poniedziałek, 12 listopada 2012

"Projekt szczęście" Gretchen Rubin


            Nigdy nie spotkałam się z podobną książką. „Projekt szczęście” to zapis eksperymentu – autorka, Gretchen Rubin, postanowiła poświęcić rok na dążenie do szczęścia. Jej celem było udowodnienie, że nie trzeba wcale diametralnie zmieniać swojego życia, ani przeżywać niezwykłych przygód, by osiągnąć szczęście.

            Gretchen Rubin jest pisarką, choć ciężko znaleźć o niej jakiekolwiek informacje na polskich stronach internetowych. Wygląda na to, że Polacy mieli okazję ją poznać dopiero dzięki „Projektowi szczęście”. Czy pierwsze wrażenie okazało się pozytywne?
           
            Moim zdaniem jak najbardziej. Książka jest przede wszystkim bardzo ładnie wydana – twarda, przyciągająca wzrok okładka, zielona wstążka zakładki i wyraźnie zaznaczone rozdziały (odpowiadające kolejnym miesiącom) tworzą bardzo dobre pierwsze wrażenie. Sama treść również nie rozczarowuje. Autorka ma bardzo przyjemny, gładki styl pisania (zapewne ze względu na doświadczenie). Fenomenem był dla mnie fakt, że Rubin przytaczała wypowiedzi innych osób, nawet filozofów – nie męcząc tym czytelnika. Osobiście czułam się zainteresowana, choć zwykle takie rozwiązania mnie nudziły.

            Kolejnym plusem książki jest to, że autorka opisuje osobiste doświadczenia i przeżycia. Dzięki temu czytelnik ma szansę wczuć się w sytuację i dzięki temu z zainteresowaniem śledzi dążenie Gretchen do szczęścia. Brawa dla autorki za to, że potrafiła otwarcie przyznać się do swoich słabości oraz powiedzieć otwarcie, że nie wszystko w Projekcie Szczęście wykonywała tak, jak sobie zaplanowała. Nie próbowała zrobić z siebie super bohatera, z dnia na dzień zmieniającego wszystkie swoje przyzwyczajenia, a porażki nie zniechęcały jej.

            Jakie wyzwania podejmowała Rubin? Wydawałoby się, że wręcz banalne. Posprzątaj dom. Śpiewaj o poranku. Załóż bloga. Proś o pomoc. Korzystaj. Przestań zrzędzić. Okazuj miłość. Takie pomysły każdy z nas może spróbować wprowadzić w swoje życie. „Projekt szczęście” pokazuje, że wbrew pozorom wcale nie tak łatwo być życzliwym, kiedy jesteśmy zmęczeni lub w złym nastroju, jednak okazuje się, że kiedy zmusimy się do dobrego zachowania, poczujemy się lepiej. Jedną z zasad Rubin było „zachowuj się tak, jak chcesz się czuć”. Pisała, że z czasem wymuszony uśmiech, na który wcale nie miała ochoty, przeradzał się w prawdziwy, radosny śmiech. Jestem pewna, że jej bliscy na pewno poczuli się dużo lepiej, kiedy Rubin starała się nie marudzić i dbać o to, by nie zarażać złym nastrojem.

„Łatwo być trudnym, trudno być łatwym.”

            Poza spostrzeżeniami autorki oraz opisem Projektu, w książce znajdziemy fragmenty notatek i komentarzy z jej bloga, którego postanowiła prowadzić sześć dni w tygodniu. Mi osobiście bardzo podobały się takie wtrącenia i czytałam je z zainteresowaniem.

            Dodatkowo książka jest wręcz skarbnicą, z której można czerpać fantastyczne pomysły na wprowadzenie dobrych zmian w swoim życiu i zachętę do podejmowania wyzwań. Rubin podjęła się napisania powieści w miesiąc i udało jej się.

            Podobały mi się również ciekawostki na temat codziennego życia. Rubin bowiem naprawdę dobrze przygotowała się do projektu i posiadała wiedzę na temat, który podejmowała. Przyjemnie było również poczytać o życiu samej autorki, jej mężu, dzieciach i teściach, których opisała w bardzo ciepły sposób.

            No dobrze, a co z minusami? Było ich parę. Momentami męczył mnie przesadny optymizm autorki i to, że jej proste odkrycia robiły na niej tak ogromne wrażenie. Czasami wydawało się też, że do niektórych kwestii próbuje przekonać samą siebie. Poza tym zakończenie zupełnie mi się nie spodobało, wygląda na pisane na siłę.

            Poza tymi mankamentami książka jest naprawdę ciekawa. Przede wszystkim zachęca do zmian i pozostawia bardzo pozytywne wrażenie. Czytając ją, sama zastanawiałam się, co mogłabym zmienić w swoim zachowaniu, żeby poczuć się lepiej. „Projekt szczęście” uzmysłowił mi, jak ważne jest nasze szczęście dla bliskich i jak bardzo nasz nastrój na nich oddziałuje.

            Komu poleciłabym książkę? Osobom, które pragną zmian, chcą poczuć się szczęśliwe, lub sceptycznie podchodzą do tego tematu. Książka Rubin powinna pomóc w poszukiwaniu swojej drogi do szczęścia i rozwiać ewentualne wątpliwości. 

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajna się wydaje :) Bardzo chętnie po nią sięgnę o ile będzie dostępna w bibliotece :) Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka może i faktycznie wydaje się fajna, ale raczej po nią nie sięgnę. Taka zrzęda jak ja tylko zirytuje się podczas czytania i rzuci książkę w kąt, po czym osunie się w swoje pesymistyczne rozmyślania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega. Autorka wie o czym pisze, bo sama to przeżyła. Cudo. Poproszę na Boże Narodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć

    Jakiś czas temu prosiłaś mnie o uwagi na temat pierwszej recenzji. Nie miałam wtedy okazji wejść na Twojego bloga, wiec jestem teraz.

    Uważam, że piszesz świetnie, a co do szczegółów, to chyba nie jestem odpowiednia osobą na ocenianie czyichś prac, ktoś bardziej doświadczony na pewno lepiej się nada.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach:)
    ps. Zapraszam na mojego bloga, gdzie aktualnie trwa konkurs. Do wygrania "Cień kruczych skrzydeł".
    Szczegóły tutaj:
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2012/11/pierwszy-blogowy-konkurs.html
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam troszkę mieszane uczucia co do tej książki, ale nie mówię kategorycznie nie :) Może kiedyś.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się naprawdę ciekawa, jednak nadal nie jestem co do niej przekonana. Niemniej i tak postaram się dać jej szanse :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje i sprawia mi dużo radości. Dziękuję!

Etykiety

5 powodów absurd Afryka aids Alex Kava alkoholizm Amazonia anioły antyutopia artykuły Austria Baczyński baśń bezdomność blogerzy blogowe akcje blogowe dyskusje broń biologiczna Carlos Ruiz Zafón Chiny choroby psychiczne ciekawostki cytaty czas wolny Dary Anioła debiut demony depresja design detektyw Diabelskie Maszyny diabły dla młodszych czytelników druga wojna światowa drugi koniec smyczy dzieciństwo dziennikarstwo Dziki Zachód ebooki fantastyka film 2013 film 2014 giełda gladiatorzy Gone gościnnie historia homoseksualizm horror humor informatyka Jacek Piekara Jack London Japonia John Green Joy Jutro katastrofa klasyka klasztor komiks komputery konie konkursy kot kowboje Kozacy kreatywnie kryminały księgarnie kynologia legendy lifestyle listy literatura erotyczna literatura kobieca literatura obyczajowa Londyn Magda magia malarstwo malowanie po numerach medycyna miasto miłość mitologia skandynawska mitologia słowiańska morderstwo morze nałogi narkotyki narracja pierwszoosobowa natura Neil Gaiman newsy Niemcy niepełnosprawność Norwid nowela nowotwór Nowy York ogień opowiadania Orzeszkowa pamiętnik paranormal romance pasja Peru pies pisarze podróże podsumowania 2015 poezja pogaduchy z pisarzami polscy autorzy Polska popołudnia z klasyką popularnonaukowe porwanie post-apo powieść młodzieżowa powieść psychologiczna powieść tendencyjna powstanie pozytywizm Pratchett prawdziwa historia Prus przemyt przepisy przygoda przyjaźń radość renesans rodzeństwo rodzina romans romantyzm Rosja RPA samobójstwo samoloty sąd schizofrenia sen sensacja serwisy SF smoki Sophie Hannah starość steampunk Stephen King stosik Suzanne Collins szamanizm śmierć tajemnica Teksas thriller top 10 Toruń trauma Tsavo Uczta Wyobraźni urban fantasy USA Verne wakacje wampiry Wielka Brytania wiersze wieś wikingowie wilkołaki Włochy wojna wojsko wolność wspomnienia wyspa wywiad XIX wiek XX wiek zagraniczni autorzy zaniki pamięci zdolności paranormalne zima zjawiska paranormalne zombiaki zwiadowcy zwierzęta żegluga