taką funkcję spełniają, to dlaczego mielibyśmy ich nie czytać? :)

    Krasnoludek - a ja czytałam właśnie w takim wydaniu jak na zdjęciu i mam do niego sentyment. :)I zgadzam się, naprawdę można przy nich odpocząć, a przy okazji nabrać ochoty na coś ambitniejszego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem na jedno wielkie nie. Bardzo czesto ksiązki wydawane są w wielu tomach, choć zapowiadano kilka mniej. Pierwsze tomy to zazwyczaj nudne wprowadzenie, a akcja rozwija się później, albo wręcz odwrotnie. Pierwszy tom jest znakomity, ale oczywiście autorowi za mało i wychodzą kolejne, coraz gorsze i nie trzymające się kupy. Np. Dom nocy. Pierwsze częsci były niczego sobie, ale później robiło się tylko gorzej i gorzej. Myślę , ze to strata pieniędzy dla czytelnika. Choć saga bardzo ładnie wygląda na półce, to jednak całość jest bardzo męcząca. Bywają wyjątki, ze autorem nie kierują pieniądze, ale chęć napisania czegoś naprawde dobrego. Mimo tego, ze ładnie to wygląda na półce, to jednak drogo kosztuje... Zwłaszcza po opodatkowaniu książek ;C

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam uwielbiam sagi skandynawskie. Teraz przymierzama się do polskiej Sagi rodu z Lipowej.Jak dla mnie to po prostu obyczajówki tyle że wydawane w wielu tomach.FFakt, że nie są wymagające ale czy takie ksiązki pani Michalak są wymagające? Nie. A mają grono wielbicielek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Honorata - to prawda, że trafiają się niewymagające książki mające wielu fanów, ale wydaje mi się, że sagi są po prostu z gruntu postrzegane jako coś gorszego, czego trzeba się wystrzegać. :p

    Kasia So - wydaje mi się, że ta zależność o ilości tomów, do której się odniosłaś i z która się zgadzam, nie dotyczy sag - często pierwsze tomy są za grosze i mają za zadanie wciągnąć czytelnika na tyle, by kupił kolejne części.

    Jeśli możecie, piszcie tytuły sag, które czytaliście, lub próbowaliście i polegliście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam Córy życia i Córkę morza. Powiem Ci że Córy życia wydane były na początku jako zwykłe książki w 4 tomach. Dopiero póżniej trafiłam na tę ksiązkę jako sagę.
      Ja mam w nosie opinię innych i walczę ze stereotypami dlatego czytam co mi się podoba i wcale nie czuję się gorsza czy głupsza dlatego, że sagę przeczytałam :) A wręcz przeciwnie, czuję się bogatsza o nowe doświadczenia. Nie wykluczam żadnego gatunku literackiego i do żadengo nie mam uprzedzeń.

      Usuń
  7. Miałem kiedyś jednego Harlequina do przeczytania, ale zniechęcił mnie i to nie dla mnie zdecydowanie ;)
    Ja obserwuję, będę wpadał częściej i zapraszam do wzięcia udziału w konkursie u nas, bardzo łatwo można wygrać bon na super ciuszki ;)
    www.ourloveourpassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, pytałaś o wystawianie książek na fincie - niestety, nie wystawiam :D Ale jak zmienię zdanie to dam znać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uważam, że sagi są bardzo fajne, lubię czytać całościowo:) A Harleqiuny też czytam od czasu do czasu;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama nigdy nie czytałam tej sagi, ale wiem, że kiedyś wzbudzała wiele emocji :) ja również przywiązuje się do postaci książkowych, więc jakoś mnie nie dziwi, że skusiłaś się na sagę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Sagę o Ludziach Lodu :D Zawsze ja polecam jak tylko mam okazję. Wiem, że nie jest to jakoś szczególnie wymagająca lektura, ale wniosła bardzo dużo do mojego życia i mam do niej ogromny sentyment. Chętnie wracam do niektórych tomów :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga